Romanowski "na 99 proc. w Naddniestrzu"? Prokuratura ma inną wersję

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 21
Według Donalda Tuska polskie służby mają na oku Marcina Romanowskiego, który "na 99 proc. przebywa w Naddniestrzu". Słowa szefa rządu podważa kolejny raz prokuratura. Śledczy traktują naddniestrzański trop jako zwykły blef. Pod wskazanym przez polityka adresem w Tyraspolu znajduje się jedynie pusty plac. Prokuratura sprzeciwiła się wydaniu listu żelaznego i weryfikuje kolejne poszlaki.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego śledczy uważają trop naddniestrzański za zaplanowany blef
  • Co dokładnie kryje się pod adresem wskazanym przez Marcina Romanowskiego
  • Jakie dane na temat przekraczania granic przekazały służby państw sąsiedzkich
  • Na czym polega wątek paszportu wystawionego na inną tożsamość

Rozbieżne ustalenia służb i rządu

Wokół obecnego miejsca pobytu posła Marcina Romanowskiego po wyjeździe z Węgier narastają sprzeczne komunikaty. Podczas posiedzenia rządu szef gabinetu przedstawił stanowcze informacje dotyczące ucieczki polityka do separatystycznego Naddniestrza. Szef Rady Ministrów powoływał się na ustalenia zagranicznych służb partnerskich. - Służby innych państw regionu potwierdziły nam informacje, że pan Marcin Romanowski znajduje się na 99 proc. w Naddniestrzu w Tyraspolu - oświadczył kilka dni temu Donald Tusk. Lider KO nie krył przy tym oburzenia całą sytuacją. - Na 99 procent. Chyba sam ten fakt wystarczy za cały komentarz na temat nie tylko pana Romanowskiego, ale całej formacji politycznej, która kryła takich ludzi i do dzisiaj ich kryje - dodał podczas wystąpienia.

Nowe fakty, które ujawniła "Rzeczpospolita” na podstawie źródeł w prokuraturze, stawiają jednak te deklaracje w zupełnie innym świetle. Z ustaleń dziennika wynika, że Prokuratura Krajowa traktuje wersję o pobycie w Tyraspolu jako mistyfikację. Zdaniem śledczych cała akcja to blef mający na celu wprowadzenie organów ścigania w błąd. 


Pusty plac w Tyraspolu

Wątpliwości prokuratorów wzbudziły szczegóły wniosku o wydanie gwarancji nietykalności, który wpłynął do Sądu Okręgowego w Warszawie. Dokument miał zostać nadany z terenu Naddniestrza, gdzie poseł rzekomo się ukrywa. Jako miejsce swojego aktualnego pobytu polityk wskazał adres ul. Szewczenko 17 w Tyraspolu.

Weryfikacja tej lokalizacji przyniosła zaskakujące rezultaty. Okazało się, że pod wskazanym adresem w stolicy nieuznawanej republiki fizycznie nie ma żadnego budynku mieszkalnego ani lokalu. W rzeczywistości rozciąga się tam tylko niezagospodarowany teren.

Uwagę śledczych zwróciła także sama przesyłka pocztowa. Na kopercie wniosku widnieje bowiem stempel z innej naddniestrzańskiej miejscowości, jaką są Bendery. Te rozbieżności sprawiły, że prokuratura nie dała wiary nadesłanym deklaracjom.

Urząd ten oficjalnie sprzeciwił się wnioskowi o list żelazny i skierował w tej sprawie negatywne stanowisko do sądu. Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak jednoznacznie podsumował ocenę śledczych. - Brak jest jakichkolwiek podstaw do uwzględnienia wniosku podejrzanego Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego - przekazał prokurator. 


Tajemnica innej tożsamości

Kolejną zagadką w śledztwie pozostaje sposób, w jaki poseł miałby opuścić granice kraju i dotrzeć na wschód Europy. Władze przeprowadziły szczegółową kontrolę międzynarodowych baz danych w państwach regionu. Wyniki tych sprawdzeń okazały się zaskakujące.

Z informacji przekazanych przez tamtejsze służby wynika, że nazwisko polityka nie figuruje w rejestrach granicznych z ostatnich pięciu lat. Niezależnie od Mołdawii, Rumunii czy Ukrainy, na żadnym oficjalnym przejściu granicznym nie zarejestrowano danych Marcina Romanowskiego.

Śledczy analizują w tym kontekście inne oświadczenie posła. W piśmie skierowanym do warszawskiego sądu zadeklarował on, że legalnie posiada paszport wystawiony na inną tożsamość. To rodzi kolejne pytania o to, jakimi dokumentami faktycznie posługuje się polityk podczas przemieszczania się po Europie.

Fundusz Sprawiedliwości w tle

Sprawa poszukiwań polityka wiąże się bezpośrednio z wielowątkowym śledztwem dotyczącym wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca posłowi między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Śledczy badają również przestępstwa polegające na ustawianiu konkursów na dotacje. Romanowski od początku nie przyznaje się do zarzutów.

List żelazny to instytucja prawna, która umożliwia oskarżonemu pozostawanie na wolności pod warunkiem dobrowolnego stawiennictwa przed sądem. Warunkiem jego uzyskania jest jednak między innymi wskazanie rzeczywistego miejsca pobytu. Brak takiej wiarygodnej informacji stanowi przeszkodę, której zdaniem prokuratury nie da się pominąć. Sąd Okręgowy w Warszawie ma wkrótce podjąć decyzję w sprawie wniosku o list żelazny. Negatywne stanowisko prokuratury oraz niespójności w deklaracjach posła wskazują, że szanse na uwzględnienie wniosku są znikome.   


Fot. Marcin Romanowski, poseł PiS poszukiwany listem gończym/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj21 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo