Z artykułu dowiesz się:
- Kiedy i w jakich okolicznościach zmarł król Harald V
- Kto przejmie władzę na norweskim tronie po śmierci monarchy
- Jakie dolegliwości sprawiły, że król trafił pod opiekę lekarzy
- Za co Norwegowie bardzo cenili monarchę
Ostatnie dni króla. Walka z ciężką chorobą
Król Harald V przebywał w szpitalu w Oslo od 17 sierpnia 2026 roku z powodu leczenia niedokrwistości hemolitycznej. Tuż przed śmiercią, w miniony weekend, u monarchy wykryto groźne bakterie we krwi, przez co lekarze natychmiast wdrożyli intensywną kurację antybiotykami. W czwartek rano sytuacja stała się krytyczna. - Stan zdrowia Jego Wysokości Króla uległ pogorszeniu i jest bardzo poważny - ogłosił w czwartkowym komunikacie norweski pałac królewski.
Lekarzom nie udało się opanować rozwijającej się infekcji. W piątek rano pałac wydał ostateczny komunikat potwierdzający najgorsze wiadomości. - Z głębokim smutkiem informujemy, że Jego Królewska Mość król Harald zmarł dzisiaj. Król Harald odszedł spokojnie w Rikshospitalet w piątek 28 sierpnia o godz. 6.35 - przekazał dwór królewski.
Norwegia w żałobie. Politycy wracają do kraju
Informacja o poważnym stanie władcy wywołała natychmiastową reakcję najważniejszych osób w państwie. Premier Norwegii Jonas Gahr Stoere odwołał zaplanowaną wizytę w Niemczech, by pozostać w stolicy. Z kolei przewodniczący parlamentu oraz biskupi Kościoła Norwegii pilnie przerwali swoje zagraniczne podróże i wrócili do kraju.
Przed pałacem królewskim w Oslo od czwartkowego wieczoru gromadziło się kilka tysięcy Norwegów, którzy odśpiewali hymn „Ja, vi elsker dette landet”. Mieszkańcy stolicy przynosili kwiaty, zapalali znicze i wspólnie trwali w milczeniu, oddając hołd umierającemu monarsze. Na norweskim Pałacu Królewskim opuszczono flagi do połowy masztu. W chwili śmierci monarcha był najstarszym panującym władcą w Europie. Budził powszechny szacunek i sympatię obywateli, dla których stanowił symbol stabilności państwa.
Król, który łączył. Niezwykła biografia Haralda V
Harald V urodził się 21 lutego 1937 roku w Skaugum jako syn przyszłego króla Olafa V. Był to pierwszy od niemal 570 lat następca tronu, który przyszedł na świat na terytorium Norwegii. W czasie II wojny światowej i niemieckiej okupacji młody książę musiał wraz z rodziną uciekać za granicę, spędzając lata wojenne na uchodźstwie w Szwecji i Stanach Zjednoczonych.
Monarcha przez całe życie pasjonował się sportem, a w szczególności żeglarstwem. Reprezentował Norwegię na igrzyskach olimpijskich, a w późniejszych latach wywalczył nawet tytuł mistrza świata w żeglarstwie regatowym. Ta sportowa pasja towarzyszyła mu przez dekady i zaskarbiła mu sympatię rodaków. Harald V zapisał się w pamięci poddanych jako władca otwarty i niezwykle empatyczny. Podczas obchodów 25-lecia panowania w 2016 roku wygłosił słynne przemówienie, które zyskało rozgłos na całym świecie.
- Norwegowie to dziewczyny, które kochają dziewczyny, i chłopcy, którzy kochają chłopców. To także pary, które kochają się wzajemnie. Norwegia to wy. Norwegia to my - podkreślał wówczas.
Długa historia zmagań z chorobą
Odejście króla to finał wieloletniej walki z poważnymi schorzeniami. Monarcha w przeszłości zmagał się z licznymi problemami zdrowotnymi, które wielokrotnie zmuszały go do hospitalizacji. W 2003 roku przeszedł leczenie raka pęcherza moczowego.
Dwa lata później, w 2005 roku, przeszedł operację zastawki serca. Z kolei w 2024 roku, po infekcji w Malezji, wszczepiono mu rozrusznik serca. Na początku 2026 roku władca ponownie trafił do szpitala - tym razem przebywał na zwolnieniu lekarskim i był hospitalizowany na Teneryfie z powodu infekcji nogi oraz odwodnienia.
Król objął rządy 17 stycznia 1991 roku po śmierci swojego ojca Olafa V. Przez 35 lat sprawowania urzędu zaskarbił sobie uznanie nie tylko Norwegów, ale także przywódców państw na całym świecie. Schedę po zmarłym przejmie teraz jego syn, książę Haakon. To on dźwignie obowiązki głowy państwa i poprowadzi dynastię w nową epokę. W najbliższych dniach norweskie władze podadzą szczegółowy harmonogram uroczystości pogrzebowych monarcha.
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)