Radosław Piesiewicz usłyszał zarzuty
Radosław Piesiewicz usłyszał zarzuty

Radosław Piesiewicz usłyszał zarzuty

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 9
Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego usłyszał zarzuty w związku z aferą Zondacrypto, poinformował Waldemar Żurek. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali Piesiewicza dziś rano. Działania operacyjne przeprowadzono na polecenie Prokuratury Krajowej w Katowicach w związku ze śledztwem dotyczącym giełdy Zondacrypto .

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty usłyszał prezes PKOl?
  • Co ujawniło śledztwo w sprawie zegarka Patek Philippe?
  • Poznasz też mechanizm odzyskania kapitału z Zondacrypto i stanowisko zatrzymanego

Prezes PKOl w rękach służb

Do zatrzymania Radosława Piesiewicza doszło w Warszawie. Funkcjonariusze CBZC działali na polecenie śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Sprawa ma bezpośredni związek z wielowątkowym śledztwem dotyczącym działalności oraz niewypłacalności giełdy kryptowalut Zondacrypto.


Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, jako prokurator generalny, odniósł się do działań organów ścigania krótko po zatrzymaniu. Podkreślił, że prokuratura prowadzi w tej sprawie konkretne i szeroko zakrojone czynności.

Śledztwo wokół Zondacrypto toczy się w Katowicach od dłuższego czasu, a wątek szefa PKOl jest jednym z jego kluczowych elementów. Służby przewiozły Piesiewicza do Katowic, gdzie prokuratorzy przystąpili do ogłoszenia mu zarzutów.

Przed wejściem do budynku katowickiej prokuratury działacz odniósł się do sprawy w krótkiej wypowiedzi dla mediów. Zapytany o swoją determinację do walki o dobre imię, rzucił krótko: - Bardzo dużą.

Zarzuty dla szefa PKOl. Płatna protekcja i pokrzywdzeni klienci

Katowiccy śledczy przedstawili zatrzymanemu zarzuty karne na podstawie artykułów 230 §1 oraz 302 §1 Kodeksu karnego. Pierwszy z nich dotyczy płatnej protekcji, drugi natomiast - faworyzowania wierzycieli.

O zarzutach na platformie X poinformował sam Waldemar Żurek.

Według ustaleń prokuratury Piesiewicz w obliczu grożącej niewypłacalności giełdy zdołał odzyskać sto procent swojego zainwestowanego kapitału. Działanie to miało nastąpić ze szkodą dla pozostałych inwestorów platformy.

Równocześnie platforma zamroziła środki pozostałych inwestorów, a wypłaty dla tysięcy innych klientów zostały całkowicie wstrzymane. Śledczy badają, w jaki sposób szef PKOl uzyskał uprzywilejowaną pozycję i odzyskał całość wpłaconych pieniędzy.

Luksusowy zegarek w tle afery

Kluczowym elementem materiału dowodowego są relacje łączące prezesa PKOl z kierownictwem kryptowalutowej giełdy. Jak wynika ze śledztwa dziennikarzy Wirtualnej Polski i TVN24, w sprawie pojawia się wątek drogocennego przedmiotu.


Według ustaleń dziennikarzy Piesiewicz miał otrzymać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala luksusowy zegarek Patek Philippe Calatrava o wartości 40 tysięcy euro. W zamian obiecywał ponoć wstawiennictwo w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Obietnica wstawiennictwa dotyczyła UOKiK, czyli instytucji nadzorującej rynek i mogącej decydować o losach platform kryptowalutowych. Powoływanie się na wykorzystywanie kontaktów w urzędzie stało się podstawą do postawienia zarzutu płatnej protekcji.

Linia obrony Radosława Piesiewicza

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego od początku kategorycznie odpiera wszelkie zarzuty o charakterze korupcyjnym. W wydanych oświadczeniach przedstawił zupełnie inną wersję wydarzeń związanych z czasomierzem.

Zaprzeczył on przyjmowaniu korzyści, twierdząc, że zegarek nie był prezentem od Krala. Zapewniał, że sam zapłacił za niego w gotówce w ratach, a szef Zondacrypto jedynie pomógł mu w transakcji zakupu.


Tymczasem śledczy weryfikują wyjaśnienia podejrzanego, sprawdzając przepływy finansowe oraz dokumentację związaną z transakcjami. 

red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo