Morawiecki podał liczbę rozłamowców w PiS. "To był słaby pomysł, intryganci"

Redakcja Redakcja PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 73
- To był słaby pomysł, intryganci. Jesteście przyzwyczajeni do intryg. Chcieliście nas wypchnąć z PiS - mówił na konferencji prasowej Mateusz Morawiecki wraz z grupą posłów z Rozwoju Plus. Były premier przekonywał, że do końca zabiegał o jedność w PiS i o poszerzenie elektoratu na prawicy. Tymczasem na Nowogrodzkiej twierdzą, że Morawiecki dążył do kontrolowanego podziału PiS na dwie partie.

Morawiecki zapowiada ofensywę medialną

- Jest nas 40 posłów, 1 senator i 3 europarlamentarzystów. Do ostatnich chwil walczyliśmy o jedność - zareagował w Sejmie Mateusz Morawiecki na decyzje Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS wyliczał, że ponad 30 osób opuści jego partię, bo nie podporządkowała się decyzji centrali o deklaracji ws. przynależności do ugrupowania. Morawiecki mówił, że on i jego otoczenie "będzie odwoływać się politycznie" od decyzji Nowogrodzkiej. - Wiele osób w PiS dało się zastraszyć, a sympatyzuje z nami. Nie chcę być konfrontacyjny. Nie będziemy reagować nienawiścią na nienawiść, choć nasi posłowie będą aktywni w mediach i prostować kłamstwa na nasz temat - stwierdził Morawiecki. 

- Beze mnie by się te zakupy nie odbyły - odparł były premier na pytanie o słowa Mariusza Błaszczaka, który w Republice zarzucił, że gdyby nie Jarosław Kaczyński, to Polska nie zakupiłaby myśliwców F-35 w 2020 roku. Według ówczesnego szefa MON do pomysłu nie był przekonany Morawiecki. 


Kaczyński: Padła propozycja podziału PiS

Podczas piątkowego oświadczenia Jarosław Kaczyński poinformował, że trzydziestu kilku posłów zrezygnowało z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Jak zapowiedział, we wtorek ich decyzję ma formalnie zatwierdzić Komitet Polityczny PiS.

Prezes partii ujawnił także kulisy konfliktu, który od kilku tygodni narastał wewnątrz ugrupowania. – Sprawa ma związek przede wszystkim z propozycją, która padła już wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię – powiedział Kaczyński.

Jak dodał, propozycję miała złożyć osoba "wiarygodna" i "bardzo istotna w partii". Według prezesa PiS temat wracał podczas kilku spotkań.

– Była powtarzana w co najmniej trzech długich rozmowach. Dwie z nich odbyły się w cztery oczy, a w trzeciej uczestniczyło trzech działaczy partyjnych i dwie osoby spoza polityki, które były świadkami tej rozmowy – relacjonował. Z nieoficjalnych informacji wewnątrz PiS wynika, że Morawiecki proponował w rozmowach Kaczyńskiemu kontrolowany rozłam na dwie partie prawicowe, które wspierałyby się w kampanii i rządziłyby docelowo po wyborach.  


Deklaracja miała zapobiec rozłamowi

Jarosław Kaczyński wyjaśnił również, dlaczego kierownictwo PiS oczekiwało od działaczy podpisania deklaracji dotyczącej działalności w stowarzyszeniach. Jak podkreślił, dokument nie miał być zwykłą formalnością, lecz potwierdzeniem, że jego sygnatariusze nie będą uczestniczyć w działaniach prowadzących do podziału ugrupowania.

– Na to zgody w żadnym wypadku być nie mogło. Podpisanie tej bardzo prostej deklaracji miało być niczym innym, jak zdeklarowaniem, że w tego rodzaju przedsięwzięciu nie będzie się uczestniczyło – zaznaczył prezes PiS.

Dodał, że część polityków odmówiła podpisania dokumentu. – Ponieważ pewna część naszych koleżanek i kolegów tego nie zrobiła i nie chciała zrobić, to w takim razie wnioski muszą być wyciągnięte – stwierdził. 

 

Fot. Mateusz Morawiecki z grupą posłów opuszczających PiS/East News

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj73 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (73)

Inne tematy w dziale Polityka