Z artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do ostrej wymiany zdań między Dorotą Wysocką-Schnepf a Kataryną.
- Kto reprezentuje Przemysława Krala w rozmowach z prokuraturą
- Co oznaczają przepisy o współpracy z prokuraturą
- W jaki sposób prezes PKOl tłumaczy sprawę zegarka za 40 tysięcy euro
Starcie na platformie X. Wysocka-Schnepf nie wytrzymała
Dyskusję zapoczątkował wpis, w którym Dorota Wysocka-Schnepf poinformowała, że Przemysław Kral poszedł na współpracę ze śledczymi. Dziennikarka zaznaczyła, że jego zeznania mogą okazać się niezwykle obciążające dla środowiska prawicy.
Do jej twierdzeń odniosła się blogerka Katarzyna Sadło. Kataryna podważyła wagę oraz rangę podawanych rewelacji, studząc entuzjazm sympatyków obozu rządzącego liczących na szybkie uderzenie w opozycję i prawicowe media.
- W przeciwieństwie do silniczków, uważam, że sam Kral powinien siedzieć za Zondakrypto. Ale bardzo jestem ciekawa, jak Giertych zamierza dopaść kogokolwiek - nawet najbardziej rozgrzany prokurator musi znaleźć paragraf i jeszcze to udowodnić czymś więcej niż samymi zeznaniami oszusta. A tu czytam, że Kanał Zero i Republikę rozwalą, nawet dziennikarze TVN bekną a prezydent to zostanie wyprowadzony z pałacu jak kiedyś Glapiński z NBP - napisała blogerka, sugerując, że Dorota Schnepf-Wysocka ma informację o Kralu od jego mecenasa. Negocjacje z prokuraturą miał prowadzić w imieniu przedsiębiorcy Roman Giertych, poseł KO.
- A ja widzę już przyszłe rozczarowanie, że będzie jak z dwiema wieżami, które miały wykończyć Kaczyńskiego. Wierzcie dalej Giertychowi (bo przecież Schnepf nic sama nie „ustaliła”). A jak sprawa będzie wyglądać na robioną pod wybory, to elektorat wzruszy ramionami i bardziej przejmie się tym, że Kacprzyk ciągle nie przesłuchany - dodała Kataryna.
Reakcja dziennikarki TVP Info była natychmiastowa i bardzo emocjonalna. Wysocka-Schnepf nie kryła irytacji wpisem blogerki i postanowiła dosadnie odpowiedzieć oponentce. – Pani nic nie zrozumiała, to jeszcze raz, to proste: Kral usłyszał zarzuty i sypie (w ramach art. 60 kk o małym świadku koronnym). W co pani wątpi? Że usłyszał zarzuty? Że sypie? Że sypie bez gwarancji złagodzenia kary? Poza tym - Schnepf to nie napis na dropsach, pani Sadło - czytamy.
Mały świadek koronny i znani wszystkim adwokaci
Jak wynika z doniesień Onetu i Schnepf-Wysockiej, Przemysław Kral otrzymał status nadany na mocy art. 60 Kodeksu karnego. Obiecuje on ujawnić wiedzę o wspólnikach, licząc w zamian na nadzwyczajne złagodzenie kary. Prawne konsekwencje takiego kroku wyjaśniał na antenie TVP Info mecenas Tymoteusz Paprocki. Prawnik wskazał, że uzyskanie tego statusu nierozerwalnie wiąże się w polskim prawie z formalnym przyznaniem się do winy. Prokuratura zarzuca Kralowi udział w oszustwie wielkich rozmiarów związanym z działalnością Zondacrypto.
Sprawa nabrała ogromnego ciężaru gatunkowego także ze względu na nazwiska pełnomocników reprezentujących biznesmena. Interesy szefa Zondy reprezentują obecnie Roman Giertych oraz Jacek Dubois. Zaangażowanie prawników kojarzonych z obozem rządzącym dodaje sprawie silnego kontekstu politycznego. Ta dwójka prowadzi najgłośniejsze śledztwa wokół PiS i wywiera od grudnia 2023 roku presję na organy ścigania.
Śledczy badają wątki finansowe, w tym przelewy na rzecz podmiotów kojarzonych z politykami prawicy. O wpłatach powiązanych z Kralem mówił premier Donald Tusk, wskazując m.in. na 450 tys. zł dla Instytutu Polskiego Suwerennej oraz 70 tys. euro dla fundacji Dobry Rząd.
Złoty zegarek dla Piesiewicza
Równolegle ujawniane są kolejne kulisy relacji biznesmena z osobami ze świata sportu i polityki. Z ustaleń śledztwa Wirtualnej Polski i TVN24 wynika, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz otrzymał od Krala zegarek marki Patek Philippe o wartości 40 tysięcy euro. Zakupu dokonano 19 listopada 2025 r., a odbiór luksusowego czasomierza nastąpił 28 listopada w Monako.
W zamian szef PKOl miał obiecywać wstawiennictwo u byłego premiera oraz prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Piesiewicz stanowczo odpiera oskarżenia i twierdzi, że sam zapłacił za zegarek gotówką.
– Zakup akurat takiego zegarka jest skomplikowany i mimo podejmowanych przeze mnie prób wcześniej nie udało mi się nabyć zegarka tej konkretnej marki. Podczas jednej z rozmów Przemysław Kral powiedział, że ma taką możliwość, by ten zegarek pomóc mi kupić. Umówiliśmy się na jego wyraźną prośbę, że zapłacę gotówką. Pieniądze przekazałem w kilku ratach podczas naszych spotkań, co mogą potwierdzić świadkowie – tłumaczył prezes PKOl w Republice.
- Zegarek jest z certyfikatem wystawionym na moje imię i nazwisko. Oczywiście nie płaciłem żadnego podatku, gdyż nie jest to darowizna, a zakup – dodał Piesiewicz.
Fot. Dorota Wysocka-Schnepf, redaktor TVP/East News
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (10)