Komisja śledcza ds. Zondacrypto. Polacy bardzo podzieleni, ale jedno zaskakuje

Redakcja Redakcja Sondaż Obserwuj temat Obserwuj notkę 24
Niemal połowa Polaków domaga się powołania sejmowej komisji śledczej do zbadania głośnej afery Zondacrypto, jednak prawie tak samo liczna grupa obywateli jest temu przeciwna. Co istotne, zdecydowana większość z niezdecydowanych chciałaby powstania takiego gremium. Tak wynika z najnowszego badania pracowni IBRiS przeprowadzonego w dniach 4-5 września na zlecenie "Rzeczpospolitej".

Z artykułu dowiesz się:

  • Ilu Polaków popiera powołanie parlamentarnego śledztwa do zbadania afery Zondacrypto
  • Jakie są powody niechęci wyborców koalicji do politycznego śledztwa
  • Jakie stanowisko w sprawie ewentualnej komisji przedstawił wicemarszałek Piotr Zgorzelski
  • Czym dysponuje katowicka prokuratura badająca sprawę pod kątem prania brudnych pieniędzy

Sondaż na temat ewentualnej komisji śledczej

Sondaż IBRiS dla "Rzeczpospolitej” zrealizowano na ogólnopolskiej próbie 1068 osób metodą CATI w pierwszych dniach września. Wyniki jednoznacznie wskazują na głęboki podział w polskim społeczeństwie w sprawie politycznego rozliczenia głośnego skandalu kryptowalutowego.

Łącznie 46,6 proc. ankietowanych popiera powołanie sejmowej komisji śledczej do zbadania sprawy Zondacrypto. Z kolei przeciwnego zdania jest 43,3 proc. badanych. W ogólnym zestawieniu 10,1 proc. badanych nie miało sprecyzowanego zdania w tej sprawie.

Sprawa rodzi pytania o formę wyjaśnienia wszelkich nieprawidłowości, które uderzają w zaufanie do rynku kryptowalut. Choć zwolennicy sejmowego śledztwa stanowią względną większość, opór społeczny wobec powoływania nowej komisji pozostaje bardzo silny. Respondenci często wskazują, że mnożenie organów kontrolnych nie zawsze przekłada się na skuteczność działań.

Wyborcy koalicji mówią "nie”. Niezdecydowani chcą rozliczeń

Największe zaskoczenie przynosi analiza preferencji partyjnych. Wśród wyborców koalicji (KO, Lewica, PSL, Polska 2050) za komisją opowiada się zaledwie 38,8 proc. ankietowanych. Aż 59,4 proc. sympatyków rządu Donalda Tuska jest temu przeciwnych, a jedynie marginalny odsetek 1,8 proc. nie ma wyrobionego zdania. To paradoksalna sytuacja, biorąc pod uwagę, że to elektorat obecnej władzy zazwyczaj najgłośniej domaga się rozliczeń poprzedników i uważa, że to obecna opozycja jest zamieszana w aferę. Teoretycznie ta grupa powinna zatem popierać powołanie komisji śledczej. 

Podobny dystans widać po drugiej stronie sceny. Wśród sympatyków opozycji (PiS, Razem, Konfederacja, KKP) pomysł popiera 38,3 proc. osób, podczas gdy przeciw jest 44,5 proc. Natomiast 17,2 proc. pytanych wstrzymuje się od głosu w tej sprawie.

Prawdziwy przełom widać jednak w grupie osób niegłosujących i niezdecydowanych, co może być sygnałem ostrzegawczym dla polityków. W tym segmencie powstanie komisji śledczej ws. Zondacrypto popiera według IBRiS aż 66,7 proc. badanych. Sprzeciw wyraża 24,6 proc. osób, a 8,7 proc. pozostaje nieufna. 


Zgorzelski stawia sprawę jasno. Koalicja nie chce komisji

Z ustaleń "Rzeczpospolitej” wynika jednoznacznie, że koalicja rządząca nie zamierza zgodzić się na powołanie sejmowej komisji śledczej w tej kadencji. Sprawą nadal ma zajmować się wyłącznie prokuratura, która dysponuje odpowiednimi narzędziami śledczymi.

Stanowisko większości parlamentarnej dobitnie przedstawił wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL. Polityk nie pozostawił złudzeń co do intencji politycznych rywali z Prawa i Sprawiedliwości. Wicemarszałek wykluczył powstanie komisji na rok przed wyborami parlamentarnymi, argumentując, że prokuratura działa sprawnie.

- PiS z Morawieckim chciałby, żeby komisja powstała po to, żeby mieć dostęp do akt sprawy Zondacrypto - stwierdził Zgorzelski. - My się na to nie zgodzimy. Komisje śledcze próbowały wiele wyjaśniać, ale tu działa prokuratura i pozwólmy jej pracować - dodał wicemarszałek.

Z kolei Prawo i Sprawiedliwość opowiedziało się za powołaniem Komisji Zaufania Publicznego złożonej z ekspertów. Politycy koalicji argumentują zaś, że komisja śledcza stałaby się jedynie spektaklem politycznym, który mógłby utrudnić realne śledztwo. 


Katowickie śledztwo i taśmy w prokuraturze

Działania organów ścigania w tej sprawie toczą się intensywnie już od dłuższego czasu. Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy.

W ramach śledztwa zatrzymano m.in. prezesa PKOl Radosława Piesiewicza, któremu postawiono zarzut płatnej protekcji. Zarzuty usłyszeli także Rafał Zaorski oraz Anna P. i Jaromira W. W toku przeszukań w PKOl i UOKiK zabezpieczono luksusowe samochody, biżuterię i drogie zegarki.

W toku dalszego postępowania zabezpieczono istotne materiały dowodowe, które mogą rzucić nowe światło na powiązania biznesowo-polityczne z ostatnich lat. Waldemar Żurek, informujący o postępach w śledztwie, potwierdził w programie "Graffiti” Polsat News, że w dyspozycji prokuratury znajdują się taśmy dotyczące sprawy Zondacrypto. Nie są to jednak - jak wynika z nieoficjalnych doniesień - nagrania obciążające polityków PiS, o jakich pisał adwokat Roman Giertych - mecenas Przemysława Krala. Według wp.pl mają dotyczyć funkcjonariuszy ABW po zmianie władzy, kontaktujących się z ludźmi Zondacrypto.

Śledczy szczegółowo badają zabezpieczone nagrania oraz obszerną dokumentację transakcyjną. Prokuratura analizuje przepływy finansowe pod kątem legalności operacji giełdowych oraz ewentualnego wyprowadzania środków za granicę. Skala zabezpieczonego materiału świadczy o tym, że sprawa ma charakter rozwojowy i może objąć kolejne osoby. 


Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj24 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka