Pijany 24-latek uprowadził samolot. Leciał prosto na elektrownię atomową

Redakcja Redakcja Świat Obserwuj temat Obserwuj notkę 33
Pijany 24-latek uprowadził w sobotę rano z lotniska w Kalocsy na terenie Węgier samolot Cessnę 172 i skierował go w stronę elektrowni jądrowej w Paksu. Natychmiast zareagowały węgierskie siły powietrzne. W pościg za intruzem poderwano dwa myśliwce Gripen.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do kradzieży Cessny 172 i bezprawnego startu z lotniska
  • Co wydarzyło się, gdy awionetka wleciała w strefę zakazu lotów nad obiektem w Paksu
  • Gdzie wylądował pijany pilot i jak próbował uciekać przed służbami
  • Jakie zarzuty usłyszał sprawca i co o incydencie powiedział dowódca węgierskiej armii

Nielegalny start z lotniska w Kalocsy

Do niebezpiecznego incydentu doszło w sobotę rano na terenie lotniska w miejscowości Kalocsa. Z doniesień węgierskich mediów wynika, że 24-letni mężczyzna bez jakiejkolwiek zgody kontroli ruchu lotniczego wszedł do samolotu Cessna 172, uruchomił maszynę i wzbił się w powietrze. Co istotne, 24-latek nie posiadał uprawnień do pilotowania tej maszyny.

Mężczyzna skierował maszynę w stronę elektrowni jądrowej w Paksu. Chwilę później skradziona awionetka wleciała w chronioną przestrzeń powietrzną wokół obiektu. Wokół zakładu obowiązuje bowiem strefa zakazu lotów dla cywilnych statków powietrznych w promieniu 3 km do wysokości 6000 m.

Alarm na Węgrzech. Dwa myśliwce Gripen w powietrzu

Naruszenie strefy zamkniętej nad obiektem o strategicznym znaczeniu natychmiast postawiło w stan gotowości węgierskie służby. Radary wojskowe błyskawicznie namierzyły intruza. W bazie Kecskemet ogłoszono alarm dla pary dyżurnej, a węgierskie dowództwo poderwało myśliwce Gripen w trybie alarmowym. Zadaniem pilotów wojskowych było przechwycenie pijanej awionetki i zabezpieczenie przestrzeni nad elektrownią atomową. Myśliwce nawiązały kontakt wzrokowy z uciekającą maszyną i eskortowały ją z bezpiecznego dystansu. O szczegółach operacji poinformował dowódca węgierskich sił zbrojnych Romulusz Ruszin-Szendi.

- Myśliwce typu Gripen zlokalizowały uszkodzoną maszynę i pozostały nad miejscem zdarzenia do czasu przybycia śmigłowca ratunkowego oraz naziemnych służb mundurowych - przekazał generał we wpisie w mediach społecznościowych.

Awaryjne lądowanie w słonecznikach. Na tym nie koniec

Ucieczka 24-latka nie trwała długo. Według dostępnych informacji z 29 sierpnia 2026 roku, pilot stracił panowanie nad maszyną i musiał lądować awaryjnie. Podczas przyziemienia podwozie samolotu uległo uszkodzeniu, a Cessna 172 przewróciła się na bok. Maszyna zatrzymała się na polu słoneczników w pobliżu miejscowości Gerjen.

Mężczyzna opuścił wrak i podjął próbę ucieczki pieszo w kierunku pobliskiej drogi. Wówczas doszło do kolejnego zdumiewającego incydentu. Przy poboczu zatrzymał się przypadkowy kierowca, który chciał sprawdzić stan zdrowia pieszego i udzielić mu pomocy.

Zamiast podziękować za wsparcie, 24-latek podbiegł do pojazdu i podjął próbę kradzieży samochodu. Kierowca zachował jednak zimną krew i udaremnił zamiary napastnika. Chwilę później na miejscu pojawili się zaalarmowani policjanci, którzy obezwładnili młodego mężczyznę. 


Pilot twierdzi, że nic nie pamięta

24-latek, który zabrał samolot z Kalocsy, był kompletnie pijany. Wykazało to badanie alkomatem przeprowadzone tuż po zatrzymaniu. Stan upojenia okazał się na tyle głęboki, że mężczyzna miał problem ze złożeniem spójnych zeznań.

- Według informacji policji z 29 sierpnia 2026 roku, mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu. Policjanci sprawdzają, czy był również pod wpływem innych substancji - przekazała węgierska policja w oficjalnym komunikacie prasowym.

Podczas przesłuchania zatrzymany oświadczył śledczym, że był tak pijany, iż nie pamięta momentu kradzieży samolotu ani przebiegu lotu nad elektrownią. Węgierskie organy ścigania wszczęły wobec 24-latka postępowanie w sprawie kradzieży i rozboju oraz bezprawnego zajęcia samolotu.

Na szczęście cała niebezpieczna eskapada zakończyła się bez ofiar. Węgierskie służby poinformowały, że w wyniku incydentu nikt nie odniósł obrażeń, a elektrownia jądrowa w Paksu nie została uszkodzona. Awionetka wylądowała z dala od terenów zamieszkanych, pośród pól.  

- Najważniejsze jest jednak to, że według naszych obecnych informacji nikt nie odniósł obrażeń. Podziękowania dla żołnierzy za szybką reakcję i wzorowe wykonanie swoich obowiązków! - podsumował gen. Romulusz Ruszin-Szendi.   


Fot. Cessna 172/Wikipedia 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj33 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka