Z artykułu dowiesz się:
- Jakie był sondażowy wynik AfD i podział mandatów w Landtagu Saksonii-Anhalt
- Kogo premier Donald Tusk nazwał w swoim wpisie "idiotami albo zdrajcami”
- Jakie postulaty programowe wysuwa zwycięskie ugrupowanie
- Kiedy odbędą się kolejne wybory do parlamentów krajowych w Niemczech
AfD wygrywa w Saksonii-Anhalt. CDU daleko w tyle
Wybory do parlamentu kraju związkowego Saksonia-Anhalt odbyły się w niedzielę i wywołały ogromny szok nie tylko w Niemczech. Zgodnie ze wstępnymi oficjalnymi wynikami przekazanymi przez niemiecką komisję wyborczą oraz Urząd Statystyczny Saksonii-Anhalt, ugrupowanie uzyskało 43,8 proc. głosów. Przekłada się to na 39 mandatów w 83-osobowym Landtagu. Mimo tak wysokiego poparcia partia nie zdołała wywalczyć bezwzględnej większości.
Drugie miejsce zajęła Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU), która zanotowała rekordową stratę do lidera. Chadecy zdobyli zaledwie 17,2 proc. głosów, co zapewniło im 15 miejsc w parlamencie regionalnym. Dla porównania, w wyborach z 2021 roku CDU triumfowała z wynikiem 37,1 proc., podczas gdy AfD poparło wtedy 20,8 proc. głosujących.
Sukces AfD odbył się przy rekordowej frekwencji, która wyniosła 77,8 proc. Swoje reprezentacje do Landtagu wprowadziły także SPD (9,3 proc.), Zieloni (8,9 proc.), Lewica (8,6 proc.) oraz sojusz BSW (5,3 proc.).
Triumf formacji zapowiadały już opublikowane tuż po zamknięciu lokali badania exit poll. Sondaż instytutu Forschungsgruppe Wahlen dla stacji ZDF wskazywał na poparcie dla AfD w granicach od 44 proc. do 44,1 proc. Badanie Infratest dimap dla telewizji ARD wskazało natomiast na wynik rzędu 44,5 proc.

Niemieckie wybory w polskiej polityce. Ostra reakcja Tuska
Wyniki niemieckich wyborów odbiły się szerokim echem nad Wisłą, wywołując falę komentarzy. Głos w sprawie zabrał szef polskiego rządu Donald Tusk, który opublikował dosadny wpis na platformie X. Premier nie gryzł się w język, oceniając entuzjastyczne reakcje części krajowych środowisk prawicowych.
- W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS - napisał Donald Tusk. Wpis szefa rządu błyskawicznie stał się zarzewiem kolejnego politycznego sporu.
Wcześniej po ogłoszeniu sondażowych wyników swoje opinie publikowali inni polscy politycy. Jacek Wilk z Konfederacji skomentował sukces niemieckiej prawicy krótkim stwierdzeniem: "Niemcy się budzą”. Z kolei były europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski nazwał rozstrzygnięcie w Saksonii-Anhalcie "wielkim świętem demokracji”. Tymczasem na przeciwległym biegunie znalazło się ugrupowanie Polska 2050, które ocenia, że sukces AfD najbardziej cieszy dziś Putina.
Prawicowy ekstremizm i groźne postulaty wobec Rosji
Sukces partii w Saksonii-Anhalcie budzi szczególne emocje ze względu na jej profil ideowy. Landowy oddział AfD w tym regionie od 2023 roku jest oficjalnie klasyfikowany przez Urząd Ochrony Konstytucji jako ugrupowanie prawicowo-ekstremistyczne. Mimo tych ostrzeżeń formacja zdobyła rekordowe poparcie wyborców we wschodniej części kraju.
Program polityczny AfD zakłada przede wszystkim radykalny zwrot w polityce migracyjnej. Formacja domaga się znacznego ograniczenia napływu cudzoziemców oraz natychmiastowego rozpoczęcia szerokiej ofensywy deportacyjnej i remigracyjnej. W planach ugrupowania jest również ograniczenie kompetencji unijnych instytucji na rzecz suwerennych państw narodowych.
W sferze międzynarodowej partia forsuje normalizację relacji z Kremlem. W programie znalazły się postulaty zniesienia wszelkich sankcji nałożonych na Federację Rosyjską. Zwycięska formacja domaga się także fizycznej odbudowy oraz ponownego uruchomienia zniszczonego gazociągu Nord Stream, a część jej liderów żąda sfinansowania procedury przez Polskę za umożliwienie dokonania sabotażu na Bałtyku z 2022 r.
Niemcy czekają na kolejne wybory
Sukces AfD został entuzjastycznie przyjęty przez liderów europejskich ruchów narodowych i konserwatywnych. Premier Węgier Viktor Orbán pogratulował partii wyniku w mediach społecznościowych, pisząc o nowym kierunku dla Europy. Głos zabrał również Elon Musk, który na platformie X stwierdził, że wyniki odzwierciedlają wolę obywateli zmęczonych obecną polityką migracyjną.
Głosowanie w Saksonii-Anhalcie to dopiero początek serii wyborczych testów dla niemieckiej klasy politycznej w 2026 roku. Wynik z 6 września pokazuje ogromną polaryzację społeczeństwa i rosnącą przewagę AfD w landach wschodnich. Sytuacja ta stawia tradycyjne ugrupowania pod ogromną presją przed nadchodzącymi pojedynkami.
Kolejne wybory regionalne odbędą się 20 września 2026 roku. Do urn pójdą wówczas mieszkańcy Berlina oraz Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Jeśli wyniki w tych regionach powtórzą tendencję z Saksonii-Anhalt, niemiecką scenę polityczną czeka redefinicja dotychczasowych sojuszy.
Fot. Sukces wyborczy AfD/East News
Red.



Komentarze
Pokaż komentarze (284)