Zmarła Wanda Traczyk-Stawska. Miała 99 lat

Redakcja Redakcja Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 15
Nie żyje Wanda Traczyk-Stawska, jedna z najbardziej rozpoznawalnych uczestniczek Powstania Warszawskiego, łączniczka i strzelec Armii Krajowej, a po wojnie nauczycielka oraz niestrudzona strażniczka pamięci o poległych. – Reagować na zło może i powinien każdy na miarę swoich sił – mówiła, podsumowując swoje życiowe credo. Wanda Traczyk-Stawska miała 99 lat.

Wanda Traczyk-Stawska urodziła się 7 kwietnia 1927 roku w Warszawie. Jej dzieciństwo brutalnie przerwał wybuch II wojny światowej. We wrześniu 1939 roku na Mokotowie była świadkiem śmierci niemowlęcia, do którego strzelił niemiecki żołnierz. Ciężko ranna została także matka dziecka.

Po latach wspominała, że właśnie to wydarzenie wpłynęło na całe jej dalsze życie. – Wie pan, co ja sobie wtedy pomyślałam? Że już muszę być dorosła. Teraz, natychmiast. Nie mogę być dalej, nie wolno mi. Muszę być żołnierzem. Nie pozwolę, żeby ktoś strzelał do niemowlaka – opowiadała w książce Michała Wójcika „Błyskawica. Historia Wandy Traczyk-Stawskiej”.

Wanda Traczyk-Stawska walczyła w Powstaniu Warszawskim

W 1942 roku Traczyk-Stawska włączyła się w działalność Szarych Szeregów. Malowała na murach i skrzynkach pocztowych symbole Polski Walczącej oraz kolportowała podziemne ulotki. Jednym z jej szczególnie niebezpiecznych zadań było dostarczanie szmalcownikom i konfidentom wyroków śmierci wydanych w imieniu Polskiego Państwa Podziemnego. Przed wybuchem Powstania Warszawskiego okazało się, że w konspirację zaangażowany był również jej ojciec. Przed godziną „W” przekazał córce swojego legionowego orzełka i obciął jej charakterystyczne warkocze, które mogły przeszkadzać podczas walki.

W Powstaniu Warszawskim Wanda Traczyk-Stawska, ps. „Pączek”, służyła jako łączniczka i strzelec w Oddziale Osłonowym Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Walczyła przede wszystkim w Śródmieściu i na Powiślu, m.in. w rejonie Marszałkowskiej, Brackiej i Chmielnej. Uczestniczyła również w ciężkich walkach o kościół Świętego Krzyża i komendę policji.

W połowie września 1944 roku została ranna, ale pozostała w walczącym mieście aż do kapitulacji powstania. Wspominając tamte wydarzenia, wielokrotnie podkreślała bohaterstwo sanitariuszek, które z narażeniem własnego życia ruszały na pomoc rannym – niezależnie od tego, czy byli Polakami, czy Niemcami.

Szczególnie zapamiętała dramatyczną przeprawę z Foksal na Chmielną 6 września 1944 roku. Wśród przedzierających się pod niemieckim ostrzałem znajdowała się kobieta z kilkumiesięcznym dzieckiem. Jak wspominała Traczyk-Stawska, matka podczas czołgania się przez gruzy trzymała niemowlę w zębach, aby uchronić je przed uderzeniami. 


Niemiecka niewola i powrót do Polski

Po kapitulacji Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska trafiła do niemieckiej niewoli. Przebywała m.in. w Stalagu Lamsdorf, Zeithain oraz Oberlangen. Ostatni z obozów został wyzwolony 12 kwietnia 1945 roku przez żołnierzy 1. Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka. Po wojnie kontynuowała naukę, najpierw we Włoszech, a następnie w Palestynie. W 1947 roku zdecydowała się jednak na powrót do Polski. Studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie przez wiele lat pracowała jako nauczycielka w szkolnictwie specjalnym.

Od października 1948 do 1972 roku była związana ze Szkołą Specjalną nr 6 na warszawskiej Pradze-Północ. Pracowała również w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 3 przy ul. Ząbkowskiej. W jednej ze szkół poznała przyszłego męża Wacława Tadeusza Stawskiego. Po ślubie do nazwiska Traczyk dołączyła drugi człon – Stawska.

Na początku stanu wojennego wspierała działaczy „Solidarności”. W jej domu ukrywał się Zbigniew Janas, a bywali w nim również Helena Łuczywo i Henryk Wujec. 


Walczyła o pamięć o poległych powstańcach

Jedną z najważniejszych misji Wandy Traczyk-Stawskiej po wojnie stało się zachowanie pamięci o uczestnikach Powstania Warszawskiego, szczególnie tych, którzy zginęli i zostali pochowani bezimiennie. Szczególną uwagę poświęcała zbiorowym mogiłom na Cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli. Podkreślała, że ci, którzy przeżyli powstanie, mogli później założyć rodziny, mieć dzieci i wnuki, podczas gdy wielu poległych zostało pozbawionych nie tylko życia, ale także tożsamości i należnej im pamięci.

– Oni, ci co polegli, to właściwie zazwyczaj byli na początku tego życia, nawet nie znali jego wartości – mówiła w rozmowie dla Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.

Była współinicjatorką ustanowienia przez Sejm w 2015 roku Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy, obchodzonego 2 października. Zabiegała również o powstanie Izby Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy.

Przez kolejne dekady pozostawała jednym z najbardziej rozpoznawalnych świadków Powstania Warszawskiego. Uczestniczyła w uroczystościach rocznicowych, spotykała się z młodzieżą i opowiadała o wojnie, podkreślając nie tylko znaczenie odwagi, ale również odpowiedzialności za drugiego człowieka. – Przesadna odwaga kończy się źle. Ale reagować na zło może i powinien każdy na miarę swoich sił – wspominała w jednym z wywiadów.  


Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj15 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Kultura