Nz: Sebastian Meitz i Barbara Mróz-Gorgoń, fot. Salon24.pl
Nz: Sebastian Meitz i Barbara Mróz-Gorgoń, fot. Salon24.pl

Nagłośnił aferę „Marka Polska”. Teraz mówi: Mróz-Gorgoń została poświęcona

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 21
Czy Barbara Mróz-Gorgoń została „poświęcona” przez rząd? Czy Polska ma jeszcze szansę na pieniądze od Niemiec? Skąd bierze się rosnąca siła AfD i czy Stany Zjednoczone pozostają wiarygodnym sojusznikiem Warszawy? Gościem najnowszego odcinka „Algorytmów Władzy” był Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego, ekspert ds. polityki zagranicznej, relacji transatlantyckich i stosunków polsko-niemieckich. W rozmowie z Adamem Abramczykiem i Piotrem Paciorkiem nie zabrakło również ostrej oceny afery wokół projektu „Marka Polska”.

Punktem wyjścia do rozmowy była sprawa Barbary Mróz-Gorgoń i raportu dotyczącego „Marki Polska”. Sebastian Meitz stał się jedną z osób, które nagłośniły kontrowersje wokół dokumentu. Jak jednak podkreślał w „Algorytmach Władzy”, jego intencją nie było doprowadzenie do politycznych konsekwencji dla autorki.

– Ja cały czas twierdzę, że nikogo nie utopiłem – mówił.

Meitz tłumaczył, że zainteresowała go przede wszystkim kwestia wydawania publicznych pieniędzy. Jego zdaniem nawet znacznie niższa kwota przeznaczona na dokument o takiej jakości budziłaby zastrzeżenia. Zwrócił również uwagę na to, że gdy sprawa wybuchła, niewiele osób publicznie stanęło w obronie Mróz-Gorgoń. (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)

Obejrzyj całą rozmowę:


Sebastian Meitz o Mróz-Gorgoń i „Marka Polska”

W rozmowie pojawiło się pytanie o skalę internetowej krytyki, jaka spadła na Barbarę Mróz-Gorgoń. Meitz przekonywał, że jego celem nie był personalny atak, lecz zwrócenie uwagi na jakość opracowania i sposób wykorzystywania publicznych pieniędzy.

Rozmówcy przeszli następnie do samej idei budowania marki Polski za granicą. Meitz sceptycznie odniósł się do prób stworzenia jej odgórnie przez państwo. Jego zdaniem większy potencjał mają inicjatywy, które już powstają oddolnie i naturalnie budują pozytywny wizerunek kraju.

W rozmowie wskazywał m.in. na to, jak Polskę postrzegają odwiedzający ją obcokrajowcy. Zwracał uwagę na czystość, bezpieczeństwo i zmiany, jakie zaszły w kraju w ostatnich latach. Jego zdaniem zamiast próbować wymyślać markę Polski od podstaw, państwo powinno skuteczniej wykorzystywać zjawiska, które już dziś działają na korzyść polskiego wizerunku.


Reparacje od Niemiec. „Nie mam złudzeń, że dostaniemy 6 bilionów”

Jednym z najważniejszych tematów rozmowy były stosunki polsko-niemieckie i reparacje wojenne. Meitz zaznaczył, że trzeba rozdzielić dwie kwestie: zadośćuczynienie dla żyjących jeszcze ofiar niemieckiego terroru oraz reparacje należne państwu.

W przypadku żyjących ofiar jego stanowisko było zdecydowane. Podkreślał, że osoby bezpośrednio dotknięte niemieckimi zbrodniami są już w bardzo zaawansowanym wieku, dlatego dalsze przeciąganie sprawy jest szczególnie trudne do zaakceptowania. Wspominając wcześniejsze świadczenia dla ofiar pracy przymusowej, mówił, że były one stosunkowo niewielkie, a procedury trwały długo.

Znacznie bardziej skomplikowana jest kwestia reparacji państwowych. Berlin od dziesięcioleci utrzymuje, że sprawa została prawnie zamknięta. Niemcy powołują się m.in. na zrzeczenie się reparacji przez PRL w 1953 roku oraz traktat „2+4”. Meitz zwrócił uwagę, że Polska nie była stroną tego drugiego porozumienia, a prawna ocena niemieckiej argumentacji pozostaje przedmiotem sporu.

Ekspert pozytywnie ocenił przygotowanie raportu dotyczącego polskich strat wojennych. Jednocześnie przyznał, że nie spodziewa się wypłaty całej wskazanej w nim kwoty.

– Ja nie mam złudzeń, że my dostaniemy od Niemców 6 bilionów złotych. Myślę, że to się nie wydarzy – mówił.

Jego zdaniem wyliczona kwota może być jednak punktem wyjścia do negocjacji. Warunkiem skuteczności ma być konsekwentne podnoszenie sprawy przez polskie państwo i możliwie wspólne stanowisko różnych sił politycznych.

Meitz krytycznie ocenił również sposób, w jaki Niemcy odnoszą się do polskiej pamięci historycznej. Jego zdaniem część gestów wykonywanych przy okazji rocznicy 1 września ma przede wszystkim charakter symboliczny. Krytykował też komunikację ambasady Niemiec w Warszawie, wskazując, że placówka dyplomatyczna na tak trudnym kierunku powinna pomagać w deeskalacji sporów.

AfD może przejąć władzę. „W Niemczech nie ma partii propolskiej”

Dużą część „Algorytmów Władzy” poświęcono sytuacji politycznej w Niemczech i rosnącej popularności Alternatywy dla Niemiec. Meitz ocenił, że AfD ma realną szansę na zdobycie władzy na poziomie kraju związkowego. Jednocześnie przestrzegał przed prostym założeniem, że sukces tej partii automatycznie oznaczałby „wojnę z Polską”.

Z polskiego punktu widzenia poważniejszym problemem może być stosunek AfD do Rosji i wojny na Ukrainie. Meitz ocenił, że gdyby ugrupowanie przejęło kiedyś władzę na szczeblu federalnym, niemieckie wsparcie dla Ukrainy mogłoby się zakończyć.

Jednocześnie wypowiedział jedno z najmocniejszych zdań całej rozmowy: – W Niemczech nie ma partii propolskiej.

Jak tłumaczył, błędem byłoby przedstawianie sytuacji w taki sposób, jakby CDU czy SPD były naturalnymi przyjaciółmi Warszawy, a AfD jej jednoznacznym przeciwnikiem. Każde z tych ugrupowań realizuje przede wszystkim własną wizję niemieckiego interesu.

Meitz mówił również o źródłach popularności AfD we wschodniej części kraju. Odwoływał się do własnych doświadczeń z Halle w Saksonii-Anhalt, gdzie mieszkał jako dziecko i które niedawno ponownie odwiedził. Wskazywał na skutki transformacji gospodarczej, upadek przemysłu, wieloletnie wysokie bezrobocie, depopulację oraz problemy związane z migracją.


Meitz: silne relacje z USA są polską racją stanu

Ostatnim dużym blokiem rozmowy była polityka Stanów Zjednoczonych. Sebastian Meitz został zapytany wprost, czy Donald Trump jest wiarygodnym sojusznikiem Polski.

Ekspert odpowiedział, że za wiarygodnego sojusznika uważa przede wszystkim Stany Zjednoczone jako państwo. Określił się przy tym jako przedstawiciel obozu „atlantystów”.

– Uważam, że polską racją stanu są silne i dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, zależnie od tego, kto rządzi w Waszyngtonie – podkreślał.

Jego zdaniem współpraca Warszawy z Waszyngtonem powinna znajdować się ponad krajowym sporem partyjnym. Meitz sceptycznie podchodzi natomiast do przekonania, że Polska może oprzeć swoje bezpieczeństwo przede wszystkim na strategicznej autonomii Europy. Wskazywał, że poszczególne państwa europejskie zupełnie inaczej postrzegają zagrożenie ze strony Rosji.

Ekspert przekonywał też, że w polityce Donalda Trumpa – mimo jej nieprzewidywalnego wizerunku – istnieje określona logika. Kluczowym punktem odniesienia dla Waszyngtonu mają być Chiny, które Stany Zjednoczone traktują jako swojego głównego globalnego konkurenta.

Dlatego, zdaniem Meitza, działania USA w różnych częściach świata należy analizować również przez pryzmat amerykańsko-chińskiej rywalizacji. Polityka „America First” oznacza bowiem, że Waszyngton kieruje się przede wszystkim własnym interesem. Meitz zaznaczył przy tym, że chciałby podobnego podejścia ze strony polskich polityków – z polskim interesem jako nadrzędnym punktem odniesienia.

Całą rozmowę z Sebastianem Meitzem można obejrzeć w najnowszym odcinku „Algorytmów Władzy” Salon24.

red.

Nz: Sebastian Meitz i Barbara Mróz-Gorgoń, fot. Salon24.pl 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj21 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo