Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego ceny diesla na niektórych stacjach w Polsce dobijają do 9 zł za litr
- Poznasz powody zakończenia rządowego programu dopłat do paliw CPN
- Jak minister Miłosz Motyka uzasadnia obecne stawki i kogo obarcza winą za sytuację
- Dlaczego prezydent skierował do TK ustawę wprowadzającą 60-procentowy podatek od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych
Pylon na stacji Circle K pokazał ponad 9 złotych
Ceny paliw w Polsce rosną z dnia na dzień. Według danych rynkowych za litr Pb95 płacimy średnio 8 zł, natomiast olej napędowy kosztuje około 8,7 zł. Na niektórych obiektach pękła kolejna psychologiczna bariera. Jak podał serwis Auto Dziennik, na obiekcie sieci Circle K olej napędowy miles plus wyceniono na 9,04 zł za litr. To pierwszy tak wyraźny przypadek przekroczenia progu 9 zł od wielu miesięcy.
Prognozy analityków rynku nie pozostawiają złudzeń. Z danych serwisu e-petrol na tydzień od 7 do 13 września wynika, że cena popularnej „dziewięćdziesiątki piątki” kształtuje się na poziomie 7,83-7,99 zł. Z kolei za ON kierowcy płacą przeważnie od 8,79 do 8,87 zł.
To gwałtowny skok kosztów tankowania w porównaniu do sierpnia, kiedy ceny były sztucznie utrzymywane przez rządowe dopłaty. Eksperci e-petrol wskazują, że rynek dostosowuje się do nowych realiów podatkowych szybciej, niż zakładano. W lipcu Polska odnotowała zresztą największy skok cen paliw w całej Unii Europejskiej - według Eurostatu benzyna podrożała o 17 proc., a diesel o 13 proc. przy średniej unijnej wynoszącej 5 proc.

Koniec tarcz i powrót wyższej stawki VAT
Skokowy wzrost cen to przede wszystkim efekt wygaszenia rządowych mechanizmów ochronnych. Z początkiem września zakończyła się czasowa obniżka stawki podatku VAT z 23 do 8 proc., co automatycznie podniosło kwoty na pylonach.
Przestały również obowiązywać maksymalne stawki urzędowe. Według dokumentacji programu CPN pod koniec sierpnia wynosiły one 6,64 zł za benzynę 95 oraz 7,31 zł za olej napędowy. Wraz z początkiem nowego miesiąca program „Ceny Paliwa Niżej” przestał obowiązywać.
Przedstawiciele rządu wskazują także na trudne uwarunkowania międzynarodowe. - Podstawowym powodem, jedynym, dla którego ceny są tak wysokie, jest wybuch wojny na Bliskim Wschodzie. Nie wolno o tym zapominać - wymienił minister energii Miłosz Motyka w RMF FM. Sytuacja geopolityczna - jak twierdzi polityk PSL - wpływa na światowe notowania ropy, co w połączeniu z mocnym dolarem uderza w polskie rafinerie. Minister dodał, że bez stabilizacji w regionie Bliskiego Wschodu presja na wzrost cen surowca będzie się utrzymywać przez kolejne tygodnie.
Motyka uderza w prezydenta: "CKN to teraźniejszość”
Likwidacja osłon cenowych wywołała natychmiastowe spory na polskiej scenie politycznej. Minister energii bezpośrednią winą za zakończenie dopłat obarcza Pałac Prezydencki i decyzje podejmowane przez głowę państwa. Prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej ustawę wprowadzającą 60-procentowy podatek od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych. Rząd planował sfinansować z tych wpływów dalsze mrożenie cen przy dystrybutorach.
W uzasadnieniu skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego prezydent wskazał na naruszenie zasady zakazu działania prawa wstecz, czyli retroaktywności. To ten argument zablokował wejście nowego podatku w życie.
- Na ten moment CPN to przeszłość, CKN - Ceny Karola Nawrockiego, to teraźniejszość. Gdyby pan prezydent podpisał ustawę, CPN by działał - ocenił szef resortu energii w rozmowie z PAP. Według przedstawicieli rządu zablokowanie ustawy uniemożliwiło transfer środków, które miały chronić portfele Polaków przed skutkami drożyzny.
Brak środków na powrót CPN
Jak wynika z wyliczeń resortu energii, dotychczasowe wsparcie dla kierowców kosztowało skarb państwa znaczące środki finansowe. Całkowity koszt programu Ceny Paliwa Niżej zamknął się w kwocie około 5,2 mld zł.
Początkowy etap inicjatywy, wprowadzony pod koniec marca 2026 roku, pochłonął 4,7 mld zł z budżetu. Z kolei druga odsłona z sierpnia kosztowała państwo blisko 495 mln zł, co pokazuje skalę wydatków na doraźne mrożenie stawek. Kierowcy nie mają co liczyć na powrót dotacji w najbliższym czasie. - Ze względu na decyzję prezydenta niestety, takiej dzisiaj możliwości budżetowej nie ma - skwitował Motyka w wywiadzie dla RMF FM.
Obecnie ministerstwo skupia się na monitorowaniu marż detalicznych, jednak bez nowych regulacji podatkowych nie przewiduje wprowadzenia kolejnych programów osłonowych. Kierowcy muszą przygotować się na trudną jesień z cenami paliw oscylującymi wokół rekordowych poziomów.
Fot. Stacja paliw/East News
Red.



Komentarze
Pokaż komentarze (109)