Premier Tusk w zakładach PIT-RADWAR w Kobyłce
Premier Tusk w zakładach PIT-RADWAR w Kobyłce

Spółka zbrojeniowa wyklucza polskie firmy z przetargu. Wbrew słowom Tuska

Redakcja Redakcja Bezpieczeństwo Narodowe Obserwuj temat Obserwuj notkę 21
Premier Donald Tusk zapewniał, że inwestycje realizowane przez spółki i instytucje kontrolowane przez Skarb Państwa mają przynosić korzyści polskim firmom. Tymczasem te same spółki mają jego słowa za nic. Ostatnio PIT-RADWAR zapowiedział rozbudowę swojego zakładu i postawił w przetargu takie warunki, że de facto wyeliminował polskie firmy. Tak w praktyce wygląda realizacja programu Local Content, który premier ogłosił 16 czerwca 2026 roku.

Po przeczytaniu artykułu będziesz wiedział:

  • Jeden zapis w przetargu, który wyklucza niemal wszystkie polskie firmy
  • 1,7 mld zł na inwestycję, a polskie firmy nie mają szans
  • Co obiecał Donald Tusk 16 czerwca, a co robi PIT-RADWAR
  • Firmy biją na alarm, minister milczy

PIT-RADWAR, jedna z najważniejszych firm zbrojeniowych w Polsce, planuje rozbudować swój zakład w Kobyłce za bagatela 1,7 mld zł. Spółka pieniądze na inwestycje dostała z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Firma obecnie produkuje przede wszystkim radary oraz systemy dowodzenia i kierowania walką.

Rozbudowa zakładu ma zwiększyć możliwości spółki, która jest jednym z głównych dostawców sprzętu dla polskiej obrony powietrznej. Jej rozwiązania trafiają m.in. do programów Wisła, Narew i Pilica+.

Przed spółką też kolejne duże zamówienie. PIT-RADWAR ma uczestniczyć w budowie systemu SAN, który ma chronić wojsko i ważne obiekty cywilne przed dronami. W czasie wojny za naszą wschodnią granicą i bezkredensowemu rozwojowi siły bojowej dronów,  to jedna z najważniejszych inwestycji związanych z obronnością Polski.

Co ważne, 85 proc. udziałów w PIT-RADWAR posiada Polska Grupa Zbrojeniowa, dzięki czemu spólka pozostaje pod kontrolą Skarbu Państwa.  


Local content czy lol content

16 czerwca 2026 roku premier Donald Tusk uroczyście zaprezentował kodeks „Dobrych Praktyk w zakresie zwiększenia przez spółki z udziałem Skarbu Państwa udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych”.

– Bardzo ważne jest dla nas, aby inwestycje w Polsce przynosiły korzyści polskim firmom i pracownikom. Z ministrem Wojciechem Balczunem pracowaliśmy nad dobrymi praktykami Local Content, które mają zwiększyć udział rodzimych firm w tych inwestycjach – mówił wtedy premier Donald Tusk.

Do dziś na stronach rządowych można znaleźć opis, że ogłoszony program jest „częścią rządowej filozofii gospodarczej i priorytetem Ministerstwa Aktywów Państwowych na drugą część kadencji rządu”.

W ogłoszonych założeniach rzadu  chodziło o to, by większa część miliardów wydawanych przez spółki Skarbu Państwa m.in. na energetykę, infrastrukturę czy obronność trafiała do krajowych producentów, wykonawców i poddostawców. Polskie firmy miały dzięki temu zdobywać większe zamówienia, rozwijać produkcję i wchodzić do łańcuchów dostaw największych państwowych inwestycji.

Premier obiecywał wtedy, że pieniądze wydawane przez państwowe spółki miały w większym stopniu pracować w polskiej gospodarce i tworzyć miejsca pracy w kraju. Tyle założenia.

Tusk swoje, PIT-RADWAR swoje

Kiedy pojawiła się informacja o tym, że PIT-RADWAR będzie rozbudowywał swoje zakłady, menedżerowie zarządzający spółkami budowlanymi byli przekonani, że będzie to jedna z takich inwestycji, która będzie promowała local content. Euforia jednak szybko przerodziła się w rozczarowanie. PIT-RADWAR postawił tak wygórowane warunki, że de facto 99 proc. firm, kontrolowanych przez polski kapitał, nie jest w stanie ich spełnić.


Przede wszystkim chodzi o zapis dotyczący referencji. PIT-RADWAR chce, by firma, która będzie rozbudowywała jego zakład, przedstawiła, że w okresie ostatnich siedmiu lat wybudowała pojedynczy obiekt o wartości co najmniej 500 mln zł netto.

Takich budynków w tym czasie wybudowano w Polsce zaledwie kilka. Tak wyśrubowanego zapisu nie są w stanie spełnić nawet największe polskie firmy giełdowe, takie jak Mirbud czy Erbud.

Zapis jest też zbyt wygórowany dla Doraco, czyli polskiej spółki, która budowała strategiczną bazę rakietową USA w Redzikowie.

– Kryteria są tak układane, aby promować konkretne podmioty koncernowe. Wystarczyłoby je obniżyć i dzięki temu mogłyby w takich zamówieniach brać udział polskie firmy. Ale nasz argument nie trafił do decydentów – mówi Angelika Cieślowska, prezes Doraco.

Podobnie uważa Łukasz Obrusznik, wiceprezes zarządu Adamietz. Jego spółka niemal spełnia wyśrubowany parametr referencji. Niemal, bo jak sam przyznał, zabrakłoby jej ok. 20 mln zł netto.

– Zamówienie ogłoszone przez PIT-RADWAR jest jednym z wielu, w których nie są brane pod uwagę możliwości referencyjne polskich firm. - mówi Salon24 Łukasz Obrusznik. - Mówi się o local content, na końcu dochodzi do zderzenia z twardymi zapisami. Szkoda, że tak duże flagowe projekty nie mogą być realizowane przez rodzime firmy 

Branża alarmuje, MAP milczy

Pod koniec sierpnia Prezydium Komitetu „Wektor Polska” – Budownictwo z Polskim Kapitałem, działającego przy Polskim Związku Pracodawców Budownictwa wysłało list do Wojciecha Balczuna, ministra aktywów państwowych (MAP).

W piśmie zwrócono uwagę na absurdalne zapisy dotyczące referencji, których wymaga PIT-RADWAR.

 „Brak takiej pojedynczej referencji nie jest równoznaczny z brakiem kompetencji technicznych, organizacyjnych, kadrowych czy finansowych niezbędnych do realizacji dużej inwestycji. Pokazuje natomiast, że sposób skonstruowania warunku referencyjnego może w praktyce premiować wcześniejszy dostęp do kontraktu o określonej skali, zamiast w pełni odzwierciedlać rzeczywistą zdolność wykonawczą” – pisali budowlańcy.


Dalej dodają, że ich „celem nie jest wskazywanie właściwego wykonawcy ani postulowanie obniżania standardów stawianych przy strategicznych inwestycjach; zwracamy natomiast uwagę na potrzebę wypracowania bardziej uporządkowanego sposobu konstruowania warunków referencyjnych – tak, aby wymagania pozostawały adekwatne do rzeczywistych”.

Ministerstwo nie odpisało na list. Resort nie odpowiedział też na pytania, które otrzymał od Salon24. Nie były one skomplikowane i nie wymagały konsultacji.

Przede wszystkim chcieliśmy wiedzieć jedno: czy tak w praktyce ma wyglądać kodeks Local Content. O to samo zapytaliśmy premiera Donalda Tuska. Dodatkowo chcieliśmy, by premier powiedział nam, czy ma wiedzę, w jaki sposób MAP realizuje zapowiedziany przez niego kodeks „Dobrych Praktyk”. Czy premier Donald Tusk zgadza się z tym, by w przetargach ogłaszanych przez spółki, które kontroluje Skarb Państwa, znajdowały się takie zapisy, które de facto eliminują udział polskich firm kontrolowanych przez polski kapitał? Czy tak według premiera Donalda Tuska wygląda wspieranie polskich firm, o którym tyle mówił 16 czerwca 2026 roku?

Na temat referencji wypowiedział się za to PIT-RADWAR.

 „Postępowanie zakupowe będące przedmiotem zapytania ma charakter niepubliczny. W związku z tym informacje dotyczące jego warunków oraz przebiegu objęte są obowiązkiem zachowania poufności” – czytamy w otrzymanym piśmie.

Mariusz Kowalewski

fot: Premier Tusk w zakładach PIT-RADWAR w Kobyłce/East News


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj21 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo