Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Donald Tusk stawia na Macieja Berka jako kandydata do Trybunału
- Jak premier tłumaczy deklarację o wejściu sędziów do budynku TK
- Skąd wzięło się zaufanie szefa rządu do osoby, która jest czynnym politykiem
- Dlaczego według premiera zmiany w TK nie mają charakteru partyjnego
Spór o Trybunał Konstytucyjny. Będzie eskalacja
Piątkowe spotkanie Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie pokazało determinację rządu w kwestii obsady TK. Donald Tusk nie pozostawił złudzeń, że koalicja zamierza konsekwentnie realizować swój scenariusz naprawy instytucji. Premier nawiązał do wyboru sędziów dokonanego przez Sejm. Podkreślił, że decyzje większości parlamentarnej mają doprowadzić do realnej zmiany w funkcjonowaniu organu jego zdaniem, choć wielu krytyków dostrzega chęć przejęcia trybunału przez rządzących.
W trakcie dyskusji z uczestnikami Campusu Donald Tusk odniósł się do kandydatury Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Szef rządu tłumaczył powody, dla których to właśnie jego współpracownik z rządu zyskał poparcie. Młodzi pytający krytykowali szefa gabinetu za tą nominację. Premier tłumaczył, że ważnym kryterium wyboru była bezpartyjność kandydata oraz bezkompromisowe podejście do przestrzegania ustawy zasadniczej.
- On nie ma nic wspólnego z polityką rozumianą tak, jak to zabrzmiało w pana pytaniu. Nie należał do żadnej partii politycznej. W rządzie zajmuje się nie konfrontacją polityczną, tylko pilnowaniem tego, żeby prawo było zgodne z Konstytucją - mówił Donald Tusk w Olsztynie, cytowany przez portal Interia.
- Wiecie dlaczego mam zaufanie do niego jako do kandydata? Bo ja mam dość silny autorytet w rządzie, nie każdy chętnie się stawia mi i jakoś tam protestuje. Berek zawsze kiedy miał problem, czy nasze pomysły są konstytucyjne, przychodził i mówił: ze mną takie numery nie przejdą - dodał premier.
Plan rządu na sędziów i siłowe wejście do budynku TK
Donald Tusk odniósł się także do technicznej strony przejęcia instytucji. Szef rządu mówił o konieczności zagwarantowania, że wybrani przez Sejm sędziowie faktycznie obejmą swoje funkcje. Wypowiedź premiera dotyczyła kwestii fizycznego dostępu do gmachu Trybunału. Jak mówił, można mieć pewność, że owe wrześniu wszystkie osoby powołane przez większość parlamentarną wejdą do budynku i rozpoczną pracę.
- We wrześniu muszę mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do tego gmachu, a to będzie wszystko zgodne z prawem. Może nie będzie estetyczne, może część z was się na mnie obrazi, ale pomyślcie: czy więcej z was nie obrazi się na mnie, jeśli będę stał o tak, z rozdziawioną gębą i nic się nie da zrobić i dalej Święczkowski będzie pomiatał sędziami? - pytał publiczność Tusk, cytowany przez 300polityka.pl.
Tło politycznego sporu o Trybunał
Kwestia obsady Trybunału Konstytucyjnego od lat należy do najbardziej spornych elementów polskiej polityki. Spór o legalność wyboru poszczególnych sędziów wielokrotnie paraliżował prace instytucji. Rząd wielokrotnie podnosił argument, że część orzeczeń zapadała w składach budzących poważne zastrzeżenia prawne. Zwolennicy reform podkreślają konieczność przywrócenia standardów konstytucyjnych.
Opozycja z kolei zarzuca większości rządzącej próbę upolitycznienia sądu i naruszenie niezależności władzy sądowniczej, a także nielegalne zaprzysiężenie nowych członków instytucji przed marszałkiem i notariuszem.
Campus Polska Przyszłości w Olsztynie
Campus Polska Przyszłości to coroczne wydarzenie gromadzące m.in. młodzież z całego kraju. Politycy mierzą się tam z pytaniami, które często dotyczą najbardziej aktualnych tematów. Sponsoruje je wiele samorządów, głównie rządzonych przez osoby popierane lub bezpośrednio związane z KO.
Fot. Premier Donald Tusk/screen X
Red






Komentarze
Pokaż komentarze (74)