Z artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegała nocna akcja gaśnicza w Skarżysku-Kamiennej
- Jakie strategiczne znaczenie ma fabryka dronów WB Electronics
- Dlaczego policja nie wyklucza udziału osób trzecich w wywołaniu pożaru
- Jakie akty dywersji odnotowano w ostatnim czasie w Polsce i Europie
Nocna akcja w Skarżysku-Kamiennej
Zgłoszenie o pojawieniu się płomieni w budynku produkcyjnym wpłynęło do służb ratunkowych tuż po północy. O zdarzeniu jako pierwsze poinformowały lokalne media, w tym Radio Kielce. Na miejsce skierowano od razu kilka zastępów gaśniczych.
Przebieg nocnych działań zrelacjonował Rafał Maciejczak ze straży pożarnej. - Pożar wybuchł kilkanaście minut po północy. Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, odłączeniu prądu do budynku i ugaszeniu pożaru za pomocą prądów wody. Następnie cały obiekt został oddymiony i sprawdzony kamerą termowizyjną pod kątem obecności ukrytych zarzewi ognia - wyjaśnił strażak.
W akcji gaśniczej, według danych straży pożarnej, brało udział 5 zastępów w sile 25 ratowników. Działania trwały niecałe dwie godziny. - Nie był duży. Akcja trwała niecałe dwie godziny - dodał Rafał Maciejczak. Strażacy szybko opanowali żywioł i nie dopuścili do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie pomieszczenia.
Do sprawy odniosła się również policja, która zabezpieczyła pogorzelisko i przystąpiła do zbierania materiału dowodowego. Funkcjonariusze wykorzystują teraz nowoczesny sprzęt, w tym bezzałogowce.
- Po północy dotarło do nas zgłoszenie o pożarze na terenie zakładu zajmującego się produkcją systemów bezzałogowych. Do pożaru doszło na terenie działu montażowego. W chwili zdarzenia zakład był pusty, nie było pracowników. Na miejscu trwały oględziny, policjanci do czynności wykorzystują drona i kamery termowizyjne. Ustalenia trwają - przekazała oficer prasowy KPP w Skarżysku-Kamiennej nadkom. Anna Sławińska.
Policjanci wykonują dokładne oględziny miejsca zdarzenia z wykorzystaniem drona z kamerą termowizyjną. Nadkomisarz Anna Sławińska nie wykluczyła, że ktoś mógł przyczynić się do wybuchu tego pożaru.
Strategiczne znaczenie WB Electronics
Zakład w Skarżysku-Kamiennej stanowi kluczowy element polskiego sektora obronnego. Jak podaje TVP Info, WB Electronics jest największą prywatną firmą zbrojeniową w Polsce. Przedsiębiorstwo od lat rozwija zaawansowane technologie na potrzeby sił zbrojnych.
Wyprodukowane przez spółkę bezzałogowce obserwacyjne oraz drony-kamikaze są na szeroką skalę wykorzystywane przez ukraińską armię na froncie. Dlatego infrastruktura produkcyjna firmy znajduje się pod szczególnym nadzorem służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Ewentualny atak na ten obiekt miałby bezpośredni wpływ na zdolności obronne sojuszników wspierających Kijów.
Fala sabotażu w Europie
Incydent w świętokrzyskim zakładzie wpisuje się w szerszy kontekst zagrożeń o charakterze hybrydowym. Dziennik „The Telegraph” poinformował 24 sierpnia 2026 roku, że Rosja organizuje w Europie serię działań sabotażowych wymierzonych w zakłady zbrojeniowe i producentów uzbrojenia dla Ukrainy. Gazeta powołała się na ustalenia zachodnich służb wywiadowczych.
Zaledwie kilka tygodni wcześniej podobne zagrożenie zidentyfikowano u naszych południowych sąsiadów. Słowacka policja udaremniła próbę podpalenia fabryki dronów firmy Skyeton w okolicach Preszowa. Zatrzymano trzy osoby: dwóch podejrzanych wpadło na Słowacji, a trzeci - obywatel Łotwy - został ujęty na terenie Niemiec.
Akty dywersji na terenie Polski
Polskie służby od dłuższego czasu ostrzegają przed wzmożoną aktywnością obcych wywiadów. Zagrożenie dotyczy przede wszystkim infrastruktury krytycznej, węzłów logistycznych oraz zakładów pracujących na rzecz obronności. W ostatnich latach liczba takich incydentów systematycznie rośnie.
Szczególnie groźny atak miał miejsce 15-16 listopada 2025 roku na trasie kolejowej łączącej Warszawę z Lublinem. W miejscowości Mika doszło wówczas do detonacji ładunku wybuchowego C4. Eksplozja doprowadziła do fizycznego zniszczenia fragmentu toru kolejowego na strategicznej trasie.
Śledztwo wykazało bezpośredni udział obcych służb w tamtym zamachu. Polskie służby ustaliły, że bezpośrednimi sprawcami wybuchu na torach w miejscowości Mika byli dwaj obywatele Ukrainy działający na zlecenie rosyjskiego wywiadu. Mężczyźni zaraz po przeprowadzeniu ataku uciekli na Białoruś przez przejście graniczne w Terespolu.
Podobny charakter miał pożar kompleksu handlowego Marywilska 44 w Warszawie z maja 2024 roku, który śledczy zakwalifikowali jako akt podpalenia i dywersji zrealizowany na zlecenie rosyjskich służb specjalnych.
Działania w Skarżysku-Kamiennej wpisują się w niepokojące statystyki. Od początku 2024 roku polskie służby zatrzymały już 55 osób podejrzanych o planowanie lub przeprowadzanie aktów dywersji na zlecenie obcych wywiadów. Informacje te przekazał minister spraw wewnętrznych podczas ostatniej konferencji prasowej.
Fot. Wóz strażacki/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (15)