kelkeszos kelkeszos
81
BLOG

Testament Piotra Wielkiego cz. II, czyli "Międzymorze"

kelkeszos kelkeszos Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 7

Przy impresyjnym podejściu do historii wielkie znaczenie mają znaki i prowokowane przez nie pytania. Na przykład takie, dlaczego carski orzeł był dwugłowy. To kwestia warta przypomnienia, bo mająca swój wielki ładunek polityczny. Do czasu Iwana III symbolem Moskwy był święty Jerzy pokonujący smoka. Jednak gdy drugą żoną cara została Zoe Paleolog, bratanica ostatniego cesarza bizantyjskiego, rządzący Rosją Rurykowicze oburącz złapali się tradycji wschodniego cesarstwa, przyjmując dwugłowego orła Paleologów za swój herb. To naturalne objęcie dziedzictwa po upadłym Bizancjum określiło też najważniejszy geopolityczny cel Rosji - odzyskanie Konstantynopola, w Moskwie nazywanego Carogrodem.

Koniec dynastii Rurykowiczów i zastąpienie ich przez powinowatych Romanowów, niczego tutaj nie zmienił. Przeciwnie - w osobie Piotra I koncepcja przebicia się nad Bosfor znalazła najważniejszego kontynuatora. Do jej realizacji konieczne było rozbicie Rzeczpospolitej i Turcji. W tym celu Moskwa, na tyle na ile było stać jej głęboko ułomną państwowość, wykorzystała wszystkie możliwe techniki, przy czym najsprawniej - te nie militarne. Charakterystycznym rysem tych usiłowań było budowanie rozgałęzionej sieci wpływów, od Konstantynopola po Królewiec, Berlin i Warszawę, a nawet Sztokholm. I przy pomocy tych technik, zakorzenionych bardzo głęboko we wschodniej tradycji, Moskwa odporna na kolejne klęski i upokorzenia, parła ku Carogrodowi. Cierpliwie i konsekwentnie.

Do realizacji celu głównego konieczne było stworzenie systemowych powiązań w krajach oddzielających Rosję od Bosforu, aby można było na nich oprzeć podstawy ekspansji. W istocie, w znaczeniu geograficznym i politycznym była to budowa "międzymorza", od Narwy po Krym, a potem dalej, ujście Dunaju i w końcu sam Konstantynopol. Realizacja tej idei wprost pchała carów do wojen z trzema państwami - Polską, Szwecją i Turcją. Szczęśliwie dla Moskwy - u progu XVIII w. wszystkie te  niedawne potęgi weszły w ogromne strukturalne kłopoty, które Rosji udało się bezwzględnie wykorzystać. O ile jednak do rozbioru Rzeczpospolitej znalazła partnerów, przez których nawet w pewnym sensie została "ograna", o tyle projekty unicestwienia Turcji, napotkały wielkiego oponenta w postaci Anglii, a w jakimś zakresie także Francji. Dlatego Osmanom udało się zachować państwowość, a po stuleciach reaktywować siłę i kluczowość własnego państwa.

Opór Anglii i Austrii ( a potem zjednoczonych Niemiec ) wobec bałkańskich planów Rosji, zmusił tę ostatnią do posługiwania się innymi metodami, niż wobec Polski. Dlatego pośród najbliższych współpracowników carów widzimy oddanych im licznych przedstawicieli bałkańskich nacji, których nazwiska obficie choć dla rodzimych historyków niedostrzegalnie - przewijają się w historii Polski. Z najważniejszymi nawet dla tych dziejów postaciami jak Ioannis Kapodistrias, albo Aleksander Ipsilantis. Niemal niczego nie wiemy o wielkim centrum finansowym świata orientalnego, jakim był Fanarion, o kolosalnych wpływach także w Rzeczpospolitej, zupełnie przy tym niezauważonych przez naszych historyków.

Właśnie spośród fanariotów wywodziły się rodziny Ipsilantis, Sturdza i Mourouzis, stojące za rozkwitem Odessy - miasta Filiki Eterii i centrum rosyjskich operacji przeciwko Turcji. Te zaś jeszcze na początku wieku XVIII ugrzęzły w wyniku klęski Piotra I nad Prutem, ale nigdy nie zostały zatrzymane, bo nakreślonego przez Dymitra Kantemira planu budowy "międzymorza" carowie się nigdy nie wyrzekli. I właśnie postać Kantemira, którego można określić mianem ojca - założyciela Rumunii, pokazuje jak silną moc integracyjną na osi bałtycko - adriatyckiej miało imperium rosyjskie. Potrafiło werbować bałtyckich Niemców, Polaków, Tatarów, Mołdawian, Wołochów, Bułgarów, Serbów, Albańczyków, a nade wszystko Greków dla wsparcia swojej idei marszu ku Bosforowi. Przy czym - i to z naszego punktu widzenia jest wielki paradoks - większość tych postaci, pozostających w służbie Moskwy, to w swoich krajach narodowi bohaterowie. Dla Rumunów Dymitr Kantemir to postać fundamentalna, w Polsce do tego stopnia nieznana, że jego najważniejsze dzieło, popularne w całej Europie, przetłumaczone na wiele języków, powszechnie czytane i stanowiące podstawę wiedzy o wschodzie, nie ma swojej polskiej wersji, a nawet nie zostało nigdy wydane w łacińskim oryginale. I my, przy takim poziomie kompetencji w sprawach najistotniejszych, śmiemy roić o jakiejś integracji państw między Bałtykiem, a Adriatykiem, z Polską w roli głównej?

Politykę robi się tak: "Pierwszym wpływem nauk Kantymira, było wywieranie przez Moskwę tajemnej władzy nad zakonnikami góry Athos, nad synodem konstantynopolskim i nad całym duchowieństwem wyznania wschodniego w prowincyach greckich i słowiańskich Turcyi. Niemal każda znaczniejsza cerkiew otrzymała dla siebie bogate podarunki w apparatach, ozdobach i innych kosztownościach jako pamiątki troskliwości Cara". 

A to nie wszystko, bo jeszcze były takie postacie jak Stefan Mały ( Scepan Mali, Stefano Piccolo ) pierwszy "car" Czarnogóry, w istocie rosyjski agent i wielu innych podobnych carskich emisariuszy. Nie znając tej historii, ni mając bladego pojęcia o zasadach ekspansji Rosji w kierunku południowym, nie mamy możliwości poprawnego zdefiniowania własnej racji stanu, ani określenia pożądanych dla jej realizacji sojuszy. Tkwimy zatem w rojeniach, których nierealność maskowana jest wrzaskiem i bezmyślnym "papugowaniem", połączonym z ubliżaniem wszystkim, którzy o wschodzie chcą mieć jakąkolwiek realną wiedzę.

Nieodmiennie przypominam o możliwości nabycia książki "Znici. Niechciane Królestwo" na stronie www.orlen.vip  , w księgarni historycznej Stara - Szuflad lub na Allegro

kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Kultura