Prezes PKOl Radosław Piesiewicz. Fot. PAP/Adam Warżawa - archiwum
Prezes PKOl Radosław Piesiewicz. Fot. PAP/Adam Warżawa - archiwum

Nowe kłopoty Piesiewicza. Członek zarządu PKOl odsłania kulisy

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 42
Kolejne poważne zarzuty pod adresem Radosława Piesiewicza. Członek zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego Krzysztof Wiłkomirski twierdzi, że umowa sponsorska z Zondacrypto została zawarta przez prezesa PKOl w tajemnicy przed zarządem, a później działacze nie mogli nawet zapoznać się z jej treścią. Rewelacje pojawiają się w wyjątkowo trudnym dla Piesiewicza momencie. Prezes PKOl został zatrzymany, usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz faworyzowania wierzycieli, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Piesiewicz nie przyznaje się do winy.

Współpraca Polskiego Komitetu Olimpijskiego z Zondacrypto rozpoczęła się w październiku 2025 roku. Giełda została sponsorem generalnym PKOl i Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej. Pieniądze od sponsora miały pomóc m.in. w finansowaniu startów reprezentacji oraz nagród dla zawodników.

Teraz na jaw wychodzą kulisy zawarcia kontraktu.

Umowa z Zondacrypto w tajemnicy przed zarządem PKOl

Krzysztof Wiłkomirski, członek zarządu PKOl, w rozmowie z TVN24 stwierdził, że Radosław Piesiewicz podpisał kontrakt bez wiedzy władz komitetu.

– Odbyło się to w zupełnej tajemnicy przed samym zarządem, właściwie w tajemnicy nawet przed Prezydium – powiedział Wiłkomirski. Jak dodał, do podpisania umowy doszło poza granicami Polski.

Sprawa jest tym bardziej znacząca, że nie chodziło o niewielkiego partnera. Zondacrypto uzyskało status sponsora generalnego, a nazwa firmy pojawiła się nawet w nazwie siedziby PKOl.

Zdaniem Wiłkomirskiego Piesiewicz mógł zdawać sobie sprawę z kontrowersji, jakie wywoła współpraca.

– Myślę też, że zdawał sobie sprawę, iż zarząd nie wyrazi zgody na podpisanie umowy z taką firmą – stwierdził działacz.

Wiłkomirski powiązał sposób zawarcia umowy z – jak to określił – wizerunkiem, historią firmy i ryzykiem związanym z podjęciem współpracy. Jest to jednak jego ocena, a nie ustalenie organów ścigania.


Zarząd miał nie znać nawet treści kontraktu

Na samym podpisaniu umowy sprawa się nie kończy. Według Wiłkomirskiego zarząd PKOl również później nie otrzymał dostępu do kontraktu.

– Najpierw było ukrywanie podpisania tej umowy, a potem ukrywanie samej umowy – powiedział.

Członek zarządu przekonuje, że Piesiewicz był wielokrotnie pytany o powody podjęcia współpracy. Odpowiedzi miały być zdawkowe. Prezes PKOl miał argumentować przede wszystkim, że potrzebował pieniędzy, aby zapewnić polskim sportowcom możliwość startu w igrzyskach.

Wypowiedzi Wiłkomirskiego rzucają nowe światło na współpracę, która obecnie znajduje się w centrum znacznie poważniejszego postępowania.

Piesiewicz zatrzymany. Usłyszał dwa zarzuty

Radosław Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na polecenie śląskiego pionu Prokuratury Krajowej.

Prezesowi PKOl przedstawiono dwa zarzuty: płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.

Drugi wątek ma dotyczyć inwestycji Piesiewicza w Zondacrypto. Według ustaleń śledztwa miał on odzyskać cały zainwestowany kapitał w czasie, gdy inni klienci mieli problemy z wypłatą swoich środków. Piesiewicz przedstawia inną wersję wydarzeń i twierdzi, że na inwestycji w Zondacrypto sam stracił 200 tys. euro.

Piesiewicz nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Gdy był doprowadzany do sądu, pytany przez dziennikarzy, czy się przyzna, odpowiadał: „Do czego miałbym się przyznać?”.

Zegarek za 40 tys. euro i obietnica interwencji

Jednym z najgłośniejszych elementów sprawy jest luksusowy zegarek Patek Philippe o wartości około 40 tys. euro.

Według ustaleń Wirtualnej Polski i TVN24 Piesiewicz miał otrzymać go od ówczesnego szefa Zondacrypto Przemysława Krala. Dziennikarze ustalili, że miało mieć to związek z obietnicą pomocy przy problemach giełdy z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Piesiewicz miał deklarować możliwość interwencji u ówczesnego prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego oraz byłego premiera Mateusza Morawieckiego.

Zarówno Morawiecki, jak i Chróstny zaprzeczyli, aby Piesiewicz kontaktował się z nimi w tej sprawie.

Sam prezes PKOl również odrzuca wersję, zgodnie z którą zegarek był korzyścią majątkową. Potwierdził, że Kral przekazał mu czasomierz, ale utrzymuje, że sam za niego zapłacił, a szef Zondacrypto jedynie pośredniczył w zakupie.


Sąd zdecydował o areszcie. Co dalej z Radosławem Piesiewiczem?

Sytuacja prezesa PKOl znacząco zmieniła się po publikacji materiału źródłowego. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym tymczasowym aresztowaniu Radosława Piesiewicza, przychylając się do wniosku prokuratury. Jedną z przesłanek była obawa matactwa.

To obecnie najpoważniejsza bezpośrednia konsekwencja dla Piesiewicza. Postawienie zarzutów nie oznacza oczywiście winy – o niej może zdecydować dopiero prawomocny wyrok sądu.

Jednocześnie pozycja Piesiewicza w polskim sporcie była kwestionowana już wcześniej. Według zagranicznych mediów od wiosny część związków sportowych domagała się jego rezygnacji z kierowania PKOl.

Teraz presja może jeszcze wzrosnąć. W ciągu kilku dni Piesiewicz z prezesa odpierającego medialne zarzuty stał się podejrzanym w postępowaniu karnym i trafił do tymczasowego aresztu. Na dodatek członek zarządu kierowanej przez niego organizacji publicznie twierdzi, że kluczowy kontrakt z Zondacrypto został podpisany w tajemnicy przed władzami PKOl, a jego treści nie ujawniono im nawet po zawarciu umowy.

red.

Prezes PKOl Radosław Piesiewicz. Fot. PAP/Adam Warżawa - archiwum 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj42 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo