Niemiecki biznes tęskni za Rosją. Zaczynają się pielgrzymki do Petersburga

Redakcja Redakcja Niemcy Obserwuj temat Obserwuj notkę 12
Po czterech latach przerwy niemieccy przedsiębiorcy oficjalnie wracają na Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne (SPIEF), czyli jedno z najważniejszych wydarzeń gospodarczych organizowanych przez Kreml. Decyzja zapadła mimo trwającej wojny na Ukrainie oraz obowiązujących sankcji nałożonych na Rosję przez państwa Zachodu.

Z artykułu dowiesz się: 

  • Dlaczego niemieccy przedsiębiorcy wracają na forum gospodarcze organizowane przez Kreml?
  • Jakie inwestycje niemiecki biznes chce chronić w Rosji?
  • Jak szybko rośnie obecność chińskich firm na rosyjskim rynku?
  • Ile niemieckich przedsiębiorstw nadal działa w Rosji?

Powrót niemieckiego biznesu do Petersburga wywołuje duże zainteresowanie, ponieważ jeszcze przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę Niemcy były najważniejszym partnerem handlowym Moskwy w Europie. Na skutek sukcesów Ukraińców na froncie, którzy odparli w pierwszych dniach inwazji wroga spod Kijowa, Berlin zmienił strategię wobec Władimira Putina, przyłączając się z czasem do polityki sankcji. Jednak mimo to z ust polityków m.in. SPD czy CDU padały zapowiedzi, że należałoby wrócić do starych biznesów z Moskwą.  

Polityczni lobbyści na rzecz Moskwy

Choćby premier Saksonii i wiceprzewodniczący CDU Michael Kretschmer wielokrotnie krytykował całkowite odcinanie Niemiec od Rosji. Już wcześniej opowiadał się za łagodzeniem sankcji, a po wybuchu wojny argumentował, że w dłuższej perspektywie konieczne będzie odbudowanie relacji gospodarczych z Moskwą. W 2025 r. stwierdził nawet, że po zawieszeniu broni Niemcy powinny ponownie importować rosyjskie surowce energetyczne. 

Sahra Wagenknecht (Die Linke) we wrześniu 2022 r. oskarżyła niemiecki rząd o prowadzenie "bezprecedensowej wojny gospodarczej przeciwko naszemu najważniejszemu dostawcy energii”, domagając się zakończenia sankcji. W kolejnych latach opowiadała się za negocjacjami z Rosją, sprzeciwiała się dalszemu dozbrajaniu Ukrainy i argumentowała, że Niemcy powinny dążyć do normalizacji relacji gospodarczych po zakończeniu wojny.

Matthias Platzeck - związany z SPD były premier Brandenburgii - prowadził nieformalne rozmowy z Moskwą dotyczące współpracy energetycznej z Rosją. Również część elit AfD głośno domagała się zniesienia sankcji wobec Rosji oraz powrotu do importu rosyjskiego gazu.

Niemiecki biznes chce chronić miliardowe inwestycje

Przewodniczący Niemiecko-Rosyjskiej Izby Handlu Zagranicznego Matthias Schepp nie ukrywa, że za decyzją stoją przede wszystkim względy gospodarcze. – Chcemy, podobnie jak inne wielkie państwa zachodnie, utrzymać gospodarczy most do Rosji i chronić ponad 100 miliardów euro niemieckich aktywów w tym kraju – powiedział w rozmowie z agencją dpa.

Według niego Zachód nie powinien całkowicie oddawać rosyjskiego rynku Chinom i innym państwom azjatyckim. – Zachód nie powinien w dłuższej perspektywie oddawać Rosji, jej dużego rynku i surowców Azji – podkreślił Schepp.

Dane przytoczone przez Niemiecko-Rosyjską Izbę Handlu Zagranicznego potwierdzają, że tylko w pierwszym kwartale tego roku chińskie firmy utworzyły w Rosji około 1400 nowych spółek. To efekt wycofania się części zachodnich inwestorów po rozpoczęciu wojny oraz wykorzystania przez Pekin okazji do zwiększenia swojej obecności na rosyjskim rynku.

Rosja pozostaje atrakcyjnym kierunkiem dla firm zainteresowanych surowcami naturalnymi, sektorem energetycznym czy rynkiem konsumenckim liczącym ponad 140 milionów mieszkańców. 


Ponad 1600 niemieckich firm nadal działa w Rosji

Choć wiele zachodnich koncernów ograniczyło działalność po 2022 roku, niemiecki biznes nie zniknął z Rosji. Według danych Izby Handlu Zagranicznego nadal funkcjonuje tam ponad 1600 niemieckich przedsiębiorstw. Łączny obrót tych firm w ubiegłym roku szacowany był na około 20 miliardów euro.

Wśród uczestników tegorocznego forum w Petersburgu mają znaleźć się m.in. Stefan Dürr, związany z grupą mleczarską EkoNiva, oraz Thomas Bruch, wieloletni dyrektor zarządzający sieci handlowej Globus Holding. Niemcy nie są pierwszym zachodnim krajem, którego przedstawiciele biznesu wracają na rosyjskie forum. Już w ubiegłym roku w tzw. dialogu biznesowym uczestniczyli przedsiębiorcy ze Stanów Zjednoczonych oraz Francji.

Mimo obecności niemieckich firm w Rosji skala współpracy gospodarczej między oboma krajami znacząco zmalała. Według dostępnych statystyk wartość wymiany handlowej między Niemcami a Rosją spadła poniżej 10 miliardów euro rocznie. Dla porównania jeszcze w 2021 roku wynosiła 59,7 miliarda euro.

Jeszcze większa różnica widoczna jest w porównaniu z rekordowym 2012 rokiem, kiedy obroty handlowe między oboma państwami osiągnęły poziom około 80 miliardów euro. Spadek jest oczywiście bezpośrednim skutkiem zachodnich sankcji, ograniczeń finansowych oraz zmiany kierunków handlu po rosyjskiej agresji na Ukrainę. 


Rosja wciąż liczy na zachodni kapitał

Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne od lat pełni rolę gospodarczego okna wystawowego Kremla. Władze Rosji wykorzystują wydarzenie do prezentowania możliwości inwestycyjnych kraju oraz podtrzymywania kontaktów z zagranicznymi przedsiębiorcami.

Tegoroczna obecność przedstawicieli niemieckiego biznesu pokazuje, że mimo wojny i napięć politycznych część zachodnich firm nadal nie chce całkowicie rezygnować z obecności na rosyjskim rynku. Dla wielu przedsiębiorstw stawką są miliardowe inwestycje, dostęp do surowców oraz utrzymanie pozycji na rynku, który coraz szybciej zagospodarowują firmy z Chin.   


Fot. Rosyjska parada z okazji 81. rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami w Moskwie/East News 

Red.  

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj12 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka