Onkologia zrobiła ogromny postęp. Lekarzy wciąż jest za mało
Prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski, krajowy konsultant w dziedzinie onkologii klinicznej, zwraca uwagę, że możliwości leczenia nowotworów zmieniły się w ostatnich dekadach diametralnie. Jak obrazowo mówi, kiedyś dostępnych było „pięć metod na krzyż”, podczas gdy obecnie możliwości terapeutyczne można liczyć w setkach.
Leczenie jest też coraz bardziej spersonalizowane. Lekarze biorą pod uwagę nie tylko rodzaj nowotworu i jego charakterystykę genetyczną czy molekularną, ale również wiek pacjenta, jego kondycję, choroby współistniejące oraz bezpieczeństwo poszczególnych terapii.
Problemem pozostaje liczba specjalistów. W Polsce pracuje niespełna 1300 onkologów klinicznych. Zdaniem prof. Krzakowskiego potrzeba ich około dwóch tysięcy. Jednocześnie dostępne miejsca specjalizacyjne nie są w pełni wykorzystywane. Jedną z przyczyn ma być duża odpowiedzialność i nadmierna biurokracja.
Zmienia się również sposób organizowania leczenia. Zdaniem profesora przyszłością są wyspecjalizowane zespoły zajmujące się konkretnymi nowotworami. Tak działają m.in. ośrodki kompleksowego leczenia raka piersi. Wolniej rozwija się podobny system w przypadku raka płuca. (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)
Obejrzyj całą rozmowę na YT:
Pacjent czeka około dwóch miesięcy. „Stanowczo zbyt długo”
Jednym z najpoważniejszych problemów pozostaje czas od pojawienia się pierwszych objawów do rozpoczęcia leczenia. Według prof. Krzakowskiego mimo funkcjonowania karty DiLO ścieżka pacjenta nadal jest zbyt długa.
Chory często wykonuje kolejne badania w różnych placówkach. Czeka na termin, później na wynik, następnie trafia do kolejnego ośrodka i procedura się powtarza.
– Ścieżka chorego (...) jest stanowczo zbyt długa – podkreśla onkolog.
Jak mówi, mediana czasu od pierwszego zgłoszenia się do lekarza POZ do decyzji i rozpoczęcia leczenia wynosi około dwóch miesięcy. W niektórych przypadkach proces może trwać nawet około pięciu miesięcy.
Rozwiązaniem mają być współpracujące ze sobą zespoły i ośrodki prowadzące pacjenta według jednej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej. Jest to tym ważniejsze, że możliwości leczenia nawet trudnych nowotworów znacząco się zwiększyły. Profesor wskazuje przykład wczesnego niedrobnokomórkowego raka płuca, w którym prawidłowe leczenie może dawać około 70 proc. szans na pięcioletnie przeżycie, a dodatkowe terapie mogą jeszcze poprawić wyniki.
Rak to nie zawsze wyrok. Problemem pozostaje strach przed badaniami
W rozmowie z Tomaszem Wypychem prof. Krzakowski dużo miejsca poświęca profilaktyce. W społeczeństwie nadal funkcjonują mity dotyczące nowotworów, a część osób unika badań z obawy przed diagnozą.
Przykładem możliwości wczesnego wykrywania choroby jest niskodawkowa tomografia komputerowa płuc. Badanie może pomóc wykryć nie tylko raka, ale również inne schorzenia, m.in. przewlekłą obturacyjną chorobę płuc czy miażdżycę tętnic wieńcowych.
Największe znaczenie ma jednak wykrycie nowotworu na wczesnym etapie. Według prof. Krzakowskiego w przypadku raka płuca rozpoznanego w pierwszym stopniu zaawansowania można mówić nawet o 80–90 proc. trwałych wyleczeń.
Profesor podkreśla również znaczenie odpowiedniej rozmowy lekarza z pacjentem. Jego zdaniem chorego nie należy okłamywać ani składać obietnic, których medycyna nie może zagwarantować.
– Jestem zwolennikiem tego, żeby mówić prawdę – zaznacza.
Informacje powinny być jednak przekazywane w sposób dostosowany do konkretnej osoby. Jak podsumowuje prof. Krzakowski, w leczeniu nowotworów nadal istnieją obszary, w których możliwości medycyny są ograniczone, ale jest ich coraz mniej.
red.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)