Z artykułu dowiesz się:
- Ilu ekspertów stworzyłoby Komisję Zaufania Publicznego?
- O nowych uprawnieniach śledczych organu
- Na jaką kwotę szacowane są łączne straty poszkodowanych klientów
- W jakich okolicznościach doszło do zatrzymania prezesa PKOl Radosława Piesiewicza
Eksperci zamiast sejmowych polityków. To możliwe?
Podczas wystąpienia w siedzibie partii przy ulicy Nowogrodzkiej we wtorek Jarosław Kaczyński ogłosił złożenie projektu ustawy powołującej nowy organ. W jego skład ma wejść 15 ekspertów niebędących politykami. Prezes PiS podkreślił, że gremium to przejmie kompetencje śledcze wzorowane na komisji weryfikacyjnej.
Kaczyński ocenił, że powołanie takiego ciała jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż sejmowa komisja śledcza. Polityk opozycji zwrócił uwagę na brak obiektywizmu oraz złe praktyki widoczne w działaniach komisji Sejmu obecnej kadencji.
- Uważamy, że ta propozycja komisji zaufania publicznego, złożonej z ekspertów, nie polityków, mająca mniej więcej takie uprawnienia, jak komisja badająca warszawską aferę reprywatyzacyjną. Zyskałaby ona prawo do przesłuchań i wzywania świadków, a w razie oporu - wsparcie policji. Jej zadaniem byłoby też kierowanie wniosków do prokuratury i walka o odszkodowania - to jest dużo lepsze rozwiązanie, niż to, co proponowali nasi oponenci - oświadczył Kaczyński.
Szerokie uprawnienia nowej komisji
Projektowane przepisy zakładają przyznanie komisji daleko idących kompetencji operacyjnych i prawnych. Organ ma posiadać prawo do prowadzenia przesłuchań oraz wzywania świadków. Jeśli wezwani nie stawią się na przesłuchanie, komisja sięgnie po pomoc policji.
Do najistotniejszych zadań instytucji należałoby również kierowanie zawiadomień i wniosków bezpośrednio do prokuratury. Wśród celów gremium znajduje się także dążenie do wyegzekwowania realnych odszkodowań dla poszkodowanych inwestorów. - Komisja składałaby się wyłącznie z ekspertów, a nie polityków, mających mniej więcej takie uprawnienia (...), takie jak prawo do przesłuchań czy wsparcia służb mundurowych przy przesłuchaniach - wskazywał lider Prawa i Sprawiedliwości.
Kulisy afery Zondacrypto i straty klientów
Sprawa giełdy kryptowalutowej wstrząsnęła polskim rynkiem finansowym. Z szacunków śledczych oraz zawiadomień wpływających od inwestorów wynika, że upadek Zondacrypto spowodował straty klientów sięgające co najmniej 350 milionów złotych. Policjanci z CBZC uderzyli 27 sierpnia 2026 r., zatrzymując w Warszawie prezesa PKOl, Radosława Piesiewicza. W śląskim wydziale Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawiono mu dwa zarzuty karne.
Piesiewicz odpowiada za płatną protekcję z art. 230 § 1 k.k. oraz zaspokojenie wybranych wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem pozostałych w sytuacji grożącej niewypłacalności na podstawie art. 302 k.k. Jak poinformował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, prokuratura zdołała zabezpieczyć dotąd ponad 100 milionów złotych na poczet przyszłych roszczeń.
Śledztwo wszczęte 17 kwietnia 2026 r. przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach dotyczy oszustw znacznej wartości oraz prania brudnych pieniędzy. Postępowanie to zostało połączone z badaniem okoliczności zaginięcia założyciela giełdy BitBay, Sylwestra Suszka.
Pomysł Morawieckiego ws. Zondacrypto
Wirtualna Polska i TVN24 opisywały szczegóły umowy, jaką Polski Komitet Olimpijski zawarł z giełdą kryptowalutową. Publikacje mediów wskazywały na szerokie zaangażowanie instytucji sportowej w kampanie promujące platformę, która później upadła. Na doniesienia te zareagował także były premier Mateusz Morawiecki. W poniedziałek 31 sierpnia 2026 r. w rozmowie na antenie RMF FM zaproponował powołanie klasycznej sejmowej komisji śledczej do zbadania nieprawidłowości wokół Zondacrypto.
Morawiecki argumentował, że parlamentarna komisja dysponuje narzędziami pozwalającymi skutecznie docierać do dokumentów i przesłuchiwać świadków. Wskazywał przy tym konieczność sprawdzenia roli instytucji publicznych w zawieraniu umów sponsorowanych przez giełdę. - Rzadko się zgadzam z obecnym premierem, ale akurat tutaj uważam, że do spodu powinna być wyjaśniona ta afera - komentował lider Rozwoju Plus.
Z kolei wspomniane wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego to zmiana nastawienia PiS. Podczas spotkania kierownictwa partii zapadła bowiem decyzja o odejściu od koncepcji komisji parlamentarnej. Władze ugrupowania uznały, że większość rządząca mogłaby wykorzystać sejmowe procedury do politycznych ataków. W efekcie postawiono na projekt organu eksperckiego, niezależnego od partyjnych rozgrywek.
Prezes PiS w poniedziałek krytykował postawę rządu w tej sprawie. - Mamy do czynienia z czymś, co jest, można powiedzieć, całą praktyką tej ekipy, tego rządu, tej formacji, która dzisiaj rządzi. Zdaniem prezesa PiS obecna władza jest zamieszana w sprawę, a jednocześnie próbuje obarczyć winą innych - wytykał rządzącym wczoraj Jarosław Kaczyński. Koalicja rządząca raczej nie poprze żadnego z projektów opozycji. Przedstawiciele KO komentowali, że trzeba dać czas prokuraturze na wyjaśnienie afery.
Fot. Prezes PiS Jarosław Kaczyński/East News
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (26)