Wałęsa potwierdził, że był wtórnym analfabetą. "Nie pisałem poezji, prozy"

Redakcja Redakcja Lech Wałęsa Obserwuj temat Obserwuj notkę 207
Prokurator Małgorzata Szeroczyńska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie umorzyła śledztwo ws. składania fałszywych zeznań przez Lecha Wałęsę podczas przesłuchania w IPN w 2016 roku. W ocenie śledczej, były prezydent nie potrafił pisać i czytać, a co dopiero sporządzać własnoręcznie donosów. Noblista na Facebooku potwierdził, że w latach 70. był wtórnym analfabetą, choć rozwijał się intelektualnie. Decyzja prokuratury wciąż budzi emocje, a biograf TW "Bolka", Sławomir Cenckiewicz, zaprosił ministra Waldemara Żurka do debaty na temat agenturalnej przeszłości Wałęsy.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dowiedz się, dlaczego śledztwo ws. zeznań Lecha Wałęsy umorzono po wielu latach 
  • Jak prokuratura oceniła opinię biegłych z Instytutu Sehna
  • Jak Wałęsa tłumaczy 15 lat bez używania długopisu
  • Jakie oskarżenia zamieścił Wałęsa pod adresem braci Kaczyńskich i Sławomira Cenckiewicza  

Prokuratura uznała Wałęsę za analfabetę 

Postępowanie dotyczyło przesłuchania Lecha Wałęsy w Instytucie Pamięci Narodowej 13 kwietnia 2016 roku. Według ustaleń śledczych, były prezydent zaprzeczył wtedy autorstwu oraz podpisaniu ponad 50 dokumentów z teczek personalnej i pracy TW „Bolek”. Dokumenty odnaleziono w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku. Wśród nich były zobowiązanie do współpracy i pokwitowania odbioru pieniędzy.

Sprawę zainicjowano w 2017 roku na polecenie ówczesnego prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Do 2023 roku postępowanie prowadził pion śledczy IPN. W listopadzie 2023 roku prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, ale w czerwcu 2024 roku - po zmianie władzy - Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zwrócił sprawę śledczym do uzupełnienia. Wcześniej  warszawska prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie.

Prokuratura wskazała, że zebrany materiał nie pozwalał na kategoryczne stwierdzenie winy. Istniała bowiem opinia biegłych z Instytutu Sehna w Krakowie, którzy uznali, że większość podpisów w teczkach sporządził Wałęsa. Śledczy ocenili jednak opinię jako niekategoryczną i wytknęli jej błędy metodologiczne.

Wątpliwości dotyczyły między innymi materiału porównawczego. Według prokuratury wykorzystano dokumenty z późniejszych lat, kiedy funkcjonariusze SB mogli już fałszować pismo byłego prezydenta. Znaczenie miały także zeznania świadków, którzy opisywali jego problemy z czytaniem i pisaniem w latach 70. Prokuratura uznała, że nie daje to pewnej podstawy do przypisania mu autorstwa rękopisów.

- Brak jest pewnych podstaw do uznania, że Lech Wałęsa jest autorem dokumentów ujawnionych w »teczkach Kiszczaka«, a tym samym nie ma dowodów, że kłamał podczas przesłuchania - wskazali śledczy w uzasadnieniu.

Prokuratura uznała też, że stawianie Wałęsie zarzutów było "niedopuszczalne". Jego zeznania obejmowało konstytucyjne prawo do obrony przed samodenuncjacją oraz obawa przed odpowiedzialnością karną za wcześniejsze zeznania. 


15 lat bez długopisu. Zeznania o wtórnym analfabetyzmie

W uzasadnieniu śledczy przywołali zeznania świadków, według których Wałęsa w latach 70. był "wtórnym analfabetą”. Miał słabo czytać, nie posługiwać się sprawnie pismem i nie sporządzać długich rękopisów. To jeden z argumentów, które prokuratura wzięła pod uwagę, oceniając, czy mógł być autorem dokumentów.

Po decyzji śledczych Wałęsa napisał na Facebooku, że po ukończeniu szkoły zawodowej przez 15 lat nie używał długopisu. Mówił, że przez brak praktyki „kompletnie zgubił się w pisaniu” i do dziś zdarza mu się robić błędy. Dodał, że jako elektryk nie pisał "poezji ani prozy”. 

Wałęsa: Nie pisałem poezji, prozy

Wpis z 26 września poświęcił również definicji tego pojęcia. „Wtórny analfabetyzm to utrata umiejętności czytania i pisania przez osoby, które wcześniej je posiadały” - napisał. Jak dodał, brak praktyki sprawia, że człowiek przestaje realnie korzystać z wcześniej zdobytych umiejętności.

"Ponad dziesięć lat nie pisałem, w praktyce, żadnych tekstów, poezji, prozy co nie oznacza, że nie rozwijałem się intelektualnie!” - napisał były przywódca „Solidarności”. W ten sposób odpowiedział na komentarze dotyczące prokuratorskiego uzasadnienia, które do teraz wywołują lawinę rozbawienia w sieci. 

W tym samym wpisie Wałęsa przedstawił swoją wersję wydarzeń związanych z dokumentami. Zasugerował, że zostały przygotowane wiele lat po opisywanych zdarzeniach, by uderzyć w niego politycznie. "Bo widzisz te podróby powstawały 10 lat później.do walki ze mną” - napisał, odpowiadając internaucie. 

Były prezydent oskarżył braci Lecha i Jarosława Kaczyńskich o zemstę za ich odwołanie z Kancelarii Prezydenta. Według jego wpisu mieli zlecić Sławomirowi Cenckiewiczowi przygotowanie „teczek Kiszczaka”. To twierdzenie Wałęsy, a nie ustalenie prokuratury. Śledczy w uzasadnieniu umorzenia koncentrowali się na dowodach dotyczących autorstwa dokumentów i prawnej ocenie zeznań.

Wałęsa zakończył swój wpis wezwaniem do dalszego wyjaśnienia sprawy. "Prawda w połowie osiągnięta czekam na drugą połowę prawdy” - napisał. Dodał również: "Gość z Bydgoszczy, nauczyciel, historyk i krótka lekcja przeszłości”.  

image

Po umorzeniu śledztwa zareagował również Sławomir Cenckiewicz, który zarzucił ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi kłamstwo historyczne w sporze o działania SB wobec Wałęsy. Historyk wezwał ministra do publicznej debaty na uniwersytecie lub w mediach, wskazując m.in. Kanał Zero i dodając: „Choćby dziś, choćby jutro!”.  

Fot. Lech Wałęsa, były prezydent i przywódca "Solidarności"/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj207 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (207)

Inne tematy w dziale Polityka