Z artykułu dowiesz się:
- Poznasz dokładne wyniki exit poll w Saksonii-Anhalcie
- Zobaczysz skalę spadku poparcia dla rządzącej CDU
- Sprawdzisz, dlaczego AfD jest uznawany za ekstremistyczny
- Dowiesz się, co ten rezultat oznacza dla Polski według eksperta Salon24.pl
Nokautujące wyniki exit poll. Historyczny rekord AfD
Opublikowane tuż po zamknięciu lokali sondaże nie zostawiają złudzeń co do skali wygranej. Dane stacji ARD wskazują, że zwycięska formacja zdobyła 44,5 proc. głosów. Na drugim miejscu znalazła się CDU z poparciem 18,5 proc.
Z kolei analizy tego samego ośrodka pokazują, że do parlamentu w Magdeburgu wejdą jeszcze cztery formacje. Lewica (Die Linke) uzyskała 9,5 proc. Zieloni zdobyli 9 proc., a socjaldemokraci z SPD 8 proc. Próg wyborczy z wynikiem 5 proc. przekroczyło też ugrupowanie BSW.
Niemal identyczny rozkład poparcia przyniósł sondaż Forschungsgruppe Wahlen dla telewizji ZDF. W tym badaniu AfD zdobyła 44 proc. głosów, podczas gdy CDU uzyskała 18,5 proc. Lewica oraz SPD zanotowały po 9 proc., a Zieloni 8,5 proc. Oficjalne wyniki głosowania poznamy w poniedziałek nad ranem.
Dramatyczna porażka CDU i status prawicowych radykałów
Dla Alternatywy dla Niemiec jest to pierwsze w historii zwycięstwo w wyborach do parlamentu tego landu oraz najlepszy wynik w dziejach partii na szczeblu regionalnym.
Obejrzyj podcast Salon24 Algorytmy Władzy, gdzie Sebastian Meitz mówi o przyczynach wygranej AFD
W 2021 roku formacja zdobyła w Saksonii-Anhalcie 20,8 proc. głosów (według oficjalnych wyników z tamtego roku), co oznacza, że w ciągu pięciu lat podwoiła swój stan posiadania. Trudno o dobitniejsze świadectwo zmiany nastrojów we wschodnich Niemczech.
Zupełnie inne nastroje panują w obozie chadeków. CDU pod wodzą premiera Svena Schulze odnotowała bolesny spadek do 18,5 proc. poparcia według badania Infratest dimap. Dla porównania, w 2021 roku ugrupowanie wygrało wybory pod przywództwem Reinera Haseloffa, osiągając wówczas 37,1 proc. głosów.
Rekordowe okazało się również zainteresowanie samym głosowaniem. W południe frekwencja w Saksonii-Anhalcie wyniosła dokładnie 34,72 proc., co stanowi znaczący wzrost w porównaniu do 22,4 proc. odnotowanych o tej samej porze w 2021 roku.
Triumf prawicy budzi w Niemczech ogromne emocje także ze względów prawnych. Od 2023 roku oddział partii w tym regionie jest oficjalnie klasyfikowany przez tamtejszy Urząd Ochrony Konstytucji jako ugrupowanie prawicowo-ekstremistyczne. Służby uzasadniły tę decyzję faktem, że działania formacji godzą w fundamenty demokratycznego porządku, w tym w gwarancję poszanowania godności człowieka. AfD zaskarżyła jednak ocenę urzędu, a postępowanie w tej sprawie pozostaje obecnie zawieszone.
Liderzy regionalnych struktur nie kryli triumfu po ogłoszeniu sondaży. - Osiągnęliśmy dokładnie to, co chcieliśmy osiągnąć - skomentował na antenie ARD czołowy polityk tej partii Ulrich Siegmund. W kolejnej wypowiedzi dodał już bez wahania: - Napisaliśmy historię w tym kraju związkowym.
Sebastian Meitz Salon24.pl: W Niemczech nie ma partii propolskiej
Przyczyny tak wysokiego poparcia dla ugrupowania analizował na łamach Salon24.pl politolog Sebastian Meitz. Ekspert zwrócił uwagę na wieloletnie tło społeczne i gospodarcze obecne we wschodniej części kraju.
Wskazał on, że źródłem popularności tej formacji są trudne skutki transformacji po zjednoczeniu i upadek lokalnego przemysłu. Znaczenie ma także wieloletnie wysokie bezrobocie. Do tego dochodzą postępująca depopulacja regionu oraz rosnące napięcia związane z kryzysem migracyjnym.
Z perspektywy Warszawy sukces radykałów niesie ze sobą konkretne wyzwania geopolityczne. Według Meitza z polskiego punktu widzenia najpoważniejszym problemem pozostaje stosunek AfD do Rosji oraz trwającej wojny w Ukrainie.
Politolog ocenił, że w przypadku ewentualnego przejęcia władzy na szczeblu federalnym przez tę partię niemieckie wsparcie dla Kijowa mogłoby zostać całkowicie wstrzymane. To scenariusz, który w Polsce budzi największy niepokój.
Ekspert studzi jednak emocje dotyczące polsko-niemieckich relacji i przestrzega przed jednostronnymi ocenami. Sebastian Meitz zauważył wprost, że nad Sprewą trudno szukać ugrupowań sprzyjających Warszawie. Każda niemiecka partia, bez względu na barwy, kieruje się przede wszystkim własnym interesem narodowym.
Mimo spektakularnego wyniku wyborczego droga zwycięzców do objęcia realnej władzy w Magdeburgu może okazać się zablokowana. Wszystkie pozostałe partie deklarują utrzymanie tak zwanej zapory ogniowej. Oznacza to kategoryczną odmowę wejścia w koalicję z AfD.
To jednak nie oznacza, że wygrana AfD pozostanie bez praktycznych konsekwencji. Jak zwrócił uwagę Sebastian Meitz w podcaście „Algorytmy Władzy" w Salon24, partia ma konkretny plan zmian, którymi realnie dysponuje na poziomie kraju związkowego.
- To w Saksonii-Anhalcie jest temat numer jeden, czyli zmiany w systemie edukacyjnym, takie, które spowodują, że ta edukacja będzie bardziej patriotyczna, bardziej nastawiona na naród jako taki - ocenił ekspert. Drugim filarem programu AfD pozostaje współpraca z Rosją: choć partia nie ma bezpośredniego wpływu na politykę zagraniczną, na poziomie regionalnym może dążyć do rozluźnienia relacji poprzez wymiany uczniowskie czy kontrakty handlowe.
Meitz ocenił też, że sukces AfD w Saksonii-Anhalcie uderzy rykoszetem w politykę federalną. - Będzie bardzo dużo wewnętrznego starcia w Niemczech, bo będzie rząd federalny kanclerza Merza, ma rekordowo niskie poparcie, 12-14 proc. A z drugiej strony AfD, które będzie cały czas wywierało presję na rząd - podsumował gość podcastu „Algorytmy Władzy".
red.
Fot: Ulrich Siegmund, lider AfD w Saksonii-Anhalcie w czasie głosowania/ East News



Komentarze
Pokaż komentarze (57)