Kiedy w 2024 roku Han Kang odbierała literacką Nagrodę Nobla, w Polsce mało kto pamiętał, że jej najgłośniejszą powieść, "Wegetariankę", polski czytelnik mógł poznać już dekadę wcześniej. Wydało ją niewielkie, wtedy zupełnie niszowe wydawnictwo Kwiaty Orientu, na długo zanim książka zdobyła Nagrodę Bookera. Przy okazji wystawy "Kobiety w literaturze koreańskiej" w Bibliotece na Koszykowej w Warszawie ten epizod nabiera nowego znaczenia. Pokazuje, jak literatura pisana przez Koreanki zmieniła się w Polsce z egzotycznej ciekawostki w jedną z mocnych pozycji na rynku książki.
Od pięciu studentów koreanistyki do tłumu na spotkaniach autorskich
Marzena Stefańska-Adams, współzałożycielka Kwiaty Orientu, przyznaje, że wybór koreanistyki uchodził kiedyś za dziwactwo. Chciała po prostu języka bardziej egzotycznego niż angielski czy francuski, którymi uczyli się wszyscy. "Wtedy to było jakieś szaleństwo totalne. Mieliśmy pięć osób na roku, teraz jest po dwadzieścia, po trzydzieści" wspomina. Wydawnictwo założyła w 2008 roku razem z Edytą Matejko-Paszkowską, poznaną na studiach.
Sama najtrafniej opisuje tę zmianę. "Kiedy zakładałyśmy wydawnictwo, to była zupełna nisza. Nikt nie słyszał o literaturze koreańskiej, nikt nie słyszał o Korei. Teraz wydają ją największe wydawnictwa w Polsce, jest niemal tak popularna jak japońska, może nawet bardziej" ocenia.
Widać to też na spotkaniach autorskich. Kiedyś przychodziło na nie pięć, dziesięć osób. "Teraz autorki przyjeżdżają nawet trzy, cztery razy do roku. Jeździmy z nimi po całej Polsce, a sale są przepełnione, do stu pięćdziesięciu osób, czasem nawet brakuje miejsc dla wszystkich chętnych" opowiada Stefańska-Adams.
Więksi wydawcy zauważyli to samo co ona i weszli w tę samą niszę. Kwiaty Orientu, wydawnictwo, które przez lata było jednym z niewielu miejsc, gdzie po polsku wychodziła literatura koreańska, dziś musi z nimi konkurować. "Wszyscy rzucili się na literaturę koreańską i wszyscy ją wydają, więc konkurencja rośnie. Jesteśmy wydawnictwem niszowym i czasem ciężko nam konkurować z wielkimi wydawcami" przyznaje Stefańska-Adams.
Dlaczego akurat kobiety
Tytuł wystawy nie jest przypadkowy. Zapytana wprost, czy literatura koreańska stała się kobieca, wydawczyni odpowiada bez wahania. "Kobiety teraz dominują w literaturze. To zasługa nagród, Han Kang dostała Nobla, wcześniej Bookera, a Bora Chung była do Bookera nominowana. Takie wyróżnienia bardzo pomagają, i to, że dostają je kobiety, sprawia, że dziś to literatura kobieca jest w Korei najbardziej słyszalna" mówi Stefańska-Adams.
Ewa Janiak, tłumaczka i popularyzatorka literatury koreańskiej, widzi ten trend nieco inaczej, od strony gatunku. "Najciekawszym trendem jest dziś pisanie kobiet w konwencji science fiction. U nas to gatunek kojarzony z niszą, w Korei jest to obecnie najpopularniejszy gatunek literacki, a kobiety poprzez pozornie prosty gatunek poruszają bardzo poważne tematy społeczne" mówi Janiak.
"W takim literackim kostiumie można przemycić zaskakująco głębokie treści, problemy dotykające tak Koreańczyków, jak i całej globalnej północy" mówi Janiak.
Za najbardziej rozpoznawalne nazwiska w tym nurcie obie rozmówczynie zgodnie wskazują Kim Bo-young i Borę Chung.
K-pop, K-drama i "soft power", które przełożyły się na czytelnictwo
Czy ta popularność może mieć źródło w piosence sprzed lat. Fala zainteresowania Koreą, K-popem i serialami, zaczęła się od "Gangnam Style", i to na niej dziś płynie też literatura. "K-pop, filmy i koreańskie jedzenie pociągnęły za sobą literaturę. Ta popularność zaczęła się od Gangnam Style, i osobiście nie mam nic przeciwko temu. Koreańczycy najpierw promowali muzykę i filmy, dopiero teraz zaczynają się interesować literaturą. To był świadomy soft power, i odnieśli niesamowity sukces" mówi Marzena Stefańska-Adams.
Ewa Janiak patrzy na to równie pragmatycznie. "Dla mnie to jest wspaniała okoliczność, bo na koniec dnia wszyscy jesteśmy ludźmi z rachunkami do opłacenia" mówi wprost, przyznając, że fala zainteresowania Koreą wypełnia jej kalendarz zleceniami tłumaczeniowymi.
Zaraz jednak zastrzega, że ta moda ma też drugą stronę. "Nie podoba mi się to, że przy trendzie na Koreę na taśmę tłumaczeniową trafia mnóstwo utworów czysto komercyjnych. To zafałszowuje obraz współczesnej literatury koreańskiej, dostajemy przetłumaczone to, co się sprzeda, a nie to, co byłoby wartościowe artystycznie" mówi tłumaczka.
Ta sama fala sprawiła też, że przybywa ludzi, którzy w ogóle znają język. "Teraz tłumaczy jest bardzo dużo. Młodzi ludzie mają dostęp do koreańskich filmów i muzyki, mówią świetnie po koreańsku, więc chętnych do przekładania literatury nie brakuje" mówi Stefańska-Adams. Dla porównania, gdy zakładała wydawnictwo, w Polsce dosłownie trzy osoby chętne do tłumaczenia książek z koreańskiego na polski.
Dziś czasem to nawet sam tłumacz przynosi propozycję książki do wydania. "Zdarza się, że przychodzą do nas i mówią, mamy fajną książkę, wtedy czytamy i decydujemy, czy chcemy" mówi wydawczyni.
Czasem inicjatywa idzie w drugą stronę, bo Kwiaty Orientu współpracują z koreańskimi agencjami literackimi, które podpowiadają, co jest akurat popularne w Korei i jak dobrze się sprzedaje, Wydawniczynie dopiero wtedy czyta te książki i decydują, czy je wydać.
Koreańczycy czytają Polaków
Popularność literatury koreańskiej za granicą nie oznacza, że w samej Korei czytelnictwo ma się dobrze. "Oni czytają, i to bardzo dużo, ale młodzi Koreańczycy czytają coraz mniej niż starsze pokolenie. Mimo to czytają dużo więcej niż niejeden kraj w Europie, bo edukacja tam jest na bardzo wysokim poziomie" ocenia współwłaścicielka Kwiatów Orientu.
Koreańczycy też czytają polską literaturę. W Korei dobrze znana jest twórczość Olgi Tokarczuk, tłumaczonej zresztą przez koreańskie tłumaczki mówiące po polsku, a klasykami przekładanymi na koreański pozostają Stanisław Lem i Wisława Szymborska.
Tłumaczka, która pokochała literaturę, nie kraj
Ewę Janiak do języka koreańskiego nie przyciągnęła fascynacja krajem, tylko zwykła chęć podróży.
"Przede wszystkim chciałam podróżować, a ta Korea była taką furtką, żeby móc się przemieścić, poznać inną kulturę" wspomina. Zapytana wprost, czy zakochała się w Korei, odpowiada krótko. "W Korei nie, ale w literaturze koreańskiej jak najbardziej".
Tę różnicę tłumaczy tęsknotą. Nie za dzisiejszą Koreą, tylko tą, o której opowiadali jej uczelniani wykładowcy, krajem cieplejszych, bliższych relacji społecznych. "Teraz młode pokolenie jest już bardziej wycofane, bardziej zaangażowane w świat wirtualny, więc trudniej zbudować takie więzi" mówi Ewa Janiak.
O warsztacie tłumacza mówi jasno, znajomość koreańskiego to dopiero połowa sukcesu. "Kluczowa jest znajomość języka polskiego, trzeba płynnie poruszać się we własnym języku i mieć pewną wrażliwość artystyczną, znajomość języka źródłowego to już kwestia drugiej potrzeby" przekonuje.
Pięć nazwisk, od których warto zacząć
Obie rozmówczynie, zapytane o ulubione autorki, odpowiadają bez wahania.
Han Kang, pierwsza koreańska laureatka Literackiej Nagrody Nobla, przyznanej w 2024 roku, wcześniej nagrodzona Międzynarodową Nagrodą Bookera za "Wegetariankę", pierwotnie wydaną w Polsce przez Kwiaty Orientu.
Jaka jest ulubiona autorka Marzeny Stefańskiej-Adams? "Ciężko wskazać jedną, ale na pewno Shin Kyung-sook. Wydałyśmy już pięć jej powieści, i szczerze mówiąc wszystkie kocham, każda pokazuje zupełnie inną literaturę" mówi wydawczyni. Do polskiego czytelnika trafiły między innymi "Zaopiekuj się moją mamą", "Będę tam", "Dworska tancerka" i "Fiołki".
Bora Chung, autorka "Przeklętego królika", nominowana do Międzynarodowej Nagrody Bookera, obok Kim Bo-young najczęściej wymieniana jako twarz koreańskiego science fiction.
Kim Bo-young, autorka między innymi "Gwiezdnej Odysei", druga z nazwisk wskazywanych jako najbardziej rozpoznawalne w gatunku science-fiction.
Bae Suah, ulubiona autorka Ewy Janiak. "Moja najukochańsza autorka to Bae Suah. Realizm magiczny, i człowiek wielu talentów, bo pisze po koreańsku i po niemiecku, mieszka w Niemczech" mówi tłumaczka. Z wykształcenia jest chemiczką, karierę literacką zaczynała, pracując jako celniczka na lotnisku, a dziś zdobywa najważniejsze koreańskie nagrody literackie.
Gdzie zobaczyć wystawę
Wystawa "Kobiety w literaturze koreańskiej" potrwa w Bibliotece na Koszykowej 26/28 w Warszawie do 30 września 2026 roku. Ekspozycję można oglądać w Sali Wystawowej biblioteki, a organizatorem jest wydawnictwo Kwiaty Orientu.
Piotr Paciorek








Komentarze
Pokaż komentarze