Z artykułu dowiesz się:
- Jaką nową nazwę nadał akwenowi Donald Trump
- Dlaczego premier Mark Carney zerwał negocjacje z USA
- Jakie stawki ceł odwetowych wprowadzi Kanada od 8 września
- Co na temat 400-letniej historii nazwy napisał szef rządu w Ottawie
Trump podpisał dekret w Gabinecie Owalnym
W czwartek amerykański prezydent złożył podpis na dokumencie, który usuwa tradycyjne miano jeziora Ontario z oficjalnych rejestrów USA. Od teraz akwen na mapach rządu federalnego ma widnieć jako Jezioro Ameryka. - Zmienimy nazwę jeziora Ontario ze skutkiem natychmiastowym na Jezioro Ameryka. Decyzja wchodzi w życie od zaraz, gdy podpiszę zarządzenie - oświadczył Donald Trump podczas ceremonii w Gabinecie Owalnym.
Rozporządzenie nakazuje administracji federalnej pilną aktualizację Systemu Informacji o Nazwach Geograficznych (GNIS). Władze w Waszyngtonie chcą w ten sposób przypieczętować nową nazwę we wszystkich państwowych bazach danych.
Wojna handlowa w cieniu Wielkich Jezior
Spór o nazwę zbiornika wodnego jest bezpośrednią konsekwencją załamania relacji gospodarczych między sąsiadami. W piątek, 21 sierpnia 2026 roku, premier Mark Carney podjął decyzję o całkowitym zawieszeniu negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie umowy handlowej z powodu zmian wprowadzanych przez stronę amerykańską. Wcześniej Stany Zjednoczone nałożyły 50-procentowe cła na szereg kanadyjskich towarów. Krok ten doprowadził do gwałtownej eskalacji napięć na linii Waszyngton-Ottawa.
Do narastającego kryzysu prezydent USA odniósł się we wpisie na platformie Truth Social. "Stany Zjednoczone poważnie rozważają zmianę nazwy jeziora Ontario na Jezioro Ameryka, skoro nie spodziewamy się już prowadzić większych interesów z prowincją Ontario" - napisał. Przy tej okazji zaprzeczył jednocześnie, jakoby planował ingerencję w kanadyjskie przepisy językowe. Stwierdził wręcz, że nigdy nawet nie przyszło mu do głowy zrobienie tak głupiej rzeczy w odniesieniu do tego, że Kanadyjczycy mówią po francusku.
Oficjalne uzasadnienie i błąd geograficzny
Oficjalnym powodem przemianowania akwenu jest położenie większości wód po stronie USA. Ale to Kanada kontroluje większą część tafli. Dla Białego Domu zmiana nazewnictwa stała się kolejnym elementem presji politycznej. Kanadyjscy urzędnicy zareagowali natychmiast komunikatami, że nie będą uznawać nowej nazwy narzuconej przez Waszyngton. Władze w Ottawie traktują amerykański dekret jako pozbawiony mocy prawnej poza granicami USA.
Premier prowincji Ontario Doug Ford ostro skrytykował te działania, nazywając Donalda Trumpa „dyktatorem”, „dręczycielem” i „nieudacznikiem”. W odpowiedzi prezydent USA określił premiera Ontario mianem „klauna”.
Nie tylko Ontario. Geograficzna ofensywa Trumpa
Zmiana nazwy jeziora nie jest pierwszym takim posunięciem amerykańskiego prezydenta. Na początku drugiej kadencji Trump zmienił nazwę Zatoki Meksykańskiej na Zatokę Amerykańską oraz przywrócił szczytowi Denali nazwę Mount McKinley. - Wzięliśmy coś, co nazywa się Zatoką Meksykańską i zmieniliśmy to. Teraz to już całkiem rutynowo Zatoka Amerykańska - skomentował to prezydent USA.
Na decyzję Waszyngtonu bezpośrednio zareagował szef rządu w Ottawie. Mark Carney opublikował obszerny komentarz na platformie X, przypominając wielowiekowe korzenie dotychczasowego nazewnictwa. "Nazwa jeziora Ontario pochodzi od słowa plemienia Wendatów 'Ontari'io', co znaczy 'jezioro jest piękne, jezioro jest wielkie'. Ta nazwa ma więcej niż 400 lat, jest starsza niż Konfederacja Kanadyjska i Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Wiemy, że Stany Zjednoczone się zmieniają. Ich relacje handlowe, polityka zagraniczna, pomniki narodowe, nazwy obszarów wodnych. Kanadyjczycy wiedzą też, że rzeczy należy nazywać po imieniu, a to jezioro nazywa się jeziorem Ontario - dziś i na zawsze" - napisał Carney. Stanowisko premiera spotkało się z jednoznacznym poparciem kanadyjskich środowisk politycznych.
Cła odwetowe uderzą we wrześniu
Ottawa nie ogranicza się wyłącznie do deklaracji w sferze symbolicznej. Kanada ogłosiła wprowadzenie od 8 września 2026 roku odwetowych ceł na amerykańskie towary o stawkach 15%, 25% i 50%. Kanadyjskie cła odwetowe, mające objąć import o wartości ok. 27,6 mld dolarów, uderzą w kluczowe sektory amerykańskiej gospodarki. Jak informuje RMF FM, skala odpowiedzi ma być bardzo dotkliwa dla producentów zza południowej granicy.
Lista towarów objętych cłami jest długa. Obejmuje produkty mleczarskie, kosmetyki i drewno budowlane, ale uderzy też w branżę stalową oraz meblową. Na liście znalazły się również ubrania, sprzęt AGD, ryby i owoce morza. Konflikt handlowy wejdzie w nową fazę już na początku września.
Fot. Donald Trump, prezydent USA/screen Biały Dom
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (29)