Bruksela huczy od spekulacji Zalewskiego. MON musiało reagować ws. broni jądrowej

Redakcja Redakcja Bezpieczeństwo Narodowe Obserwuj temat Obserwuj notkę 20
Wypowiedź wiceministra obrony narodowej Pawła Zalewskiego w Kwaterze Głównej NATO wywołała dyplomatyczny zgrzyt na linii Warszawa-Bruksela. Podczas czwartkowej wizyty polityk zadeklarował, że Polska nie jest w ogóle zainteresowana rozmieszczeniem sojuszniczego arsenału jądrowego. Na sprostowanie tych słów nie trzeba było długo czekać, a głos w sprawie zabrał osobiście szef resortu Władysław Kosiniak-Kamysz.

Z artykułu dowiesz się:

  • O szczegółach wystąpienia wiceministra Pawła Zalewskiego w Brukseli
  • Jak na te słowa zareagował szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz
  • Na jakich zasadach funkcjonuje sojuszniczy program Nuclear Sharing
  • Kiedy amerykańska delegacja przyjedzie do Polski rozmawiać o bazach

Burza po słowach wiceministra. Kosiniak-Kamysz reaguje w sieci

Do głośnego zamieszania doszło po czwartkowych rozmowach w belgijskiej stolicy. Wiceszef MON Paweł Zalewski spotkał się tam ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Elbridge'em Colbym. Podczas konferencji prasowej padło pytanie o ewentualne rozmieszczenie sojuszniczego arsenału jądrowego nad Wisłą.

- Nie. Chciałbym to powiedzieć bardzo jasno i otwarcie. Nasz kraj nie aspiruje do rozmieszczenia głowic nuklearnych na własnym terytorium - oświadczył Paweł Zalewski. 

Słowa przedstawiciela resortu natychmiast wywołały konsternację i lawinę politycznych komentarzy. Dotąd Polska zabiegała o dołączenie do programu jądrowego, a wysiłki polskiej dyplomacji nasiliły się po wybuchu wojny na Ukrainie. Orędownikiem Nuclear Sharing był prezydent Andrzej Duda.

Na reakcję przełożonego wiceministra Zalewskiego nie trzeba było długo czekać. Jako pierwszy o sprostowaniu poinformował wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz za pośrednictwem platformy X.

- Rozwiewając wszelkie wątpliwości: Polska jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing - napisał szef MON, odcinając się od wypowiedzi swojego zastępcy.


Wiceminister Zalewski doprecyzował następnie na platformie X, z czego wynikało jego stanowisko. "Polski rząd właśnie uzyskał możliwość udziału w programie DCA (Dual Capabilities Airborne - PAP), który jest wstępem do Nuclear Sharing. Ale to nie oznacza składowania broni nuklearnej w Polsce. To nie jest ani możliwe, ani pożądane" - wyjaśnił. 

 


Czym jest program Nuclear Sharing i jak działa sojuszniczy parasol?

Nuclear Sharing to wieloletni program sojuszu północnoatlantyckiego, który stanowi fundament polityki odstraszania. W jego ramach Stany Zjednoczone rozmieszczają broń jądrową na terytoriach wybranych państw członkowskich nieposiadających własnego arsenału nuklearnego. Uczestnikami tego przedsięwzięcia są obecnie Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia oraz Turcja.

Istotą tej inicjatywy są amerykańskie bomby grawitacyjne B61. W czasie pokoju ładunki te znajdują się pod wyłączną kontrolą i dozorem personelu ze Stanów Zjednoczonych. Ich ewentualne użycie wymaga zgody państwa gospodarza.

Znaczenie ma również sojusznicza procedura podejmowania decyzji. Zanim doszłoby do jakiegokolwiek użycia tej broni, konieczna jest decyzja Grupy Planowania Nuklearnego. Niezbędna jest także jednoczesna zgoda prezydenta USA i władz państwa, na którego terytorium rozmieszczono ładunki. System ten funkcjonuje w NATO od dekad i buduje wspólną odpowiedzialność za bezpieczeństwo kontynentu.

Program DCA, o którym wspomniał Zalewski, stanowi niejako wstępny etap całego mechanizmu. Polega na zdolności samolotów danego państwa do przenoszenia broni jądrowej, bez konieczności składowania jej na terytorium kraju.  

Rozmowy o stałych bazach USA. Ważna wizyta w Warszawie

Czwartkowe obrady w sercu Sojuszu nie ograniczały się wyłącznie do kwestii odstraszania nuklearnego. Spotkanie Pawła Zalewskiego i Elbridge'a Colby'ego dotyczyło także wzmocnienia NATO przez realizację planu NATO 3.0. Omawiano również miejsca stałego stacjonowania wojsk amerykańskich w Polsce. Obie strony rozpatrywały konkretne warianty zwiększenia obecności sojuszniczej nad Wisłą.

Jeden ze współpracowników Elbridge'a Colby'ego ma wkrótce przyjechać do Polski, aby zapoznać się z polskimi propozycjami lokalizacji stałych baz amerykańskich. To kolejny krok w kierunku urealnienia amerykańskiej obecności w naszym kraju.

Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało na platformie X, że w przyszłym miesiącu odbędzie się wizyta w Polsce zastępcy asystenta sekretarza wojny ds. NATO i Europy Wiliama Cappellettiego. Amerykański urzędnik ma zapoznać się z polskimi propozycjami lokalizacji baz. Ta zapowiedź wpisuje się w szerszy proces wzmacniania obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych na wschodniej flance.   


Fot. Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski/screen YouTube

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj20 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo