Z artykułu dowiesz się, że:
- Amerykańska armia zniszczyła pięć irańskich tankowców. Był to odwet za wcześniejszy ostrzał okrętu USA
- W odpowiedzi Teheran przeprowadził atak rakietowy na bazę lotniczą Al-Azrak w Jordanii
- Nocny ostrzał prowadzony z 12 irańskich miast był najpoważniejszym atakiem Teheranu od kwietnia
- Ceny ropy Brent zbliżyły się do 100 dolarów za baryłkę w obliczu paraliżu żeglugi w cieśninie Ormuz
Odwet w Zatoce Perskiej
Amerykańskie dowództwo podjęło zdecydowane kroki militarne na wodach Zatoki Perskiej. Jak poinformowało Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) na platformie X, Amerykanie zniszczyli pięć irańskich tankowców. Akcja zbrojna miała miejsce we wtorek późnym wieczorem i była bezpośrednią odpowiedzią na wcześniejsze działania Teheranu.
Według komunikatu CENTCOM zniszczenie jednostek stanowiło odwet za ataki irańskich formacji na okręt marynarki wojennej USA. Do tych ataków doszło w ciągu dwóch ostatnich dni. Mimo silnego ostrzału amerykańska jednostka zdołała uniknąć trafienia wrogich pocisków. Waszyngton zadeklarował, że nie pozostawi żadnego zagrożenia dla własnych sił bez odpowiedzi.
Zanim zapadła decyzja o uderzeniu, obie strony wysłały ostrzeżenia do załóg. Marynarka wojenna IRGC wezwała załogi tankowców w pobliżu Kuwejtu i Bahrajnu do opuszczenia pokładów, oskarżając te państwa o pomoc USA. Z kolei Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) przekazało, że również wezwało załogi irańskich jednostek do ewakuacji przed uderzeniem. Morskie napięcie narastało już wcześniej.
W tym samym czasie IRGC poinformował o przejęciu nowoczesnego amerykańskiego drona podwodnego u wejścia do cieśniny Ormuz. Waszyngton potwierdził jedynie awarię starszego modelu bezzałogowca w tym regionie. Do kryzysu odniósł się Marco Rubio w trakcie oficjalnej wizyty w Kolumbii. Szef amerykańskiej dyplomacji jasno określił zasady dalszego postępowania armii wobec prowokacji ze strony Teheranu. - Stany Zjednoczone będą kontynuować ataki na irańskie tankowce, ilekroć wojska tego kraju zaatakują amerykańskie okręty wojenne - oświadczył Marco Rubio.
Ostrzał bazy w Jordanii. Zmasowany atak z 12 miast
Reakcja Teheranu na zniszczenie floty tankowców nadeszła błyskawicznie. W nocy z 8 na 9 września tamtejsza armia poinformowała o przeprowadzeniu uderzenia rakietowego na amerykańską bazę Al-Azrak zlokalizowaną w Jordanii.
Irańskie dowództwo przekazało w oficjalnym oświadczeniu, że uderzenie miało na celu "ukaranie agresora". Celem ataku było zniszczenie infrastruktury technicznej oraz miejsc stacjonowania samolotów wielozadaniowych F-35, F-16 i F-15. Rakiety wymierzono także w schrony dla maszyn bojowych. Według oceny izraelskiego radia wojskowego był to najpoważniejszy irański ostrzał od kwietnia.
Wystrzelenie pocisków w kierunku bazy w Jordanii odbyło się jednocześnie z terytorium 12 różnych miast w Iranie. Przedstawiciele władz w Teheranie dali do zrozumienia, że nie zamierzają cofać się przed dalszą eskalacją. - Każdy atak na irańskie tankowce spotka się z uderzeniami sił zbrojnych Islamskiej Republiki Iranu na amerykańskie bazy w regionie - oświadczył irański dowódca Ali Abdollahi.
Według jordańskich sił zbrojnych, z terytorium Iranu nadleciało 20 rakiet balistycznych. Systemy obrony powietrznej zdołały zniszczyć 18 z nich. Pozostałe dwie spadły na tereny niezamieszkane, nie powodując większych strat.
Reakcja rynków paliwowych. Ropa Brent podskoczyła
Kolejna fala starć zbrojnych natychmiast uderzyła w globalną gospodarkę i rynki finansowe. Rano 9 września inwestorzy zareagowali panicznymi zakupami kontraktów terminowych, przez co cena ropy naftowej Brent gwałtownie zbliżyła się do poziomu 100 dolarów za baryłkę. Zwiększa się też poważne ryzyko systemowe dla bezpieczeństwa szlaków handlowych.
Kluczowym punktem zapalnym pozostaje strategiczna cieśnina Ormuz. Tędy przepływa średnio około jedna piąta całego światowego eksportu surowców energetycznych - według danych amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA). Od momentu wybuchu wojny ruch tankowców przez to wąskie gardło został niemal całkowicie sparaliżowany przez irańską blokadę morską, co dławi dostawy surowca na światowe rynki.
Wyspa Chark obsługuje około 90 procent irańskiego eksportu ropy naftowej. Obiekt dysponuje zdolnością załadunkową 7 milionów baryłek dziennie oraz pojemnością magazynową wynoszącą 30 milionów baryłek. Eskalacja konfliktu w tym rejonie grozi całkowitym odcięciem dostaw surowca, a to nakręca spekulacje na giełdach.
Fot. Atak na irański tankowiec w Zatoce Omańskiej/East News
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (40)