Z artykułu dowiesz się:
- W jakiej sprawie prokuratura chce przesłuchać Karola Nawrockiego
- Jak głowa państwa skomentowała działania ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka
- Których sędziów Trybunału Konstytucyjnego dotyczy prowadzone śledztwo
- Co Karol Nawrocki sądzi o kandydaturze Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego
"Urojenia ministra” i zaproszenie od prokuratury
Plan przesłuchania prezydenta, o którym pisaliśmy w czwartek w Salonie24, wywołał falę komentarzy na polskiej scenie politycznej. O zamiarze złożenia wniosku poinformował minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek we wpisie opublikowanym na platformie X. - Sprawę musimy wyjaśnić do spodu: bez uników i bez politycznych immunitetów od prawdy - napisał szef resortu sprawiedliwości.
Prezydent mówił o działaniach Żurka podczas spotkania z mediami. Głowa państwa zadeklarowała pełną gotowość do złożenia zeznań, nie szczędząc jednak krytycznych uwag pod adresem prokuratury i kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości.
- Jestem obywatelem jak każdy inny obywatel RP. Myślę, że prezydent ma dużo więcej ważnych zagadnień w Polsce i na arenie międzynarodowej. Odpowiadanie na pewne urojenia ministra sprawiedliwości to przy tym margines. Oczywiście jednak zaproszę śledczych na przesłuchanie - stwierdził prezydent.
- Usłyszą ode mnie, że wszystkie decyzje podejmuję osobiście. Dojdzie z całą pewnością do takiego spotkania, możecie być państwo spokojni. Już dzisiaj zapraszam prokuratorów, natomiast uznaję, że jest to obciążające dla obecnej władzy - oświadczył Karol Nawrocki.
Giertych? "Odjechał mu cały peron"
W swoich wypowiedziach ostro "przejechał" się po Romanie Giertychu, pośle KO i adwokacie, który najmocniej wzywał do przeliczenia głosów po wyborach prezydenckich, podważając ostateczny rezultat. - Roman Giertych może zagrozić swoim fanom z internetu, że coś im wypłaci, albo czegoś im nie wypłaci - stwierdził Nawrocki.
- Nie traktuję tego polityka poważnie, szczególnie teraz, gdy jako poseł Platformy Obywatelskiej, jest jednocześnie mecenasem i adwokatem pana Przemysława Krala, którego uznaje za ruskiego, co wiele razy słyszeliśmy - odparł. - Odjechał mu już nie pociąg, a cały peron - dodał prezydent.
O co chodzi w śledztwie?
Postępowanie o sygnaturze akt 1001-14.Ds.16.2026 prowadzi specjalny Zespół do spraw zapobiegania negatywnym skutkom orzeczeń wydanych przez sędziów powołanych przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa po 2017 r. Śledztwo dotyczące niedopuszczenia członków sądu konstytucyjnego do orzekania zostało formalnie wszczęte 21 kwietnia 2026 roku.
Podstawą do podjęcia działań przez prokuraturę było zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Złożyli je sędziowie TK Magdalena Bentkowska oraz Dariusz Szostek, którzy jako pierwsi zasygnalizowali, że część wybranych prawników nie mogła podjąć obowiązków orzeczniczych.
Spór koncentruje się wokół czterech prawników powołanych na sędziów TK uchwałami Sejmu z 13 marca 2026 roku. Są to Marcin Dziurda, Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska oraz Maciej Taborowski. Karol Nawrocki odmówił wówczas przyjęcia od nich ślubowania, co uniemożliwiło wspomnianym sędziom podjęcie obowiązków orzeczniczych.
Śledczy zgromadzili już w tej sprawie obszerny materiał dowodowy. W toku dotychczasowych czynności prokuratura przesłuchała ponad 40 świadków oraz zabezpieczyła kluczową dokumentację urzędową. Przesłuchanie głowy państwa ma być kolejnym etapem wyjaśniania okoliczności blokady orzekania w Trybunale.
Polityczna walka o Trybunał Konstytucyjny
Karol Nawrocki jednoznacznie zapowiedział, że nie zamierza zmieniać swojego stanowiska wobec wybranej przez Sejm czwórki prawników. W opinii gospodarza Pałacu Prezydenckiego działania śledczych mają charakter motywowany politycznie.
Spór o obsadę sądu konstytucyjnego zaognia się także w kontekście kolejnych sejmowych kandydatur. Prezydent publicznie wyraził wątpliwości wobec kandydatury Macieja Berka, zwracając uwagę na niebezpieczeństwo traktowania instytucji jako partyjnego łupu. Maciej Berek od grudnia 2023 roku do sierpnia 2026 r. pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów oraz szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. To właśnie ta bliskość z rządem wzbudziła opór prezydenta.
- Myślę, że dzisiaj Trybunał Konstytucyjny ostatnią rzeczą, której potrzebuje. Kolejny polityk w tym gremium to zły pomysł. Szczególnie jeśli jest on bliskim współpracownikiem premiera - zaznaczył Nawrocki. Może to oznaczać kłopoty dla rządzących i dołączenie Berka do grona czterech niezaprzysiężonych osób.
- Oni wpadli w pułapkę marszałka Czarzastego i polityki. Sędziowie, którzy chcą na tym najwyższym szczeblu, czyli w Trybunale Konstytucyjnym, wykonywać swoje obowiązki muszą przede wszystkim wykazywać się wyjątkową wiedzą prawniczą. Jeśli czterech kandydatów do TK nie ma podstawowej informacji, że żeby uzyskać nominację muszą spotkać się z prezydentem, to mam prawo mieć obawy co do ich kwalifikacji prawnych - komentował prezydent.
W czwartek sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Macieja Berka na sędziego TK stosunkiem głosów 16 za, przy 10 przeciw i jednym wstrzymującym się. Podczas tego samego posiedzenia komisja negatywnie zaopiniowała kandydaturę Artura Kotowskiego (11 głosów za, 16 przeciw).
Ostateczna decyzja w sprawie powołania bliskiego współpracownika premiera do Trybunału zapadnie jutro. Wówczas zaplanowano głosowanie na posiedzeniu plenarnym Sejmu.
Fot. Prezydent Karol Nawrocki/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (69)