Z artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądało zatrzymanie Radosława Piesiewicza
- Gdzie i kiedy Przemysław Kral przekazał prezesowi PKOl luksusowy zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro
- Jakie zarzuty usłyszał szef Zondacrypto i dlaczego zdecydował się na współpracę z prokuraturą
- Jak Radosław Piesiewicz tłumaczy zakup czasomierza i w jakiej walucie miał spłacać raty
Akcja służb na zlecenie katowickiej prokuratury
Do zatrzymania szefa PKOl doszło w jego domu w Warszawie. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) działali na bezpośrednie zlecenie katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej - donosi wp.pl. Zatrzymanie nastąpiło w newralgicznym momencie śledztwa. Kilka dni wcześniej dziennikarze ujawnili bowiem szczegóły relacji łączących prezesa komitetu olimpijskiego z twórcą Zondacrypto.
Sam Przemysław Kral zdecydował się w ostatnim czasie na współpracę z organami ścigania i podjął starania o uzyskanie statusu świadka koronnego. Jego zeznania mogły bezpośrednio przyczynić się do czwartkowego zatrzymania. Interesy przedsiębiorcy z zarzutami reprezentują Roman Giertych, poseł KO i Jacek Dubois.
Spotkanie w Monako i Patek Philippe za 40 tys. euro
Najważniejszą informacją w sprawie jest luksusowy zegarek. Według dziennikarzy TVN24 i wp.pl do przekazania "błyskotki" doszło 28 listopada 2025 roku. Miejscem spotkania był hotel w Monako, gdzie obaj mężczyźni przebywali między innymi przy okazji meczu piłkarskiego AS Monaco - PSG. To właśnie tam Przemysław Kral miał wręczyć Radosławowi Piesiewiczowi zegarek Patek Philippe o wartości szacowanej na 40 tysięcy euro. Dziennikarze obu redakcji oszacowali jednak, że łączna wartość korzyści - nie tylko zegarka - przekazanych prezesowi PKOl i jego bliskim sięga kwoty od 190 do 216 tysięcy złotych.
Z ustaleń dziennikarzy wynika, że przekazanie korzyści nie było bezinteresowne. Radosław Piesiewicz miał obiecywać Przemysławowi Kralowi wstawiennictwo u prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego oraz u ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego. Tyle tylko, że obie strony, na które powoływał się szef PKOl, stanowczo zdementowały te doniesienia. Zarówno prezes UOKiK Tomasz Chróstny, jak i otoczenie Mateusza Morawieckiego zaprzeczyły, by kiedykolwiek doszło do jakiejkolwiek interwencji w sprawie Zondacrypto ze strony Piesiewicza. Sama giełda kryptowalut upadła w kwietniu 2026 roku. Przemysław Kral usłyszał zarzut udziału w oszustwie wielkich rozmiarów, a straty poszkodowanych klientów Zondacrypto oszacowano na co najmniej 2,4 mld zł - według stanu na sierpień 2026 roku.
Franki szwajcarskie i zakup na raty. Linia obrony szefa PKOI
Radosław Piesiewicz stanowczo odpierał zarzuty o przyjęcie korzyści majątkowej. Po ujawnieniu sprawy w mediach opublikował oświadczenie na platformie X, w którym szczegółowo opisał swoją wersję wydarzeń.
- Tak, potwierdzam, że kupiłem zegarek wspomnianej marki z własnych osobistych środków, a w zakupie pomógł mi pan Przemysław Kral - wyjaśniał w swoim oświadczeniu prezes PKOl. - Zakup akurat takiego zegarka jest skomplikowany i mimo podejmowanych przez mnie prób wcześniej nie udało mi się nabyć zegarka tej konkretnej marki. Podczas jednej z rozmów Przemysław Kral powiedział, że ma taką możliwość, by ten zegarek pomóc mi kupić.
W rozmowie z Telewizją Republika Piesiewicz doprecyzował jeszcze jeden szczegół. Twierdził mianowicie, że należność za czasomierz uiścił gotówką w ratach, a płatności dokonywał we frankach szwajcarskich. Ta deklaracja wzbudziła dodatkowe pytania śledczych badających przepływy finansowe między szefem PKOl a twórcą platformy kryptowalutowej.
Siedziba z neonem i umowa na lata
Współpraca obu mężczyzn miała także wymiar oficjalny i instytucjonalny. 22 października 2025 roku giełda Zondacrypto została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz Olimpijskiej Reprezentacji Polski na lata 2026-2028.
Umowa wiązała się z daleko idącym rebrandingiem siedziby komitetu przy Wybrzeżu Gdyńskim w Warszawie. Na budynku pojawił się charakterystyczny neon „Zondacrypto”, dobrze widoczny z Wisłostrady. Z kolei znajdująca się wewnątrz Galeria Olimpijska została przekształcona w przestrzeń oznakowaną logotypami sponsora. Kontrakt był przedstawiany jako znaczący zastrzyk gotówki dla polskiego sportu przed igrzyskami.
Red.


Komentarze
Pokaż komentarze (140)