Trump zmylił wszystkich. Tajna operacja z prezydentem USA

Redakcja Redakcja USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 21
Donald Trump miał potajemnie opuścić Turcję innym samolotem niż ten, którym oficjalnie podróżował. Według najnowszych doniesień "Washington Post” prezydent USA był objęty wiarygodnym zagrożeniem ze strony Iranu, dlatego służby przeprowadziły skomplikowaną operację mającą ukryć jego rzeczywiste miejsce pobytu. O szczegółach nie wiedzieli nawet niektórzy pracownicy Białego Domu.

Do niecodziennej operacji miało dojść 8 lipca, po zakończeniu szczytu NATO w Turcji. Donald Trump miał wówczas udać się z Ankary do Wielkiej Brytanii. Kamery zarejestrowały, jak amerykański prezydent wchodzi na pokład starszego samolotu wykorzystywanego jako Air Force One. Wszystko wskazywało więc na to, że właśnie tą maszyną Trump będzie kontynuował podróż.

"Washington Post”, powołując się na analizę materiałów oraz rozmowy ze źródłami, analizuje jednak, że był to element operacji mającej zmylić potencjalnych obserwatorów.

Tak wyjechał Trump

Według amerykańskiego dziennika Donald Trump wraz z niewielką grupą współpracowników potajemnie opuścił samolot. Miało się to odbyć bez wiedzy części osób, które pozostały na jego pokładzie. Do przeprowadzenia operacji wykorzystano samochód cateringowy obsługujący samoloty. Kontener pojazdu podniesiono do wysokości drzwi znajdujących się po przeciwnej stronie maszyny niż główne wejście.

Trump miał wejść do pojazdu i zostać nim przewieziony do mniejszego wojskowego samolotu C-32A. Maszyna tego typu jest wykorzystywana przez amerykańskie władze m.in. do transportu najważniejszych przedstawicieli administracji. Osobno, korzystając z zewnętrznych schodów, do C-32A miał wejść sekretarz obrony Pete Hegseth. Według źródła "Washington Post” szef Pentagonu następnie poleciał razem z Trumpem do Wielkiej Brytanii. Cała operacja została przeprowadzona w taki sposób, aby lot wojskowej maszyny wyglądał na rutynowy. 


Air Force One miał być przynętą

Starszy samolot wykorzystywany jako Air Force One nie pozostał jednak na lotnisku. Maszyna, na pokładzie której znajdowali się dziennikarze i część pracowników Białego Domu, również wyruszyła w dalszą podróż. Według "Washington Post” miała pełnić funkcję samolotu odwracającego uwagę od rzeczywistego miejsca pobytu prezydenta.

Przez kilka godzin informacja o tym, gdzie znajduje się Trump, miała pozostawać tajemnicą nie tylko dla opinii publicznej i mediów, ale także części wysokich rangą przedstawicieli amerykańskiej administracji. W tym czasie oficjalny przekaz Białego Domu wskazywał, że prezydent opuścił Turcję na pokładzie Air Force One.

Nie wiadomo, w jaki sposób po dotarciu do Wielkiej Brytanii Trump przemieścił się z C-32A do starszego samolotu prezydenckiego. To właśnie z niego później wysiadł przed kamerami. Następnie przesiadł się do nowszego Boeinga 747-8 przekazanego Stanom Zjednoczonym przez Katar i odleciał do Waszyngtonu. Trump wcześniej tłumaczył, że nie poleci katarską maszyną z Turcji do Wielkiej Brytanii, ponieważ samolot miał zostać tam zaprezentowany amerykańskim żołnierzom. Prezydent zapowiedział również, że Boeing przejdzie dodatkowe modernizacje. 


"Wiarygodna groźba” z Iranu

Według amerykańskiego urzędnika cytowanego przez "Washington Post” powodem przeprowadzenia całej operacji była wiarygodna groźba zamachu na Donalda Trumpa ze strony Iranu. Dodatkowe środki bezpieczeństwa wprowadzono po wznowieniu przez Stany Zjednoczone nalotów na Iran. Decyzję w tej sprawie Trump podjął po załamaniu negocjacji pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem. Operacja z wykorzystaniem dwóch samolotów miała utrudnić potencjalnym zamachowcom ustalenie, gdzie faktycznie przebywa amerykański prezydent.

Dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung, pytany o szczegóły podróży Trumpa, nie odniósł się bezpośrednio do wszystkich ustaleń gazety. Podkreślił jednak skalę zagrożeń, z którymi musi liczyć się administracja. – Jest wielu wrogów Ameryki, którzy biorą go na cel, i wykorzystujemy wszelkie dostępne nam środki, aby przeciwdziałać tym zagrożeniom – oświadczył.

Według "Washington Post” operacja przeprowadzona w Turcji miała być właśnie jednym z takich środków. Jej szczegóły utrzymywano w tajemnicy do tego stopnia, że część osób podróżujących oficjalnym Air Force One mogła nie wiedzieć, że prezydenta w rzeczywistości nie ma na pokładzie.  

 

Fot. Donald Trump, prezydent USA/East News 

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj21 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka