Z artykułu dowiesz się:
- Ile Warszawa zapłaci za system antydronowy i skąd pochodzić będzie finansowanie
- Które kluczowe obiekty państwowe i miejskie trafią pod ochronę nowej instalacji
- Jak wypowiedź generała Marciniaka wpłynęła na dyskusję o obronie polskich miast
- Jak na słowa wojskowego zareagował resort obrony i były szef MON
Milion złotych na tarczę nad stolicą
Miejska jednostka planuje zakup i wdrożenie systemu wykrywania i klasyfikacji bezzałogowych statków powietrznych jeszcze w 2026 roku - pisze dziś "Gazeta Wyborcza". Wartość całego przedsięwzięcia wynosi 1 mln zł. Urzędnicy podkreślają, że inwestycja stanowi odpowiedź na rosnącą liczbę niepokojących przelotów w strefach objętych bezwzględnym zakazem.
Struktura finansowania zakłada dominujący udział funduszy centralnych. Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej sfinansuje aż 80 proc. kosztów. Pozostałe 20 proc. wydatków pokryje bezpośrednio budżet Warszawy. System obejmie ochroną m.in. tereny podlegające Służbie Ochrony Państwa, Kancelarii Sejmu oraz urzędom miejskim. W zasięgu znajdzie się również siedziba samej jednostki. Rozwiązanie ma pełnić funkcję stałego parasola nad newralgiczną tkanką stolicy.
- Bierzemy pod uwagę obiekty chronione przez SOP czy Kancelarię Sejmu. Nam taki system jest potrzebny nad moim centrum czy innymi obiektami, urzędami - wyjaśnił Jarosław Misztal ze stołecznego magistratu w rozmowie z TVP.
Koniec z bezradnością służb
Dotychczasowe procedury reagowania na pojawienie się bezzałogowców nad miastem były mocno ograniczone. Władze stolicy nie dysponowały dotąd specjalistycznym systemem do automatycznego namierzania dronów, opierając się na zgłoszeniach świadków. Brak profesjonalnego sprzętu oznaczał, że reakcja następowała z opóźnieniem.
Rzecznik urzędu miasta Monika Beuth zwróciła uwagę na ten problem podczas rozmowy z mediami. Jak wskazała, dotychczasowe zgłoszenia dotyczące dronów w stolicy opierały się głównie na relacjach świadków. Teraz ma się to zmienić raz na zawsze. Wprowadzenie profesjonalnego sprzętu pozwoli na błyskawiczne określanie parametrów lotu maszyn oraz skrócenie czasu reakcji służb. Zautomatyzowane sensory umożliwią natychmiastowe przekazywanie danych do służb porządkowych. Dzięki temu reakcja służb oraz formacji odpowiedzialnych za ochronę najważniejszych osób w państwie ma być znacznie szybsza.
Niepokój wokół ochrony miast. Ta deklaracja wywołała polityczną burzę
Decyzja władz stolicy zapadła w momencie burzliwej dyskusji o stanie polskiej obrony przeciwlotniczej. Dyskusję wywołała wypowiedź zastępcy szefa Agencji Uzbrojenia gen. bryg. Michała Marciniaka w programie „Dobry Wieczór Polsko” w stacji Polsat News. Wojskowy stwierdził wówczas na antenie, że duże miasta w Polsce nie są obecnie w ogóle objęte stacjonarną obroną przeciwrakietową, co wynika z funkcjonowania państwa w czasie pokoju.
- Dlatego że nie mamy rozstawionych wokół nich systemów - oświadczył wprost gen. Michał Marciniak, tłumacząc zasady dyslokacji sprzętu. Wojskowy oszacował podczas wystąpienia, że kompletny system polskiej tarczy antyrakietowej powstanie w latach 2030-2035. Ta perspektywa czasowa wywołała dodatkowe napięcie w debacie publicznej. Oznacza bowiem, że pełna osłona aglomeracji pozostaje odległą przyszłością.
Słowa generała skomentował w mediach społecznościowych były szef MON Mariusz Błaszczak. Polityk wyraził zaskoczenie deklaracją wojskowego, ponieważ uczestniczył w przemieszczaniu baterii Patriot i zarzucił obecnemu kierownictwu resortu wycofanie obrony przeciwrakietowej z Warszawy. Zażądał również pilnych wyjaśnień ze strony rządu.
MON kontra Błaszczak
W odpowiedzi na narastające wątpliwości oficjalny komunikat wydał resort obrony. Sprostował on, że obrona powietrzna Polski jest systemem zintegrowanym i manewrowym. W oświadczeniu zaznaczono, że ochrona kraju nie polega na stałym rozmieszczeniu baterii rakietowych wokół każdego dużego miasta.
Wojskowi eksperci z ministerstwa stwierdzili, że elementy tarczy są dyslokowane adekwatnie do bieżącej sytuacji operacyjnej oraz potencjalnych zagrożeń. System ma bowiem działać elastycznie i mobilnie w zależności od potrzeb. Takie rozwiązanie, zdaniem MON, zapewnia realną osłonę bez sztywnego przywiązywania sprzętu do jednego miejsca. "Siły Zbrojne RP posiadają różne rodzaje zdolności do zapewnienia osłony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej wyznaczonych obiektów, w tym aglomeracji miejskich” - przekazał resort.
Nowe urządzenia w centrum Warszawy mają zacząć działać w ciągu najbliższych miesięcy.
Fot. East News/zdj. ilustracyjne
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (21)