Tusk z informacjami od służb o Romanowskim
- Na 99 proc. Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu, dokładnie w Tyraspolu kontrolowanym przez Rosjan. Zostawiamy sobie 1 proc. na wszelki wypadek. Takie informacje otrzymaliśmy od zaprzyjaźnionych służb - wyjawił Donald Tusk na konferencji prasowej przed posiedzeniem Rady Ministrów. - To wystarczy za cały komentarz. Pokazuje to nie tylko z kim mamy do czynienia, ale też mówi wszystko o formacji, która kryje pana Romanowskiego - skomentował premier.
Spekulacje o Naddniestrzu, kontrolowanym zbrojnie przez Rosjan, pojawiły się po tym, jak do Sądu Okręgowego w Warszawie na początku sierpnia trafił jego wniosek o wydanie listu żelaznego, a przesyłkę nadano w Tyraspolu. Romanowski wskazał w piśmie konkretny adres w stolicy separatystycznego regionu Mołdawii, jednak tamtejsze służby nie potwierdziły jego obecności.
Gdzie jest Romanowski?
Szef mołdawskiego biura Interpolu Vadim Tiron informował 14 sierpnia, że nie ma danych wskazujących ani na wjazd polityka do Mołdawii przez przejścia kontrolowane przez Kiszyniów, ani na jego faktyczny pobyt w Naddniestrzu. Polska policja zwróciła się do mołdawskich służb o pomoc w zweryfikowaniu tego tropu. Sprawę dodatkowo komplikuje deklaracja samego Romanowskiego, który twierdził w liście, że dysponuje legalnie wydanym paszportem na inną tożsamość, pozwalającym mu poruszać się poza Unią Europejską.
Jego mecenas, Bartosz Lewandowski, nie potwierdził wprost, czy to jego klient nadał list do Warszawy z Tyraspolu. Potwierdził jednak, że faktycznie poseł PiS przebywa poza granicami UE. Wbrew niektórym komentarzom, do Naddniestrza można udać się zwykłą marszrutką z Mołdawii, nie potrzeba pomocy rosyjskich służb specjalnych, co sugerował m.in. były szef CBA Paweł Wojtunik. Jednak pobyt w separatystycznym regionie wiąże się nie tylko z kompromitacją wizerunkową, ale możliwymi kłopotami w życiu codziennym Romanowskiego. Naddniestrze słynie z przestępczości zorganizowanej - handlu bronią, narkotykami, korupcji. Na niskim poziomie stoi opieka zdrowotna, a i zdarzały się w ostatnich latach blackouty, które wyłączały mieszkańcom prąd lub ogrzewanie. Przypadek Romanowskiego byłby pierwszym, w którym były ważny urzędnik z krajów Unii Europejskiej szukałby w Naddniestrzu schronienia.
Prokuratura pyta Rumunię i Mołdawię o Romanowskiego
Prokuratura zwróciła się do służb rumuńskich i mołdawskich o potwierdzenie, czy poszukiwany listem gończym parlamentarzysta przekraczał granice tych państw. W ocenie śledczych podejrzany nie przekroczył granicy Mołdawii w ostatnich pięciu latach. Ten komunikat stoi w sprzeczności z sugestiami Donalda Tuska. "W ocenie prokuratora w niniejszej sprawie nie została dotychczas uprawdopodobniona okoliczność, że Marcin Romanowski faktycznie przebywa w deklarowanym przez siebie miejscu, tj. w Tyraspolu na terenie Naddniestrza. Samo oświadczenie podejrzanego w tym zakresie jest niewystarczające. Z uzyskanych wstępnych danych wynika, że podejrzany nie przekroczył granicy Republiki Mołdawii w ciągu ostatnich pięciu lat. Nie potwierdzono również, aby przekraczał granice państw sąsiadujących, tj. Rumunii i Ukrainy" - brzmi komunikat Prokuratury Krajowej.
Prokurator wydał też opinię dla Sądu Okręgowego w Warszawie, w której zajął stanowisko negatywne w kontekście wydania listu żelaznego dla Romanowskiego.
Fot. Marcin Romanowski, poseł PiS/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (38)