Z artykułu dowiesz się:
- 44 proc. osób w wieku 18-24 lata dobrze lub bardzo dobrze ocenia swoją obecną sytuację zawodową, ale tylko 15 proc. spodziewa się jej poprawy w kolejnym roku
- 28 proc. młodych zamierza poprosić o podwyżkę, 26 proc. poszuka lepiej płatnej pracy, a 15 proc. planuje podjąć dodatkowe zajęcie
- Wyższa pensja pozostaje głównym argumentem za zmianą pracodawcy (52 proc.), ale niewiele mniej Zetek wskazuje na krótszy dojazd do pracy (43 proc.)
- 52 proc. młodych preferuje elastyczny grafik, a 67 proc. planuje w najbliższym roku zdobywać nowe kompetencje
Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że więcej niż co trzeci młody Polak planuje zmianę pracy, a niemal siedmiu na dziesięciu chce zawalczyć o wyższe zarobki. Przy wyborze nowego pracodawcy liczy się dla nich nie tylko wysokość wynagrodzenia. Coraz większego znaczenia nabiera także wygoda codziennego funkcjonowania, w tym koszt i czas dojazdu do pracy.
- Przez lata o pokoleniu Z mówiło się przede wszystkim przez pryzmat work-life balance. Dziś widać jednak, że za tym hasłem stoi bardzo konkretna kalkulacja. Młodzi przeliczają pracę nie tylko na pieniądze, ale również na czas i jakość życia. Dlatego przy porównywalnym wynagrodzeniu przewagą pracodawcy może być krótszy dojazd, elastyczny grafik czy możliwość pracy bliżej domu. Dla młodych czas staje się po prostu kolejną walutą na rynku pracy – komentuje Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service.
Zetki ostrożnie patrzą w przyszłość
Młodzi pracownicy całkiem dobrze oceniają swoją obecną sytuację zawodową. 35 proc. badanych w wieku 18-24 lata uważa ją za dobrą, a 9 proc. za bardzo dobrą. Największa grupa, 41 proc., ocenia ją neutralnie. Widać więc, że młodzi weszli na rynek pracy bez nadmiernego pesymizmu, ale również bez przekonania o szczególnie mocnej pozycji.
Więcej ostrożności widać w prognozach na kolejny rok. Tylko 15 proc. młodych spodziewa się poprawy swojej sytuacji zawodowej, podczas gdy 17 proc. zakłada jej pogorszenie. Niemal połowa, 48 proc., nie oczekuje większych zmian. Zetki nie zakładają więc, że sytuacja na rynku pracy szybko zmieni się na ich korzyść. Zamiast czekać na lepszą koniunkturę, coraz częściej same planują ruch – szukając nowej pracy lub negocjując lepsze warunki zatrudnienia.
Zwiększyć swoje dochody
Dla najmłodszych pracowników wynagrodzenia są bardzo ważne: 28 proc. badanych w wieku 18-24 lata deklaruje, że poprosi obecnego pracodawcę o podwyżkę, 26 proc. poszuka lepiej płatnej pracy, a 15 proc. planuje podjąć pracę dorywczą. Łącznie oznacza to, że niemal siedmiu na dziesięciu młodych pracowników chce w jakiś sposób zawalczyć o wyższe dochody. Nie wynika to wyłącznie z ambicji finansowych. 39 proc. Zetek uważa, że ich obecne wynagrodzenie nie jest adekwatne do zakresu obowiązków. Jednocześnie 56 proc. ocenia je jako raczej lub zdecydowanie odpowiednie.
Gotowość do zmiany pracy nie oznacza jednak, że Zetki podejmują decyzje wyłącznie pod wpływem wysokości pensji. Najważniejszym czynnikiem, który mógłby skłonić je do przejścia do innej firmy, pozostaje wyższe wynagrodzenie, wskazane przez 52 proc. badanych. Na drugim miejscu znalazł się jednak krótszy dojazd z wynikiem 43 proc. Podium zamykają lepsze warunki pracy (39 proc.).
Pensja to nie wszystko. Liczą się czas i elastyczność
Zetki oczekują też większej elastyczności, ale nie ograniczają jej wyłącznie do pracy zdalnej. Najczęściej wskazywanym modelem jest elastyczny grafik, który za najlepsze rozwiązanie uznaje co drugi młody pracownik (52 proc. wskazań). Po 33 proc. wskazań otrzymały dodatkowe dni wolne i skrócony tydzień pracy, a możliwość pracy zdalnej w wybrane dni wybrało 26 proc. badanych.
- Firmy, które chcą przyciągać i zatrzymywać młodych pracowników, powinny przestać myśleć o ofercie pracy wyłącznie przez pryzmat samej pensji. Wynagrodzenie jest podstawą, ale dla Zetek coraz większe znaczenie ma cały pakiet: lokalizacja, elastyczność, przewidywalność, atmosfera i możliwość rozwoju. Warto też zauważyć, że 67 proc. młodych planuje zdobywać nowe kompetencje w ciągu najbliższego roku. To nie jest pokolenie, które nie chce pracować. To pokolenie, które chce wiedzieć, po co pracuje, jakim kosztem i czy dana praca daje mu realną perspektywę na przyszłość – podsumowuje Krzysztof Inglot.
Fot. zdjęcie ilustracyjne/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (6)