Radosław Sikorski  pisze w The Economist: Nie chrońmy Rosji przed nią samą
Radosław Sikorski pisze w The Economist: Nie chrońmy Rosji przed nią samą

Sikorski w The Economist. "Nie chrońmy Rosji przed nią samą"

Redakcja Redakcja NATO Obserwuj temat Obserwuj notkę 18
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski apeluje w felietonie dla brytyjskiego tygodnika "The Economist" o odrzucenie strachu przed eskalacją ze strony Kremla. Autor przekonuje, że dekady prób oswojenia Rosji zakończyły się fiaskiem i Europa powinna dziś przyjąć większe ryzyko, by uniknąć poważniejszych zagrożeń w przyszłości. Tekst ukazał się w tym samym tygodniu, w którym Francja przekonuje, że obrona Europy powinna stać się niezależna od amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Zestawienie obu pomysłów pokazuje dwa różne akcenty w europejskiej reakcji na Rosję, wolę polityczną u Sikorskiego i pytanie o zdolności obronne po stronie Francji, a nie gotowy spór dwóch stolic.

 Po przeczytaniu artykułu będziesz wiedział:

  • Co Radosław Sikorski napisał w felietonie dla "The Economist" o polityce Zachodu wobec Rosji.
  • Dlaczego minister uważa, że wcześniejsze próby zbliżenia z Moskwą, od lat dziewięćdziesiątych po rok 2009, zakończyły się porażką.
  • Jakie stanowisko wobec obrony Europy zajmuje Francja i co mówiła o rosyjskich zagrożeniach szefowa francuskiego wywiadu Celine Berthon.
  • Dlaczego zestawienie tekstu Sikorskiego z francuskim stanowiskiem pokazuje różne akcenty, a nie gotowy spór o rolę Stanów Zjednoczonych.

Rosja testuje, Zachód się waha 

Sikorski opisuje na łamach "The Economist" metodę, którą Kreml stosuje od dekad. Nazywa ją rozpoznaniem walką, po rosyjsku razwiedka bojem. To sowiecka doktryna, w której ograniczone uderzenia miały sprawdzać siłę i słabości przeciwnika przed większą ofensywą. Według ministra Rosja stosuje dziś tę samą zasadę wobec zachodnich demokracji, sięgając po drony, cyberataki, sabotaż, zakłócanie sygnału GPS i wojnę informacyjną.


Minister  i wicepremier Polski przekonuje, że to nie są przypadkowe prowokacje, lecz starannie skalkulowane testy determinacji Zachodu.

"Pytanie nie brzmi już, czy Rosja testuje NATO. Brzmi, czy NATO rozumie, że jest testowane, i jaki sygnał zamierza wysłać, by nie dopuścić do przejścia działań w szarej strefie w pełnoskalową konfrontację" pisze Sikorski na łamach brytyjskiego tygodnika.

 Minister przypomina też, że Rosja ostatnio groziła Wielkiej Brytanii "konsekwencjami" za wsparcie wojskowe dla Ukrainy, a wizyta szefa CIA Johna Ratcliffe'a w Moskwie w sierpniu miała być, jak pisze Sikorski, rzekomą próbą ostrzeżenia Kremla przed atakiem na państwo NATO.

Sikorski: Dekady prób, które zawiodły

 Argumentację o konieczności twardszej polityki minister opiera na historii. Wylicza, że w 1997 roku Rosja została zaproszona do grona G7, podpisała z NATO tak zwany Akt Stanowiący i zawarła z Unią Europejską umowę o partnerstwie i współpracy. W 2009 roku Władimir Putin uczestniczył w obchodach 70. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej na Westerplatte, a Polska wprowadziła bezwizowy ruch dla mieszkańców obwodu kaliningradzkiego. Kilka lat później, w 2012 roku, zwierzchnicy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i Kościoła katolickiego w Polsce wydali wspólną odezwę wzywającą do przebaczenia win.

Sikorski pisze, że sam był w kraju krytykowany za słowa, iż potrafi wyobrazić sobie demokratyczną Rosję w NATO, gdyby spełniła wszystkie kryteria członkostwa. Każda z tych prób, jego zdaniem, skończyła się tak samo.

"Wszyscy próbowaliśmy. I wszyscy zostaliśmy odrzuceni" podsumowuje minister na łamach "The Economist".

Sikorski odnosi się w tekście również do rozmowy z rosyjskim oligarchą Andriejem Mielniczenką, opublikowanej wcześniej przez ten sam tygodnik. Mielniczenko przyznawał, że Władimir Putin popełnił błędy, ale ostrzegał, że przyciśnięta zbyt mocno Rosja może pogrążyć się w chaosie, brutalnej autarkii albo groźnej zależności, a nawet sięgnąć po taktyczną broń jądrową. Sikorski nazywa takie rozumowanie ślepą uliczką i pisze, że strach przed czymś gorszym od Putina od dekad służy jako argument za ustępstwami wobec Kremla.

 Francja stawia na własne siły

W tym samym czasie Salon24 opisywał wydarzenia, które pokazują, że obawy Sikorskiego nie są czysto teoretyczne. Niemieckie służby odkryły w Lipsku drony z ładunkami wybuchowymi, którymi próbowano zaatakować samolot transportowy. Na Bałtyku Rosja rozmieściła okręt uzbrojony w broń hipersoniczną.


Jak pisaliśmy w tekście "Strach przed działaniami Rosji. Europa musi bronić się sama?", szefowa francuskiego wywiadu Celine Berthon ostrzegała, że tego rodzaju działania mogą zapowiada wojnę, która nie jest wojną w klasycznym, militarnym rozumieniu. 

"Wszystko to może być początkiem wojny, która nie jest wojną militarną i niekoniecznie może być publicznie uznawana za wymierzoną w nasz kraj, ale która swoim działaniem powoduje bezpośrednie ataki" mówiła Berthon, cytowana przez Salon24.

Z tego samego materiału wynika, że Francja opowiada się za budową autonomicznego europejskiego systemu obronnego, niezależnego od gwarancji bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Paryż argumentuje, że Waszyngton nie jest w stanie jednocześnie wspierać wszystkich kryzysów, w które może się zaangażować, więc Europa musi budować własne zdolności militarne.

Różne pytania, ta sama perspektywa

Oba teksty łączy przekonanie, że Rosja nie zamierza zrezygnować z presji na Zachód. Różnią się jednak tym, o czym w ogóle piszą. Sikorski koncentruje się na determinacji i odrzuceniu strachu przed eskalacją, czyli na postawie, jaką Zachód powinien przyjąć wobec Kremla. O roli Stanów Zjednoczonych wspomina tylko przy okazji, przywołując wizytę szefa CIA w Moskwie jako jeden z elementów obecnej rozgrywki z Kremlem, nie jako część szerszej tezy o tym, na kim ma spocząć odstraszanie. Francuskie stanowisko dotyczy innej sprawy, zdolności obronnych i tego, czy Europa może na nich budować niezależnie od ciągłości amerykańskiego zaangażowania.

Trudno więc mówić o sporze między Sikorskim a Paryżem, skoro minister w tym konkretnym tekście nie odnosi się do pytania, które stawia Francja. Bliżej tu do dwóch tekstów dotyczących różnych aspektów tego samego zagrożenia niż do dwóch stanowisk, które się wzajemnie wykluczają. Wymowne jest raczej to, że w felietonie dla "The Economist" wątek samodzielności obronnej Europy wobec Stanów Zjednoczonych w ogóle się nie pojawia, podczas gdy dla Francji to jeden z głównych argumentów.


Sikorski kończy swój felieton zdaniem, które dotyczy innej sprawy, gotowości Europy do ponoszenia kosztów obrony przed Rosją, niezależnie od tego, kto tę obronę ma finansować i budować.

"Podstawowym obowiązkiem europejskich przywódców jest ochrona swoich obywateli przed rosyjskimi zagrożeniami, a nie ochrona Rosji przed nią samą" pisze minister, dodając, że Rosja traktuje Zachód jak wroga i nie zamierza zrezygnować z prób zniszczenia demokratycznego ładu. Jego zdaniem to Moskwa, gdy będzie gotowa na pokój, sama znajdzie sposób, by to zakomunikować.

red.

Fot: Radosław Sikorski  pisze w The Economist: Nie chrońmy Rosji przed nią samą /MSZ

Źródło: The Economist

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj18 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka