Apokaliptyczne sceny w Chorwacji
Pożar, napędzany przez silny wiatr, w nocy z czwartku na piątek błyskawicznie rozprzestrzenił się w rejonie Omišu, popularnego turystycznego miasta na dalmatyńskim wybrzeżu Chorwacji. Płomienie objęły zabudowania i roślinność na obszarze ponad tysiąca hektarów. O skali żywiołu świadczą zdjęcia i relacje napływające z regionu. Nocne niebo nad Omišem stało się czerwone od ognia, a mieszkańcy i turyści w pośpiechu opuszczali zagrożone tereny.
– To był potężny pożar, który pochłaniał wszystko na swojej drodze. Straty materialne są ogromne – powiedział główny komendant chorwackiej straży pożarnej Slavko Tucaković w rozmowie z Reutersem.
Pożar w Omišu. Ludzie uciekali przed ogniem do morza
Sytuacja była szczególnie dramatyczna w miejscach, w których płomienie odcięły możliwość ewakuacji drogą lądową. Część mieszkańców próbowała wydostać się z zagrożonego obszaru od strony morza.
Według relacji świadków niektórzy musieli wskakiwać bezpośrednio do wody. Ogień miał dosięgnąć również łodzi wykorzystywanych do ucieczki.
Reporterka chorwackiej telewizji HRT Ivana Šilović, która relacjonowała wydarzenia z Omišu, określiła sytuację jako „jedną wielką katastrofę”. Z relacji osób, które spędziły noc w punktach dla ewakuowanych, wynika, że w najtrudniejszych momentach panował ogromny chaos.
– Niektórzy musieli nawet wskakiwać do morza, ponieważ łodzie również zostały nadpalone. Było naprawdę ciężko i chaotycznie – mówiła Šilović. Jak informowały chorwackie media, w rejon Omišu skierowano również okręt marynarki wojennej. Jednostka miała być gotowa do pomocy w ewakuacji mieszkańców i turystów drogą morską.
Dziesiątki poszkodowanych. Są osoby w stanie krytycznym
Pożar spowodował również liczne obrażenia. Pomocy zespołów ratownictwa medycznego w Splicie, położonym około 25 km na północ od Omišu, potrzebowało 36 osób. Czternaście z nich zostało hospitalizowanych. Według informacji przekazanych przez służby medyczne stan siedmiu poszkodowanych zagraża życiu. Część rannych trafiła na oddziały intensywnej terapii.
W kilku miejscowościach pomiędzy Omišem a Splitem utworzono punkty dla osób uciekających przed żywiołem. Noc spędziło w nich około tysiąca ewakuowanych. Władze Omišu udostępniły poszkodowanym m.in. halę sportową. Wielu ewakuowanych nadal nie wie, kiedy będzie mogło wrócić do swoich domów i w jakim stanie zastanie swój dobytek.
– Wszystko stanęło w ogniu w jednej sekundzie – relacjonował na łamach dziennika „Jutarnji List” Goran Lović, właściciel kawiarni w pobliżu miejsca, w którym pożar rozpoczął się w Lokva Rogoznica. Płomienie pojawiły się nagle w zalesionym terenie, w miejscu, gdzie nie było zabudowań.
Setki strażaków walczyły z żywiołem przez całą noc
Do walki z pożarem skierowano ogromne siły. W nocy z żywiołem walczyło 286 strażaków, którzy mieli do dyspozycji 90 pojazdów oraz cztery samoloty gaśnicze. Tuż po świcie do działań skierowano cztery Canadairy. Akcję gaśniczą utrudniał silny wiatr, zwiększający ryzyko ponownego rozprzestrzenienia się ognia.
W piątek rano sytuacja w rejonie Omišu zaczęła się uspokajać. Według komendanta Tucakovicia nie było już widać otwartych płomieni. Część sił strażackich oraz samolotów mogła zostać skierowana do walki z kolejnym pożarem, który wybuchł dalej na południe, na półwyspie Pelješac.
Mimo poprawy sytuacja na pogorzelisku pozostaje alarmowa. Służby nadal pracują na miejscu, a wiatr może doprowadzić do ponownego pojawienia się ognia. Z powodu pożaru zamknięto także odcinek jednej z głównych dróg biegnących wzdłuż chorwackiego wybrzeża. Do Omišu wraz z kilkoma ministrami udał się premier Chorwacji Andrej Plenković.
Pożary uderzają w turystyczne regiony Europy
Chorwacja nie jest jedynym europejskim krajem zmagającym się tego lata z gwałtownymi pożarami. Wysokie temperatury i susza stworzyły sprzyjające warunki do rozprzestrzeniania się ognia m.in. we Francji, Hiszpanii i Grecji. Półwysep Bałkański przeszedł również kilka fal upałów.
Pożary uderzają w popularne regiony turystyczne w samym środku sezonu wakacyjnego. W czwartek setki turystów musiały zostać ewakuowane drogą morską z miejscowości wypoczynkowej w północnej Grecji, gdy ogień zaczął szybko przesuwać się przez las w kierunku wybrzeża.
Teraz z podobnym zagrożeniem mierzy się chorwacka Dalmacja – jeden z najpopularniejszych wakacyjnych kierunków wśród europejskich, w tym polskich, turystów.
Fot. Wielki pożar w Omiš/X @ACMatt93
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (3)