Rozśmieszał widzów do łez. Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski

Redakcja Redakcja Film Obserwuj temat Obserwuj notkę 4
W wieku 75 lat zmarł Andrzej Beya-Zaborski, popularny aktor, znany m.in. z serialów serii "U Pana Boga...". Artysta zmarł po wieloletniej chorobie. Smutną informację o jego śmierci przekazał Białostocki Teatr Lalek.

Białostocki Teatr Lalek żegna aktora 

„Andrzej Beya-Zaborski, wieloletni aktor BTL, zmarł dzisiejszej nocy po wieloletniej chorobie. Miał 75 lat” – napisał Białostocki Teatr Lalek w mediach społecznościowych. Instytucja przekazała również wyrazy współczucia rodzinie i bliskim artysty.

Andrzej Beya-Zaborski urodził się 7 marca 1951 roku w Wałbrzychu, jednak przez większość swojego życia zawodowego był związany z Białymstokiem. W 1978 roku ukończył studia na Wydziale Sztuki Lalkarskiej PWST w Warszawie – Filii w Białymstoku. Następnie rozpoczął pracę w Białostockim Teatrze Lalek. 


Andrzej Beya-Zaborski nie żyje. Polacy pokochali go za „U Pana Boga...”

Na ekranie Andrzej Beya-Zaborski zadebiutował w 1997 roku w filmie „Czerwona rewolucja”. Przełom w jego karierze nastąpił jednak rok później, gdy pojawił się w filmie Jacka Bromskiego „U Pana Boga za piecem”. Wcielił się w Henryka Wołkołyckiego, komendanta policji w Królowym Moście. Charakterystyczna postać przyniosła mu dużą popularność i stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych ról w całej serii.

Aktor wracał do niej w kolejnych produkcjach: „U Pana Boga w ogródku”, „U Pana Boga za miedzą” oraz „U Pana Boga w Królowym Moście”. Seria Jacka Bromskiego przez lata cieszyła się dużą popularnością, a Beya-Zaborski stał się jednym z aktorów najmocniej z nią kojarzonych. W jego dorobku znalazło się jednak znacznie więcej ról filmowych i telewizyjnych. 


Zagrał u Smarzowskiego. Widzowie pamiętają go z „Wesela” i „Drogówki”

Jedną z najbardziej znanych kreacji Andrzeja Beyi-Zaborskiego była rola księdza Adama w „Weselu” Wojciecha Smarzowskiego z 2004 roku. Aktor współpracował później z reżyserem także przy „Róży” oraz „Drogówce”, w której ponownie pojawił się w roli duchownego. Beya-Zaborski występował również gościnnie w popularnych polskich serialach. Widzowie mogli oglądać go m.in. w „Magdzie M.”, „39 i pół”, „Pitbullu” oraz „Ojcu Mateuszu”.

Przez dziesięciolecia ważnym miejscem jego działalności pozostawał Białostocki Teatr Lalek. Występował tam m.in. w przedstawieniach „Raz, dwa, trzy, Baba-Jaga patrzy!”, „Krzywa wieża” oraz „Krótki kurs piosenki aktorskiej”. Artysta zajmował się też działalnością pedagogiczną, o czym nie wszyscy wiedzą. Przez wiele lat wykładał na Wydziale Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku, przekazując swoje doświadczenie kolejnym pokoleniom aktorów.

Po informacji o śmierci Andrzeja Beyi-Zaborskiego w mediach społecznościowych pojawiły się pożegnania artysty. Jedno z nich opublikował dramaturg, scenarzysta oraz lektor Krzysztof Kędziora. „Dokładnie trzy lata temu ukończyliśmy wspólną książkę, w której z pasją i wrodzonym humorem opowiedział o swoim niezwykłym życiu. Siedem lat temu przyjął moje zaproszenie do obsady 'Rubinowych godów'. Nigdy bym nie pomyślał, że będzie to Jego ostatnia, teatralna rola” – napisał.  


Fot. Andrzej Beya-Zaborski (w środku) nie żyje/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj4 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura