Z artykułu dowiesz się:
- Jakie były kulisy ostatnich działań antykorupcyjnych w regionie
- O roli Anny Konieczyńskiej w rozdzielaniu funduszy
- O dowodach satelitarnych, które podważają wersję o zalaniach
- O skali nadużyć w KARR
Akcja służb na Dolnym Śląsku
Sprawę oficjalnie potwierdził w czwartek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Na polecenie Prokuratury Europejskiej agenci realizują czynności od 26 sierpnia.
- W związku z pytaniami dziennikarzy informuję, że od wczoraj na polecenie Prokuratury Europejskiej agenci CBA realizują czynności procesowe na Dolnym Śląsku. Ze względu na ich ciągłość i skomplikowany charakter, szczegółowy komunikat o działaniach Biura podamy po ich zakończeniu. Są to wszystkie informacje, które na tym etapie śledztwa mogę przekazać - napisał Jacek Dobrzyński w serwisie X.
Zaangażowanie organu unijnego nie jest przypadkowe. Część środków pomocowych, które miały trafić do powodzian, pochodziła bowiem z funduszy europejskich. To właśnie dlatego postępowanie nadzoruje Prokuratura Europejska, a nie wyłącznie krajowi śledczy. Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, to dziennikarskie śledztwo tego portalu ujawniło mechanizm przyznawania milionów złotych podmiotom, które w rzeczywistości nie ucierpiały podczas kataklizmu.
Konieczyńska nie widziała problemu w dotacjach
W centrum kontrowersji znalazła się Anna Konieczyńska. Funkcję wiceprezeski Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego SA objęła 1 lutego 2025 roku. To sprawia, że odpowiadała za rozliczanie wniosków z powodzi z września 2024 roku.
Środki pomocowe w kwocie 4,5 mln zł trafiły do trzech podmiotów z Dziwiszowa. Były one bezpośrednio powiązane z ówczesną wiceprezes. Obok firmy jej męża, która otrzymała 200 tys. zł, pieniądze dostały także dwie inne spółki. Spółka Kadalore zgarnęła aż 3,2 mln zł, między innymi na salę zabaw w Jeleniej Górze. Ponad 1,12 mln zł trafiło z kolei do Agencji Reklamy i Promocji „Dami”.
Firma Amarcord Piotr Konieczyński, należąca do męża działaczki, otrzymała z KARR pożyczkę powodziową w wysokości 200 tys. zł na usunięcie szkód w tamtejszym pensjonacie. Była wiceprezes nie widziała w tym problemu. Jej zdaniem wsparcie było w pełni uzasadnione.
Po ujawnieniu sprawy przez WP Rada Nadzorcza KARR odwołała ją ze stanowiska. Regionalny Sąd Koleżeński KO podjął z kolei nieprawomocną decyzję o wykluczeniu Konieczyńskiej z partii. O możliwych wyłudzeniach środków na powodzian służby i członkowie rządu wiedzieli - wedle zapewnień m.in. Donalda Tuska i Tomasza Siemoniaka - od kwietnia.
Woda, której nie było. Ekspertyzy obalają wersję o stratach
Pensjonat w Dziwiszowie leży na wzgórzu. W dokumentach brakuje niezależnych dowodów, by w ogóle dotarła tam fala powodziowa. Co więcej, sama gmina Jeżów Sudecki przyznała oficjalnie na piśmie, że nie posiadała dowodu potwierdzającego powstanie szkód w wyniku kataklizmu. Równie wymowna jest historia sali zabaw spółki Kadalore. Budynek, w którym miała działać, znajdował się 340 metrów od najbliższego obszaru wodnego. Nigdy nie przyjęła ani jednego dziecka. W rejestrach nie ma śladu, by kiedykolwiek funkcjonowała - ani przed powodzią, ani po niej.
Wersję beneficjentów podważyły rejestry państwowe i systemy monitoringu. Państwowa Straż Pożarna oraz Wody Polskie nie odnotowały tam powodzi. Do tych samych wniosków doprowadziły również analizy satelitarne. Unijny system Copernicus EMS śledzi zasięg zalań, porównując zdjęcia terenu sprzed i po kataklizmie. Dane firmy ICEYE, zweryfikowane przez Centrum Badań Kosmicznych PAN, także nie wykazały obecności wody pod wskazanymi adresami.
Wielka kontrola CBA. Badają wydatki rzędu 50 mln złotych
CBA od kwietnia 2026 roku sprawdza procedury przyznawania wsparcia dla przedsiębiorców, którzy zgłaszali straty popowodziowe. Biuro prześwietla działalność Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Skala sprawy okazała się ogromna. Agenci przeanalizowali łącznie aż 900 wniosków o dotacje. Śledczy wytypowali do szczegółowej weryfikacji ponad 50 spraw. Łączna kwota dofinansowań, które budzą poważne podejrzenia, to blisko 50 mln zł. Obecne zatrzymania i zaangażowanie Prokuratury Europejskiej wskazują, że śledztwo jest rozwojowe.
Fot. Funkcjonariusz CBA/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (29)