Pożegnanie duchownej legendy opozycji
Duchowny zmarł w nocy 7 września w swoim rodzinnym domu położonym na terenie diecezji warszawsko-praskiej. Miał 82 lata. Informację o śmierci ks. Stanisława Małkowskiego potwierdziła w komunikacie Archidiecezja Warszawska.
Droga życiowa duchownego od wczesnych lat związana była ze sprawami społecznymi i wiernością Kościołowi. Przed wstąpieniem do seminarium Stanisław Małkowski ukończył studia socjologiczne na Uniwersytecie Warszawskim, uzyskując w 1969 roku tytuł magistra. To wykształcenie ukształtowało jego wrażliwość na problemy robotników i ludzi wykluczonych.
To właśnie wtedy poznał ks. Jerzego Popiełuszkę, jeszcze w trakcie formacji seminaryjnej. Pomiędzy młodymi kapłanami narodziła się wieloletnia przyjaźń, która przerodziła się w ścisłą współpracę duszpasterską w najtrudniejszych latach PRL. Obaj duchowni dzielili tę samą wizję posługi opartej na prawdzie i bezkompromisowej obronie ludzkiej godności.
Na celowniku bezpieki
W latach 80. ks. Stanisław Małkowski stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych kapelanów podziemnej "Solidarności” oraz środowisk antykomunistycznych. Otwarcie wspierał represjonowanych robotników i ich rodziny, niosąc pomoc duchową oraz materialną w czasie stanu wojennego. Jego kazania budziły nadzieję w tysiącach Polaków, a jednocześnie prowokowały funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa.
Od 1982 roku wspólnie z ks. Jerzym Popiełuszką odprawiał Msze Święte w intencji Ojczyzny w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Wspólne nabożeństwa gromadziły ludzi z całego kraju, stając się przestrzenią wolności i symbolem narodowego oporu. Po męczeńskiej śmierci ks. Jerzego, Małkowski stał się naturalnym kustoszem pamięci o swoim przyjacielu.
Bezkompromisowa postawa i odważne słowa szybko ściągnęły na niego realne zagrożenie ze strony komunistycznych władz. Nazwisko duchownego znalazło się na specjalnej liście księży przeznaczonych przez Służbę Bezpieczeństwa do fizycznej likwidacji. Listę tę sporządził pułkownik SB Adam Pietruszka. Mimo nieustannego zagrożenia życia, inwigilacji i licznych represji ze strony reżimu, duchowny nigdy nie ugiął się przed aparatem ucisku.
Obrońca smoleńskiego krzyża
Po upadku komunizmu ks. Stanisław Małkowski nie zaprzestał zabierania głosu w kluczowych kwestiach społecznych. W centrum ogólnokrajowych wydarzeń znalazł się ponownie po 2010 roku, bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej. Kapłan stanął wówczas na czele ruchu obrońców krzyża i przewodniczył modlitwom przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Na Krakowskim Przedmieściu regularnie odprawiał nabożeństwa podczas kolejnych rocznic oraz comiesięcznych miesięcznic smoleńskich.
- Modliłem się z ludźmi, którzy przychodzili oddać hołd tragicznie zmarłym i domagali się wyjaśnienia przyczyn katastrofy - tłumaczył kapłan w rozmowie z "Rzeczpospolitą”.
Zaangażowanie duchownego w demonstracje pod Pałacem Prezydenckim wywołało sprzeciw kościelnych hierarchów. Władze kurii warszawskiej wezwały go na rozmowę dyscyplinarną, zakazując dalszego przewodniczenia ulicznym modlitwom pod groźbą kar kościelnych. - Powiedziano mi, że jeśli jeszcze raz się tam pojawię, zostanę ukarany suspensą - relacjonował ks. Małkowski na łamach "Rzeczpospolitej”. Duchowny pozostał jednak wierny swoim przekonaniom do końca posługi.
Order Orła Białego dla niezłomnego kapłana
Za niezłomną postawę, odwagę cywilną oraz wybitne zasługi dla Polski kapłan doczekał się najwyższego państwowego uznania. 11 listopada 2021 roku głowa państwa uhonorowała niezłomnego kapłana Orderem Orła Białego. Było to symboliczne podsumowanie dekad jego walki o prawdę i wolność.
W ostatnich latach życia duchowny przebywał na zasłużonej emeryturze, spędzając ją w spokoju na terenie diecezji warszawsko-praskiej. Stale cieszył się autorytetem w środowiskach prawicowych i chętnie dzielił się wspomnieniami z czasów walki o wolną Polskę.
Fot. Zmarły ks. Stanisław Małkowski/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (16)