Rekordowa oglądalność meczu w sieci nagle padła. Borek nie kryje wściekłości

Redakcja Redakcja Media Obserwuj temat Obserwuj notkę 4
Transmisja rewanżowego meczu eliminacji Ligi Konferencji pomiędzy Rakowem Częstochowa a Hajdukiem Split przyciągnęła 27 sierpnia rekordową widownię na platformie YouTube. Tuż po ostatnim gwizdku serwis nagle zablokował jednak relację. Współwłaściciel projektu nie krył wściekłości. Zapowiedział wyciągnięcie surowych konsekwencji prawnych wobec podmiotu odpowiedzialnego za zgłoszenie. Uznał, że to uderzenie wprost w model biznesowy redakcji. Wiadomo też, kto stoi za zgłoszeniem do YouTube transmisji Kanału Sportowego.

Z artykułu dowiesz się:

  • Ilu widzów śledziło na żywo transmisję meczu na Kanale Sportowym 
  • Dlaczego legalnie nadawana relacja została zablokowana na platformie YouTube przez firmę Mediastalker
  • Na jakie kraje redakcja zakupiła oficjalne prawa do pokazywania spotkania
  • Dlaczego Mateusz Borek zapowiedział, że autorzy blokady „pójdą z torbami”

Ważny bój w Częstochowie i nagła blokada sygnału

Sportowe emocje podczas czwartkowego rewanżu sięgnęły zenitu. Raków Częstochowa po zaciętym spotkaniu i dogrywce przegrał z Hajdukiem Split 2:3. Porażka oznaczała pożegnanie polskiego zespołu z eliminacjami europejskich pucharów.

Spotkanie nie było transmitowane w tradycyjnej telewizji. Relacja pojawiła się bezpłatnie na kanale YouTube Kanału Sportowego, który jako jedyny nadawca w Polsce pokazywał oba mecze tej rywalizacji. W szczytowym momencie relację oglądało równocześnie 187 365 osób. Wynik ten sprawił, że Kanał Sportowy pobił swój dotychczasowy rekord oglądalności na żywo. Łączna liczba wyświetleń materiału jeszcze przed jego usunięciem przekroczyła milion.

Wielki sukces frekwencyjny gwałtownie przerwała decyzja platformy. Transmisja nagle wygasła zaraz po końcowym sygnale. Doszło do tego dokładnie w trakcie przejścia kamer na murawę przed planowanym studiem pomeczowym.

Zamiast analiz tysiącom widzów wyświetlił się komunikat informujący, że film jest niedostępny i zniknął z platformy w wyniku żądania przesłanego przez firmę Mediastalker. 


Borek zapowiada kroki prawne. Walka o odszkodowanie i przyszłość transmisji

Sytuacja wywołała ogromne oburzenie w redakcji, która poniosła wysokie koszty organizacji całego przedsięwzięcia. Kanał Sportowy wykupił kontrakt na prawa do transmisji meczu na cały świat z wyjątkiem Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny. Firma Mateusza Borka osobiście wyprodukowała zresztą sygnał ze spotkania.

Komentator natychmiast odniósł się do sprawy w studiu awaryjnie zorganizowanym na Instagramie. - Słuchaj Mediastalker, leszczu. Pójdziesz z torbami. Naprawdę, bo właśnie dowiedzieliśmy się, że to jest jakaś firma AI zajmująca się nielegalnymi transmisjami - mówił wzburzony.   

Borek punktował też bezpodstawność nałożonej blokady, wskazując na pełną legalność przekazu. - My jako Kanał Sportowy prowadziliśmy transmisję legalnie, z zastrzeżeniem Chorwacji, a także Bośni i Hercegowiny. Bo tak stanowił kontrakt. Zapłaciliśmy pieniądze za tę transmisję i ty tę transmisję zablokowałeś, zniszczyłeś, zdjąłeś. Uznałeś, że ona była nielegalna - grzmiał współwłaściciel projektu.

Napisał też bezpośrednio do osoby zgłaszającej transmisję. - Słuchaj, człowieku, popełniłeś wielki błąd. Moja firma wyprodukowała sygnał, a zgodnie z umową, którą mieliśmy, mieliśmy prawa telewizyjne na cały świat z wyjątkiem Chorwacji i Bośni. Zapłaciliśmy ogromne pieniądze za prawa telewizyjne. Wielki, wielki błąd - zwrócił się do internauty Dimitrisa Drandakisa. 

 


Algorytmy sztucznej inteligencji i uderzenie w biznes

Firma Mediastalker specjalizuje się w ochronie licencji sportowych i materiałów VOD oraz zwalczaniu piractwa w sieci. Przedsiębiorstwo wykorzystuje sztuczną inteligencję, uczenie maszynowe oraz technologię cyfrowego rozpoznawania treści. W tym przypadku automatyczne systemy uderzyły jednak w legalnego nadawcę posiadającego pełne prawa transmisyjne.

Studio na Instagramie dokończono na profilu obserwowanym przez 308 tysięcy użytkowników. Po kilku godzinach odzyskany zapis transmisji powrócił na YouTube na Kanał Sportowy.

Mimo przywrócenia wideo, przerwanie transmisji w najważniejszej chwili uniemożliwiło przeprowadzenie zaplanowanego studia przed rekordową publicznością. Szkody wizerunkowe i biznesowe pozostały. W piątkowy poranek Borek wrócił do sprawy z chłodniejszą głową. - Najważniejsze i najsmutniejsze, że Raków odpadł. A z naszego punktu widzenia, to co się wydarzyło, daje mi mocno do myślenia na temat stabilności a raczej kruchości tego biznesu. (...) entuzjazm tej nocy został u mnie zalany przez ocean wątpliwości - przyznał.   


Fot. Mateusz Borek/screen YouTube Kanał Sportowy

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj4 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura