Nowa moneta już w obiegu. Wizerunek Trumpa na dolarze

Redakcja Redakcja USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 7
Mennica Stanów Zjednoczonych wyemitowała limitowaną serię 250 tysięcy sztuk kolekcjonerskich monet jednodolarowych z wizerunkiem urzędującego prezydenta Donalda Trumpa. Okazją do ich wypuszczenia stały się obchody 250-lecia niepodległości USA. Cały nakład zniknął ze strony internetowej w zaledwie kilka godzin, wywołując ogromne zainteresowanie.

Z artykułu dowiesz się:

  • Ile kosztowały pakiety monet w oficjalnej sprzedaży Mennicy Stanów Zjednoczonych
  • Z jakich metali wybito jednodolarówki i dlaczego nie ma w nich złota
  • Jaką lukę prawną wykorzystano, by obecny prezydent trafił na walutę
  • Dlaczego politycy Partii Demokratycznej ostro protestują przeciwko emisji

Oblężenie strony mennicy. Pakiety wyprzedane w kilka godzin

Zainteresowanie nową monetą przerosło oczekiwania dystrybutorów. Jak poinformował portal Money.pl, numizmaty z podobizną głowy państwa oferowano w rolkach po 25 sztuk za 61 dolarów oraz w woreczkach po 100 sztuk za 154,50 dolara. Taka wycena oznaczała sporą przebitkę względem wartości nominalnej, jednak nie odstraszyło to tysięcy chętnych.

Zaledwie kilka godzin po rozpoczęciu sprzedaży pamiątkowe dolary stały się całkowicie niedostępne na stronie internetowej mennicy. Serwery instytucji przeżywały prawdziwe oblężenie ze strony kolekcjonerów oraz sympatyków prezydenta. Napływ zamówień okazał się tak duży, że strona kilkukrotnie notowała problemy z wydajnością.

Numizmat ma nominał 1 dolara i stanowi w pełni prawny środek płatniczy na terytorium całego kraju. Trudno jednak oczekiwać, by monety trafiły do codziennego obiegu sklepowego, skoro kupujący płacili za nie znacznie powyżej ich nominalnej wartości.

Wygląd zmylił zapewne niejednego nabywcę. Ten konkretny bilon, mimo złotego koloru, nie zawiera złota i - jak podaje w swojej specyfikacji mennica - składa się w 88,5% z miedzi z domieszką cynku, manganu i niklu. Skład ten odpowiada standardowym stopom stosowanym w amerykańskim mennictwie, tyle że dodatek manganu nadaje charakterystyczną, ciepłą barwę.

Awers monety przedstawia twarz Donalda Trumpa, napisy Liberty i In God We Trust oraz daty 1776-2026. Na rewersie widnieje natomiast Wielka Pieczęć Stanów Zjednoczonych z liczbą 250 wpisaną we flagę. To ujednolicony motyw, który mennica przygotowała na jubileuszowe emisje. 


Kruczek prawny i historia. Precedens z 1926 roku

Emisja od samego początku budziła ogromne wątpliwości prawników. W amerykańskiej tradycji i prawie od dekad obowiązuje bowiem generalna zasada nieumieszczania portretów żyjących przywódców na środkach płatniczych. Zasada ta w przeszłości zablokowała już niejeden projekt resortu finansów.

Urzędnicy znaleźli jednak specyficzną lukę w przepisach. Administracja Donalda Trumpa powołała się na ustawę Circulating Collectible Coin Redesign Act z 2020 roku. Akt ten zabrania umieszczania wizerunków żyjących osób na rewersie monet, ale nie reguluje wprost kwestii awersu. Wykorzystanie tej interpretacji pozwoliło na umieszczenie profilu obecnego prezydenta na przedniej stronie monety.

Nie wszyscy uznają takie podejście za wystarczająco rzetelne. Amerykańska historia zna tylko jeden taki przypadek. Przed Donaldem Trumpem jedynym urzędującym prezydentem USA przedstawionym na monecie był Calvin Coolidge. Jego wizerunek umieszczono na wówczas wydanej półdolarówce z 1926 roku, wyemitowanej z okazji 150. rocznicy niepodległości.

Obecna decyzja mennicy nawiązuje bezpośrednio do tamtego jubileuszowego precedensu sprzed stu lat. Krytycy wskazują, że w tamtym przypadku rocznica była okrągła, a Coolidge nie promował osobiście swojej podobizny. 


"Kult jednostki” czy "złoty wiek”? Spór republikanów z demokratami

Wokół jednodolarówki natychmiast wybuchła zażarta dyskusja polityczna na Kapitolu. Decyzji mennicy gorąco bronią przedstawiciele administracji rządowej. Zwolennicy emisji podkreślają przede wszystkim jej wymiar historyczny i pamiątkowy.

Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent we wpisie na platformie X ocenił, że „prezydent pozostawił niezaprzeczalny ślad w historii jako architekt gospodarczego odrodzenia Ameryki w Złotym Wieku, a umieszczenie jego podpisu na amerykańskiej walucie jest w pełni zasłużone”. W rządowych planach jest umieszczenie podpisu Trumpa na banknotach emitowanych z okazji jubileuszu.

Resort finansów szedł tym tropem od miesięcy. Planował pierwotnie wyemitować 250-dolarowy banknot z podobizną Donalda Trumpa, lecz plany te zablokował Kongres. Stało się tak z powodu przepisów z 1866 roku zakazujących umieszczania wizerunków żyjących osób na papierowych pieniądzach. Właśnie dlatego administracja przestawiła się na emisję monet, wykorzystując lukę w przepisach dotyczących bilonu.

Zupełnie inaczej sprawę oceniają liberałowie i lewica. Demokraci skrytykowali inicjatywy administracji Donalda Trumpa, oskarżając go oraz Partię Republikańską o promocję kultu jednostki i porównując te działania do praktyk w Korei Północnej. Przedstawiciele lewicy bezskutecznie próbowali zablokować emisję na drodze parlamentarnej. W rozmowie z agencją Reutera kłótnię tak podsumował senator Jeff Merkley. - Monarchowie i dyktatorzy umieszczają swoje twarze na monetach, a nie liderzy demokracji - oświadczył. 

Mimo protestów opozycji i krytyki w mediach monety zniknęły z magazynów mennicy w rekordowym tempie. Sukces sprzedażowy pokazuje, że postać amerykańskiego przywódcy niezmiennie budzi gigantyczne emocje i przyciąga tysiące kupców gotowych słono zapłacić za historyczny przedmiot.  

 

Fot. Moneta z wizerunkiem Donalda Trumpa

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj7 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka