Z artykułu dowiesz się:
- Jaki był przebieg brutalnego ataku, który zarejestrował monitoring
- Dlaczego dziewięć zatrzymanych wcześniej osób wyszło na wolność
- Co wykazały oględziny ciała 36-letniego Jakuba C.
- Jakie radykalne decyzje podjęła Wisła Kraków wobec „Młodej Ferajny”
Nagranie grozy na osiedlu Willowym
Dramat rozegrał się po zmroku w krakowskiej Nowej Hucie. Grupa agresorów ruszyła w pościg za 36-letnim kibicem Hutnika Kraków. Całe zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu. Na nagraniu widać, jak uciekający Jakub C. ps. "Yankes" przewraca się na ziemię. W tym momencie dopadli go napastnicy, którzy natychmiast zaczęli go bezlitośnie bić i kopać po całym ciele. W trakcie ataku sprawcy użyli również ostrego narzędzia.
Świadkowie wezwali na miejsce służby ratunkowe. Pomimo natychmiastowej interwencji medyków i podjętej reanimacji w karetce pogotowia, życia 36-latka nie udało się uratować. Rodzina "Yankesa" i środowiska kibicowskie proszą o wsparcie w organizacji pogrzebu. Zmarły pozostawił żonę i pięcioletnią córeczkę.
Śledczy publikują wizerunek poszukiwanego
Sprawą natychmiast zajęli się krakowscy policjanci oraz prokuratura. W niedzielę 23 sierpnia krakowska policja pokazała zdjęcie poszukiwanego. Mężczyzna jest podejrzewany o bezpośredni udział w napaści.
Funkcjonariusze zaapelowali do wszystkich świadków zdarzenia oraz osób rozpoznających postać ze zdjęcia o pilny kontakt. Komenda Miejska Policji w Krakowie liczy, że publikacja wizerunku przyspieszy ustalenie tożsamości napastnika. Służby zatrzymały wcześniej łącznie dziewięć osób. Po przesłuchaniu w charakterze świadków zostali oni zwolnieni do domów. Prokuratura uznała, że na obecnym etapie brakuje dowodów pozwalających na postawienie im zarzutów karnych.
Przeprowadzona sekcja zwłok 36-latka przyniosła niejednoznaczne wnioski. Biegli stwierdzili, że bezpośrednią przyczyną śmierci Jakuba C. nie były obrażenia zadane przez napastników podczas pobicia. Ta ekspertyza znacząco skomplikowała ocenę prawno-karną całego zdarzenia. Śledczy zlecili zatem wykonanie dodatkowych, szczegółowych badań histopatologicznych oraz toksykologicznych. Dopiero ich wyniki dadzą jednoznaczną odpowiedź na pytanie o dokładny mechanizm zgonu ofiary.
"Młoda Ferajna" - nowy postrach krakowskich osiedli
Pobicia ze skutkiem śmiertelnym w Nowej Hucie dokonała grupa pseudokibiców z "Młodej Ferajny". To młodzi chuligani, którzy biorą sprawy w swoje ręce po tym, jak część "Sharksów" poszła na współpracę z organami ścigania lub trafiła do więzienia.
"Sharksi” przez wiele lat byli jedną z najbardziej rozpoznawalnych i brutalnych grup chuligańskich w Polsce. Ich początki sięgają lat 90., jednak największe wpływy zdobyli w kolejnej dekadzie. Jednym z liderów grupy był Paweł M. ps. "Misiek”, znany m.in. z rzucenia nożem w Dino Baggio podczas meczu Wisły z Parmą w 1998 roku. Z czasem działalność Sharksów wykroczyła daleko poza stadionowe bójki. Według ustaleń śledczych członkowie grupy uczestniczyli m.in. w handlu narkotykami, rozbojach i brutalnych porachunkach. Sąd Apelacyjny w Krakowie uznał Wisła Sharks za zorganizowaną grupę przestępczą. Jej członkowie mieli brać udział w tzw. ustawkach i atakach na kibiców innych klubów, podczas których wykorzystywano niebezpieczne narzędzia, w tym maczety, noże i siekiery.
"Sharksi" zdobyli również znaczące wpływy w otoczeniu samej Wisły Kraków. Ludzie powiązani ze środowiskiem pseudokibicowskim znaleźli się w strukturach klubu i Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków. Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z kolejnymi działaniami policji i prokuratury. Zatrzymania oraz postępowania karne prowadzone przeciwko członkom grupy doprowadziły do poważnego osłabienia dawnej struktury.
W tym okresie coraz głośniej zaczęło być o "Młodej Ferajnie", określanej w mediach jako młodsze pokolenie wiślackich pseudokibiców, a niekiedy również jako „młodzieżówka” Wisła Sharks. Grupa była kojarzona przede wszystkim z Nową Hutą i już około 2018 roku pojawiały się informacje o rosnącej aktywności jej członków. Między młodszymi i starszymi pseudokibicami Wisły dochodziło również do wewnętrznych napięć i konfliktów. Jednocześnie "Młoda Ferajna" uczestniczyła w rywalizacji z innymi krakowskimi środowiskami pseudokibicowskimi, w tym związanymi z Hutnikiem Kraków i Jude Gangiem - bojówką Cracovii.
Wisła Kraków odcina się od "Młodej Ferajny”
Tragedia wywołała natychmiastową reakcję w świecie sportu. Władze klubu z ulicy Reymonta zdecydowanie odcięły się od bandyckich zachowań. W oficjalnym komunikacie TS Wisła Kraków S.A. podkreśliła, że nie ma zgody na jakąkolwiek agresję.
– Osoby dopuszczające się przemocy, napadające na innych, zastraszające, kradnące lub uczestniczące w ulicznych porachunkach same wykluczają się ze wspólnoty Wisły Kraków – czytamy w oświadczeniu. Klub dodał, że posługiwanie się barwami nie oznacza reprezentowania organizacji ani działania w jej imieniu.
Współwłaściciel klubu Jarosław Królewski podjął natychmiastowe kroki kroki organizacyjne. Na stadionie przy ulicy Reymonta wprowadzono restrykcje. Zakaz dotyczy wnoszenia transparentów, ubrań oraz symboli promujących hasła typu "anty”, "PDW” i znaki grupy "Młoda Ferajna”. - W Krakowie i innych miastach nie brakuje prywatnych balkonów, na których można swobodnie prezentować takie treści. Mecz trwa zaledwie 90 minut - warto wykorzystać ten czas, by skupić się na wspieraniu własnej drużyny - napisał Królewski.
Podolski wesprze rodzinę ofiary
Sprawa poruszyła także środowisko piłkarskie. Lukas Podolski, ikona i akcjonariusz klubu, zareagował na tragedię w geście solidarności. Piłkarz zapowiedział, że przekaże cały dochód z sektora gości z najbliższego meczu na wsparcie rodziny zmarłego Jakuba C.
Ta deklaracja spotkała się z szerokim odzewem wśród kibiców i działaczy. Gest Niemca jest jaskrawym dowodem na to, jak głęboko tragedia poruszyła całą społeczność piłkarską w Krakowie.
Fot. Nagranie z monitoringu na os. Willowym w Nowej Hucie/screen wp.pl
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (10)