Niemiecka gazeta: dalsza zwłoka wobec Polaków będzie większą hańbą

Redakcja Redakcja Niemcy Obserwuj temat Obserwuj notkę 26
Niemiecki dziennik "Süddeutsche Zeitung” opublikował wyjątkowo krytyczny jak na media za Odrą komentarz pod adresem władz w Berlinie. Gazeta zarzuca rządowi zwlekanie z decyzją o wypłacie świadczeń dla żyjących polskich ofiar nazizmu i ostrzega, że każdy kolejny miesiąc opóźnienia oznacza, iż coraz więcej poszkodowanych nie doczeka obiecanego "humanitarnego gestu”.

Z artykułu dowiesz się: 

  • Dlaczego „Süddeutsche Zeitung” krytykuje niemiecki rząd
  • Czego dotyczą zapowiadane świadczenia dla polskich ofiar nazizmu
  • Co wcześniej obiecywali Warszawie Olaf Scholz i Friedrich Merz
  • Jakie zarzuty wobec Berlina formułuje autor komentarza

Autorem komentarza opublikowanego na łamach "Süddeutsche Zeitung” jest Daniel Broessler. Już w tytule nie pozostawia on wątpliwości co do swojej oceny działań niemieckiego rządu. "Im dłużej Niemcy zwodzą polskie ofiary nazizmu, tym większa staje się hańba” – napisał komentator.

Broessler zwraca uwagę, że w ostatnich latach wielu Niemców coraz częściej bada historię własnych rodzin i odkrywa przemilczane dotąd związki swoich przodków z III Rzeszą czy NSDAP. Ale – jak zauważa – w krajach najbardziej doświadczonych przez niemiecką okupację pamięć o wojennych zbrodniach nigdy nie zanikła.

"W polskich rodzinach cierpienie i straty były zawsze obecne"

Zdaniem autora komentarza różnica w postrzeganiu historii między Polską a Niemcami jest wciąż bardzo widoczna. "W krajach takich jak Polska, które zostały przez Niemcy napadnięte i spustoszone podczas II wojny światowej, cierpienia i straty były zawsze obecne” – podkreślił Broessler. Dodał, że w Polsce bolesna pozostaje również świadomość, iż wiedza o niemieckich zbrodniach popełnionych na Polakach jest za Odrą wciąż niewielka.

Niemiec publicysta wspomniał, że ostatnie żyjące ofiary nazizmu od lat czekają na zapowiadany przez Berlin "humanitarny gest”, który miałby polegać na wypłacie świadczeń finansowych.

Scholz obiecał, Merz zapowiedział. I nic 

Daniel Broessler przypomina, że nadzieję na rozwiązanie sprawy wzbudziły jeszcze deklaracje kanclerza Olafa Scholza. Po zmianie rządu temat miał podjąć także obecny kanclerz Friedrich Merz. "To było w grudniu; od tego czasu nie wydarzyło się nic, w każdym razie nic, co odczuliby poszkodowani” – napisał komentator. Autor zwraca uwagę, że czas działa na niekorzyść osób oczekujących na pomoc. "Podczas gdy w niemieckim rządzie trwa poszukiwanie pieniędzy na gest, co miesiąc umiera tysiąc osób” – czytamy w komentarzu.

Według Broesslera zwlekanie z decyzją jest nie do obrony. "Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zwłoki” – uważa.  W opinii niemieckiego publicysty, nawet przy napiętej sytuacji budżetowej Niemcy są w stanie znaleźć środki na realizację obietnicy, jeśli tylko nie zabraknie politycznej woli. 


"Nie można zostawić ofiar nazizmu na lodzie"

Broessler odniósł się również do argumentów, że ewentualne świadczenia mogłyby spotkać się z krytyką części polskiej sceny politycznej jako niewystarczające. "Być może nacjonaliści i prawicowi populiści w Polsce będą krytykować każdą sumę jako zbyt niską. To nie może być jednak powodem pozostawienia ofiar nazizmu na lodzie” – sugeruje. Poparcie dla projektu niedawno zadeklarował minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul. "To dobrze, ale chodzi o to, aby go szybko przeforsował” – zaznaczył Broessler.

Najmocniejsze słowa padły w zakończeniu komentarza. Daniel Broessler ostrzegł, że brak decyzji może zostać odebrany jako świadome odwlekanie wypłaty świadczeń z powodów finansowych. "W przeciwnym razie niemiecki rząd naraża się na ciężkie podejrzenie, że im dłużej Niemcy zwlekają, tym więcej pieniędzy oszczędzą” – napisał.

Temat tzw. humanitarnego gestu wobec żyjących polskich ofiar niemieckiej okupacji, o którym mowa w tekście na łamach "SZ", powraca od czasu wizyty kanclerza Olafa Scholza w Warszawie w lipcu 2024 roku. Wówczas szef rządu niemieckiego przyznał, że Berlim jest świadome swojej historycznej odpowiedzialności i zapowiedział działania na rzecz osób, które przeżyły okupację. – Wsparcie osób starszych, osób ocalałych to jest coś, co jest dla nas bardzo ważne i w tej dziedzinie będziemy działać – deklarował.  


Obietnice Scholza i reparacje 

W niemieckich mediach pojawiały się wówczas informacje, że Berlin rozważa pakiet wart kilkaset milionów euro, obejmujący świadczenia finansowe dla żyjących ofiar nazizmu, budowę pomnika polskich ofiar w Berlinie oraz utworzenie Domu Polsko-Niemieckiego. W przestrzeni publicznej pojawiały się również propozycje finansowania pobytów rehabilitacyjnych i turnusów zdrowotnych dla najstarszych poszkodowanych, jednak ostatecznie niemiecki rząd nie przedstawił konkretnego programu, a zapowiadany "humanitarny gest” do dziś nie został zrealizowany. Jest tylko głaz na część polskich ofiar II wojny światowej, który według krytyków przypomina ziemniaka. 

Według wyliczeń polskich ekspertów, którzy podsumowali niemieckie zniszczenia na ziemiach polskich, wartość szkód wyniosła 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych, czyli około 1,3 biliona euro według ówczesnego kursu. Raport obejmował zarówno straty ludzkie, materialne, gospodarcze i kulturowe, jak i długofalowe skutki demograficzne oraz zahamowanie rozwoju państwa. Rząd Niemiec konsekwentnie utrzymuje jednak, że kwestia reparacji jest z prawnego punktu widzenia zamknięta, dlatego w ostatnich latach w relacjach polsko-niemieckich pojawiła się koncepcja ograniczenia się do tzw. "humanitarnego gestu” wobec ostatnich żyjących ofiar II wojny światowej. Polskie władze po 2023 roku nie żądają zapłaty reparacji i nie podnoszą tego tematu na forum międzynarodowym.   


Fot. Kanclerz Friedrich Merz (z lewej) i jego poprzednik, Olaf Scholz/East News 

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj26 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka