Nauczyciele wyszli na ulice. "Politycy do tablicy" to dopiero początek protestów

Redakcja Redakcja Protesty społeczne Obserwuj temat Obserwuj notkę 34
Nauczyciele i pracownicy oświaty z całego kraju zjawili się w poniedziałek w centrum stolicy. O godzinie 11 przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie rozpoczęła się manifestacja zorganizowana przez ZNP pod hasłem "Politycy do tablicy". Związkowcy domagają się realizacji złożonych obietnic płacowych i ostrzegają, że to element szerszego pogotowia protestacyjnego.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego pedagodzy walczą o 15-procentowy wzrost płac w nadchodzącym roku
  • Z jakiego powodu rządowa propozycja 3-procentowej waloryzacji wywołała oburzenie nauczycieli
  • Związkowcy rozliczają koalicję z deklaracji zawartych w "100 konkretach”
  • Obywatelski projekt poparty przez 250 tys. osób wciąż czeka na realizację

Postulaty i gniew nauczycieli

Manifestacja pod siedzibą premiera zgromadziła nauczycieli rozczarowanych dotychczasowymi działaniami władz. Przedstawiciele oświaty domagają się 15-procentowej podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli w 2027 r. ZNP oczekuje, że w przyszłym roku pensje w oświacie wzrosną o 15 proc., bo tylko taki wzrost pozwoli na zatrzymanie wykwalifikowanych pracowników w zawodzie.

Żądania związkowców stoją w sprzeczności z oficjalnymi planami rządu. Z projektu budżetu przedstawionego przez Radę Ministrów wynika bowiem, iż rząd dokona 3-procentowej waloryzacji wynagrodzeń w sferze budżetowej. Zamiast oczekiwanego wzrostu, gabinet Donalda Tuska zaproponował jedynie 3 proc. waloryzacji, co stało się bezpośrednią przyczyną wyjścia pracowników oświaty na ulice.

Prezes ZNP Sławomir Broniarz w wypowiedzi dla "Głosu Nauczycielskiego” skrytykował rządowe propozycje w ostrych słowach. Związkowiec uznał zaproponowaną przez rząd na 2027 r. 3-procentową waloryzację płac za skandaliczne lekceważenie nauczycieli. Zdaniem protestujących taka oferta nie odpowiada realiom rynkowym. 


Rachunek za obietnice "100 konkretów”

Programowy dokument "100 konkretów” zawierał obietnicę podniesienia wynagrodzeń nauczycieli o co najmniej 30 proc., przy czym nie mniej niż o 1500 zł brutto. Środowisko oświatowe tłumaczy, że jednorazowe działania z początku kadencji nie rozwiązały problemu niskich uposażeń. To właśnie rozliczanie tych zapowiedzi stało się jednym z motywów poniedziałkowej pikiety.

Przedstawiciele ZNP zwracają uwagę na wcześniejsze deklaracje polityczne. W 2023 roku politycy ówczesnej opozycji podpisali z ZNP Porozumienie na rzecz edukacji. W dokumencie tym zobowiązali się do powiązania wynagrodzeń nauczycieli ze średnią płacą w gospodarce.

- Chcemy przypomnieć politykom rządu i panu premierowi obietnice, które złożyli nauczycielom, i tych obietnic do dzisiaj nie dotrzymali, a minęły już ponad dwa lata - tak Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP, opisywała podczas poniedziałkowego protestu żal wobec rządu ze strony belfrów.  


Projekt obywatelski w "zamrażarce”

Podstawowym postulatem protestujących pozostaje ustawa zmieniająca system naliczania pensji w oświacie. Obywatelski projekt ustawy „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli” zakłada powiązanie wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Dzięki temu automatyczny wzrost uposażeń następowałby wraz ze wzrostem średniej krajowej, a nie zależał od doraźnych decyzji politycznych.

- Padła jasna deklaracja ówczesnej opozycji, a potem koalicji rządzącej. Chodziło o systemową poprawę sytuacji nauczycieli, a nie tylko jednorazowy ruch, który już nastąpił. Fundamentem ma być projekt, pod którym podpisało się 250 tys. osób - przypomniał prezes ZNP.

Związkowcy przywołują także bezpośrednie deklaracje szefa rządu. Podczas Krajowego Zjazdu Delegatów ZNP w listopadzie 2024 r. Donald Tusk zapewniał o przyspieszeniu prac legislacyjnych. - Zobowiązuję się dzisiaj, że przyspieszymy prace nad projektem obywatelskim. Nie będzie już zwłoki - deklarował wówczas premier.

Zarobki nauczycieli w 2026 roku

Środowisko oświatowe zwraca uwagę na obecne stawki w tabelach wynagrodzeń. Według danych ZNP, minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela początkującego z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym wynosi 5308 zł brutto. Pensja zasadnicza jest o 502 zł wyższa od płacy minimalnej.

Niewielka różnica pomiędzy pensją początkującego nauczyciela a stawką minimalną wywołuje frustrację w szkołach. Zdaniem związkowców tak niskie uposażenia odbierają zawodowi prestiż i uniemożliwiają pozyskiwanie młodych kadr do szkół. Co istotne, manifestację ZNP przed KPRM poparły również inne organizacje. Wśród sygnatariuszy znalazły się Rada Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ), Akcja Uczniowska oraz Polskie Towarzystwo Fizyczne.

ZNP ostrzega przed dalszą eskalacją protestu. Jeśli rząd nie podejmie rozmów na temat 15-procentowej podwyżki na 2027 rok i odblokowania projektu obywatelskiego, związkowcy zapowiadają kolejne akcje w całej Polsce.  


Fot. Protest nauczycieli w Warszawie/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj34 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo