Nocne przesłuchanie i zarzuty karne
Czwartkowa akcja służb rozpoczęła się w Warszawie w godzinach porannych. Funkcjonariusze CBZC zatrzymali Radosława Piesiewicza i natychmiast przewieźli go do stolicy Górnego Śląska. Tam przez cały dzień trwały intensywne czynności procesowe z udziałem działacza sportowego.
Tuż po północy w piątek prezes PKOl opuścił budynek katowickiej prokuratury i odjechał samochodem w nieznanym kierunku. Przed wejściem do gmachu, tuż po doprowadzeniu na miejsce w czwartek rano, krótko odpowiedział jednak dziennikarzom. - Polityka, polityka, polityka. Zobaczymy, co z tego będzie. Zobaczymy, kto jest winny - mówił Radosław Piesiewicz.
Wpis w mediach społecznościowych opublikował w nocy minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Przekazał w nim oficjalne informacje o krokach podjętych przez śledczych. - Prokuratura przedstawiła dziś Radosławowi P. zarzuty karne z art. 230 §1 i 302 §1 k.k. tj. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. To był intensywny dzień - poinformował minister na platformie X. To rzadki przypadek, by minister sprawiedliwości sam informował o postępach śledztwa w sieci, zamiast rzeczników Prokuratury Krajowej.
Płatna protekcja, ale nie wyłudzenie mienia o wielkiej wartości
Zastosowane przez prokuraturę przepisy niosą za sobą konsekwencje prawne. Czyn z art. 230 § 1 Kodeksu karnego, dotyczący powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych, jest zagrożony karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Drugi z zarzutów odnosi się do faworyzowania wybranych wierzycieli w sytuacji niewypłacalności podmiotu. Za to przestępstwo grozi grzywna lub kara pozbawienia wolności do 2 lub 3 lat. O większym ciężarze gatunkowym zarzutów dla Piesiewicza mówił wiceminister Dariusz Mazur w Polskim Radiu. Wypowiadał się, gdy Piesiewicz był przesłuchiwany przez prokuratorów.
- Jest mowa o wyłudzeniu mienia o wielkiej wartości. To główny zarzut i przestępstwo zagrożone karą do 25 lat pozbawienia wolności. Sądzę, że chodzi tu o kwestie dotyczące tysięcy czy setek pokrzywdzonych osób przez działalność Zondacrypto - wyjaśniał w Polskim Radiu 24 sędzia i wiceminister sprawiedliwości.
- Na podstawie wieloletniego doświadczenia zawodowego jako sędzia, mogę powiedzieć, że jeżeli sprawa ma charakter dość dużej afery o charakterze gospodarczym, to dość rzadko się zdarza, żeby odpowiadała za to - na podstawie przepisów karnych - tylko jedna osoba. Ale żadnych informacji ze śledztwa nie posiadam - dodał Mazur.

Zegarek Patek Philippe za 40 tysięcy euro
Według ustaleń TVN24 i wp.pl Radosław Piesiewicz miał otrzymać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala luksusowy zegarek Patek Philippe o wartości około 40 tysięcy euro. W zamian za kosztowny prezent działacz miał obiecywać wstawiennictwo w sprawach giełdy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz bezpośrednio u premiera. Piesiewicz odpiera te oskarżenia i twierdzi, że zapłacił za szwajcarski zegarek w gotówce, a Przemysław Kral jedynie pomagał mu w zakupie.
Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk. W ostrych słowach skomentował ujawnione przez media powiązania polityków z rynkiem krypto. - Teraz już wiemy, dlaczego z uporem maniaka Karol Nawrocki i PiS blokowali ustawę o kryptowalutach. Kasa na zegarki za 40 tysięcy euro, na media, wyborcze imprezy, fundacje prawicowych polityków. A przecież serial »Zonda« dopiero się rozkręca… - pisał szef rządu.
Od BitBay do upadku platformy
Sama giełda, działająca pierwotnie pod marką BitBay, przez lata budowała pozycję jednej z największych platform kryptowalutowych w regionie. Dopiero późniejszy rebranding na Zondacrypto oraz agresywna strategia sponsoringowa uczyniły z niej rozpoznawalną markę. To właśnie wtedy firma nawiązała formalną współpracę z Polskim Komitetem Olimpijskim. Zondacrypto została sponsorem generalnym PKOl w październiku 2025 roku. Umowę wygaszono jednak już w kwietniu 2026 roku z powodu braku wpłaty kolejnej transzy środków.
Część polityków koalicji krytykuje Giertycha
Jak wynika z ustaleń śledczych, Radosław Piesiewicz zdołał odzyskać 100 procent zainwestowanego kapitału w momencie, gdy zablokowano wypłaty dla tysięcy pozostałych klientów. Przełom w całym postępowaniu nastąpił po decyzji szefa Zondacrypto. Przemysław Kral otrzymał status małego świadka koronnego na mocy art. 60 Kodeksu karnego i zdecydował się na pełną współpracę z organami ścigania. Jego obrońcą został poseł Roman Giertych, który od maja 2026 roku reprezentuje biznesmena wspólnie z Jackiem Dubois. Taki układ nie wszystkim przypadł do gustu w koalicji rządzącej. Działania Giertycha krytykują Sławomir Nitras z KO, minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska, zarzucając mu występowanie w podwójnej roli i starania o zmniejszenie kary za oszukanie tysięcy inwestorów.
Śledztwo w sprawie Zondacrypto ma także znacznie mroczniejszy wymiar. Katowicki wydział Prokuratury Krajowej połączył je z postępowaniem dotyczącym tajemniczego zaginięcia założyciela giełdy Sylwestra Suszka, po którym ślad zaginął w 2022 roku.
Fot. Radosław Piesiewicz, szef PKOI/screen YouTube
Red.



Komentarze
Pokaż komentarze (79)