Słowa premiera Donalda Tuska dotyczące miejsca pobytu Marcina Romanowskiego wywołały niemałe zamieszanie. Szef rządu, powołując się na informacje pochodzące od zagranicznych służb, stwierdził, że poszukiwany były wiceminister sprawiedliwości „na 99 proc.” znajduje się w Naddniestrzu.
Niemal w tym samym czasie Prokuratura Krajowa wydała komunikat z takim oto przekazem, iż dotychczas nie udało się uprawdopodobnić, że Romanowski rzeczywiście przebywa w deklarowanym przez siebie miejscu. Pisaliśmy o tym we wtorek w Salonie24. Rozbieżność próbował wyjaśnić rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Antoni Skiba.
Prokuratura nie wie, gdzie jest Romanowski
– Z materiału dowodowego nie wynika, aby Marcin Romanowski przebywał w Tyraspolu na terenie Naddniestrza. Nie wynika również, żeby tam nie przebywał – podkreślił prok. Skiba.
Jak wyjaśnił, prokuratura nie uzyskała dotychczas "procesowego potwierdzenia”, że Romanowski rzeczywiście znajduje się pod adresem w Tyraspolu, który wskazał we wniosku o wydanie listu żelaznego. Śledczy dysponują również wstępnymi informacjami, według których były wiceminister nie przekroczył granic Mołdawii, Rumunii ani Ukrainy. Dane te uzyskano w ramach międzynarodowej współpracy policyjnej
Prokuratura podejmuje jednak kolejne działania zmierzające do ustalenia faktycznego miejsca pobytu polityka. Do Mołdawii skierowany został wniosek o pomoc prawną, natomiast do Rumunii – Europejski Nakaz Dochodzeniowy.
"To nie jest materiał dowodowy”
Prok. Skiba przekonuje, że pomiędzy słowami Donalda Tuska a oficjalnym stanowiskiem prokuratury nie musi istnieć sprzeczność. Chodzi bowiem o dwa różne rodzaje informacji. Prokuratura musi działać na podstawie przepisów Kodeksu postępowania karnego i opierać swoje ustalenia na materiale, który może mieć znaczenie procesowe. Równolegle służby prowadzą międzynarodową współpracę o charakterze informacyjno-operacyjnym.
– Rozumiem, że źródłem informacji premiera była ta informacja z drugiej płaszczyzny. To nie jest materiał dowodowy, który można przedstawić sądowi – wyjaśnił Skiba. Jego zdaniem, "pozorna sprzeczność” - jak to określił - wynika właśnie z różnej wartości dowodowej posiadanych informacji.
– Wiedza premiera uzyskana w ramach współpracy międzynarodowej służb nie jest źródłem dowodowym, sposobem dowodzenia, który powinniśmy zastosować celem ustalenia, gdzie ktoś przebywa. Nie tędy droga – zaznaczył rzecznik warszawskiej prokuratury.
Donald Tusk zostanie przesłuchany? Jest zapowiedź wniosku
Do wypowiedzi premiera odniósł się również Bartosz Lewandowski, pełnomocnik Marcina Romanowskiego. Adwokat zapowiedział złożenie wniosku o przesłuchanie Donalda Tuska w związku z jego deklaracją dotyczącą miejsca pobytu polityka.
Według Lewandowskiego informacje, na które powołuje się premier, mogą mieć znaczenie dla postępowania dotyczącego wniosku o wydanie Romanowskiemu listu żelaznego oraz wniosku o uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
- W dzisiejszym komunikacie Prokuratura Krajowa stwierdza, że nie ma wiedzy czy Marcin Romanowski jest w Naddniestrzu i podjęła szereg czynności dowodowych, aby to ustalić, wątpiąc w jego oświadczenie. Jednocześnie pan premier Tusk potwierdza, że dysponuje wiedzą dotyczącą miejsca pobytu mojego Klienta, a co za tym idzie jego depozycje - jako szefa rządu - będą kluczowe w zakresie potwierdzenia czy Romanowski przebywa na terytorium UE czy nie. Warunkiem uchylenia ENA jest stwierdzenie, że osoba poszukiwana na terytorium UE nie przebywa. List żelazny może być przez Sąd Okręgowy wydany w sytuacji, w której nie ma prawnej możliwości sprowadzenia osoby poszukiwanej do Polski. W obu przypadkach oświadczenie Prezesa Rady Ministrów jest nieocenionym wsparciem dla mojego Mandata i jest istotnym dowodem - napisał Lewandowski na platformie X.
Prokuratura sceptycznie ocenia jednak możliwość wykorzystania przesłuchania szefa rządu do ustalenia miejsca pobytu byłego wiceministra. – Przesłuchanie premiera na taką okoliczność na pewno nie jest właściwym źródłem dowodowym – stwierdził prok. Skiba.
Fot. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr A. Skiba/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (52)