Hubert B. nie przyznał się do winy. Motoryzacyjna pasja doprowadziła do śmierci rodziny

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 6
Prokuratura przedstawiła zarzuty 26-letniemu Hubertowi B., który w minioną sobotę wjechał w rodzinę z wózkiem na chodniku w Krakowie. Śledczy skierowali do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie kierowcy. W strasznym wypadku zginęło małżeństwo, a ich ośmiomiesięczne niemowlę trafiło do szpitala. Według wstępnych ustaleń, 26-latek miał jechać 70 km/h przy ograniczeniu do 30 km/h.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty usłyszał Hubert B. Prokuratura Rejonowa Kraków-Podgórze prowadzi sprawę
  • Z jaką prędkością poruszał się Volkswagen Golf 
  • W jakim stanie zdrowia jest hospitalizowane ośmiomiesięczne dziecko
  • O mocy stuningowanego Volkswagena i motoryzacyjnych pasjach sprawcy

Zarzuty i wniosek o areszt dla Huberta B.

Przesłuchanie 26-latka odbyło się w poniedziałek przed śledczymi z Krakowa-Podgórza. Hubert B. usłyszał zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym poprzez znaczne przekroczenie prędkości oraz nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Zgodnie z kwalifikacją prawną z art. 177 § 2 Kodeksu karnego podejrzanemu grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Jak przekazał Mariusz Boroń z prokuratury okręgowej, śledczy wystąpili do sądu z wnioskiem o zastosowanie trzymiesięcznego aresztu. Decyzję w tej sprawie podjął krakowski sąd. B. spędzi tam bajbliższe trzy miesiące. 

Podejrzany nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia, w których opisał przebieg zdarzenia ze swojej perspektywy. Jak poinformował prokurator Tomasz Waszczuk, decyzja o ewentualnym areszcie zapadnie po analizie całego zgromadzonego dotychczas materiału dowodowego. 


Kim jest Hubert B.? Motoryzacja była jego pasją

Z ustaleń śledczych oraz doniesień mediów wynika, że 26-latek zawodowo zajmował się produkcją zdjęć i filmów reklamowych dla branży motoryzacyjnej segmentu premium. W internecie chętnie publikował materiały prezentujące sportowe pojazdy.

Zaledwie miesiąc przed tragedią Hubert B. odebrał z salonu w Piasecznie fabrycznie nowego Volkswagena Golfa 8.5 R - podawał portal brd24.pl. Samochód ten w wersji podstawowej dysponuje potężną mocą 333 koni mechanicznych. Pojawiły się również nieoficjalne informacje, że auto mogło zostać poddane tuningowi, który zwiększył jego moc do blisko 400 KM. Zakup nowego pojazdu był dla młodego kierowcy spełnieniem marzeń. W mediach społecznościowych nie krył wówczas zadowolenia ze swoich osiągnięć. „Szczerze, nie ma słów żeby opisać jak niesamowity jest dla mnie rok 2026” – pisał jeszcze niedawno na swoim profilu podejrzany. Wraz z zakupem nowego samochodu pokazywał też zdjęcie pierścionka zaręczynowego swojej partnerki. 

Dotychczasowa historia drogowa mężczyzny nie wskazywała na skrajną brawurę. Młody mężczyzna nie miał wcześniej problemów z prawem, nie figurował też w kartotekach za przekroczenia prędkości. Na jego koncie widniały jedynie mandaty za nieprawidłowe parkowanie. 


Licznik wskazywał 70 km/h  

Do wypadku doszło w sobotę przed godziną 18 w rejonie skrzyżowania ulic Solnej i Nadwiślańskiej. Pełno tam dziur na drogach. Kierujący Volkswagenem nagle stracił panowanie nad autem, zjechał z jezdni i wjechał prosto w pieszych idących chodnikiem.

Auto uderzyło w 32-letnich rodziców, którzy spacerowali z niemowlęciem w wózku. Oboje dorośli ponieśli śmierć na miejscu zdarzenia w wyniku odniesionych obrażeń. Dramat rozegrał się na oczach nielicznych świadków, którzy o tej porze przebywali w okolicach bulwarów wiślanych. W samochodzie podróżowało także trzech pasażerów w wieku od 27 do 28 lat. Badania wykazały, że zarówno kierowca, jak i wszyscy pasażerowie byli trzeźwi w chwili wypadku.

Biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych ocenił ślady hamowania i uszkodzenia pojazdu bezpośrednio na miejscu zdarzenia. Wstępnie ustalił prędkość pojazdu na podstawie śladów na miejscu wypadku. Według jego oceny auto pędziło około 70 km na godzinę – relacjonował ustalenia eksperta prokurator Mariusz Boroń, cytowany przez RMF24. W miejscu, w którym doszło do tragedii, obowiązuje rygorystyczne ograniczenie prędkości do 30 km/h. Internauci w sieci z oburzeniem komentują, że Hubert B. musiał jechać szybciej.  


Linia obrony kierowcy i stan zdrowia dziecka

Podejrzany podczas przesłuchania tłumaczył utratę panowania nad pojazdem nierówną nawierzchnią drogi oraz próbą wyprowadzenia auta z poślizgu.

– Chciał wyprowadzić ten samochód z poślizgu, co mu się nie udało. Samochód się obrócił i uderzył w pieszych. Podał również, iż nie poruszał się z nadmierną prędkością – relacjonował wyjaśnienia kierowcy prokurator Boroń.

Poszkodowane w wypadku ośmiomiesięczne niemowlę natychmiast po zdarzeniu zostało przetransportowane do szpitala. Lekarze określali jego stan jako krytyczny. Według najnowszych informacji przekazanych przez służby medyczne stan dziecka uległ ustabilizowaniu, jednak lekarze wciąż oceniają go jako ciężki. Dziecko pozostaje pod stałą opieką specjalistów, którzy monitorują jego czynności życiowe. Decyzję w sprawie aresztu dla Huberta B. krakowski sąd podejmie w najbliższych godzinach.  

Fot. Zdjęcie z wypadku na ul. Solnej w Krakowie/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj6 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo