Prezydenckie weto do e-dzienników
Prezydent Karol Nawrocki odmówił w piątek podpisania nowelizacji Prawa oświatowego oraz ustawy o systemie informacji oświatowej. Była to jedna z trzech ustaw zawetowanych przez głowę państwa 28 sierpnia.
Nowelizacja miała umożliwić przeprowadzenie pilotażu bezpłatnego, państwowego eDziennika. Wątpliwości prezydenta dotyczyły przede wszystkim bezpieczeństwa gromadzonych danych oraz kosztów przedsięwzięcia. W systemie miały znaleźć się m.in. numery PESEL, fotografie uczniów, oceny, informacje o frekwencji czy potrzebach edukacyjnych.
Budowa i utrzymanie rozwiązania miały kosztować ponad 200 mln zł. Zdaniem prezydenta przy tworzeniu tak dużej centralnej bazy państwo powinno zagwarantować odpowiedni poziom bezpieczeństwa i jednoznacznie uzasadnić skalę wydatków.
Nowacka i Gawkowski ostro po wecie. „Wygrał lobbing”
Decyzja Karola Nawrockiego wywołała natychmiastową reakcję rządu. Minister edukacji Barbara Nowacka nazwała ją w mediach społecznościowych „lobbystycznym wetem do ustawy o bezpłatnym, państwowym e-dzienniku”.
Jeszcze ostrzej zareagował wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Jego zdaniem weto jest wymierzone zarówno w cyfryzację szkoły, jak i bezpieczeństwo informacji o uczniach.
Gawkowski zwrócił uwagę, że obecnie dane uczniów, rodziców i nauczycieli znajdują się również w systemach należących do prywatnych dostawców. Według niego państwowy eDziennik miał pozwolić państwu przejąć większą odpowiedzialność za te informacje.
– Wygrał lobbing. Przegrała polska szkoła – napisał minister cyfryzacji.
Z taką diagnozą nie zgadza się poseł Marcin Józefaciuk. Parlamentarzysta jest nauczycielem i byłym dyrektorem szkoły, a w Sejmie regularnie zajmuje się tematami związanymi z edukacją. Obecnie jest posłem niezrzeszonym.
W rozmowie z Salon24.pl przyznaje, że sam zwrócił się do prezydenta o niepodpisywanie ustawy.
Józefaciuk dla Salon24.pl: Sam wnioskowałem do prezydenta o weto
Poseł przekonuje, że podczas prac nad ustawą zgłaszał wiele poprawek, które zostały odrzucone jako zbyt daleko ingerujące w projekt. Jak twierdzi, później część problemów, które miały rozwiązywać jego propozycje, znalazła się wśród zastrzeżeń wobec ustawy.
Józefaciuk przeprowadził następnie kontrole w Ministerstwie Cyfryzacji i Ministerstwie Edukacji Narodowej. Jak relacjonuje, miał możliwość zapoznania się z powstającym systemem.
Co ciekawe, w jednej kwestii nie podziela obaw dotyczących bezpieczeństwa danych. – Jeżeli chodzi o dane uczniów, one byłyby bezpieczne. System dawał pewne, nawet duże bezpieczeństwo danych. Natomiast on był niegotowy – mówi Salon24.pl.
To właśnie niedopracowanie rozwiązania jest dla niego jednym z głównych problemów. Według posła system na obecnym etapie nie jest przygotowany do zewnętrznych testów na odpowiednio dużej grupie użytkowników i nie posiada wszystkich funkcji, których szkoły oczekują od współczesnego eDziennika.
Józefaciuk zwraca uwagę, że taki program nie może być wyłącznie cyfrowym odpowiednikiem papierowego dziennika. – Dziennik elektroniczny powinien oferować również inne rozwiązania dostępne obecnie w komercyjnych systemach: statystyki, arkusz organizacyjny, eksporty czy importy danych – tłumaczy.
Według posła zabrakło też części podstawowych funkcjonalności wynikających z przepisów dotyczących prowadzenia dokumentacji nauczania.
Ponad 200 mln zł na eDziennik. Poseł pyta o część wydatków
Drugim problemem są pieniądze. Józefaciuk mówi Salonowi24.pl, że całe przedsięwzięcie ma kosztować około 216 mln zł w perspektywie dziesięciu lat. Jak twierdzi, około dwóch trzecich tej kwoty przypada Ministerstwu Cyfryzacji, natomiast ponad 70 mln zł ma trafić do struktur podlegających resortowi edukacji.
Poseł przekonuje, że podczas przeprowadzonej kontroli nie uzyskał dla niego przekonującego wyjaśnienia, na co dokładnie ma zostać przeznaczona ta część pieniędzy. – Cała infrastruktura, szkolenia i pozostałe rzeczy są po stronie Ministerstwa Cyfryzacji. Jedna trzecia jest dla Ministerstwa Edukacji i nie wiadomo po co. Nawet help desku nie tworzą – mówi.
Józefaciuk zastrzega jednak, że weto nie powinno oznaczać wyrzucenia dotychczasowej pracy do kosza. Prace nad systemem mogą być jego zdaniem prowadzone dalej, także bez obowiązującej teraz ustawy.
Gościem podcastu "Algorytmy Władzy" był poseł Józefaciuk:
„Nie można mówić o lobbingu”. Józefaciuk odpowiada Nowackiej i Gawkowskiemu
Poseł zdecydowanie odrzuca też zarzut, że za wetem stoi lobbing prywatnych firm oferujących obecnie eDzienniki szkołom – Jeżeli ktoś chce mówić o lobbingu, niech to udowodni. Póki co nie ma alternatywy po stronie rządowej – komentuje w Salonie24.pl.
Zawetowana ustawa nie powodowała natychmiastowego zastąpienia systemów takich jak Librus czy Vulcan państwowym odpowiednikiem. Szkoły nadal mogłyby korzystać z prywatnych rozwiązań - proponuje poseł. – Ta ustawa nie wprowadzała obowiązku korzystania z państwowego eDziennika. Dawała możliwość przejścia na niego dopiero w przyszłości. Dane w prywatnych systemach nadal więc by były – zauważa Józefaciuk. Tym samym nie zgadza się z argumentacją, że samo podpisanie ustawy oznaczałoby odebranie danych uczniów prywatnym dostawcom.
Poseł zwraca też uwagę na sytuację, do której – jak relacjonuje – doszło właśnie w dniu ogłoszenia prezydenckiego weta. Przy publikacji wyników egzaminów zawodowych problemy miał państwowy system SIOEZ. Według Józefaciuka infrastruktura przestała działać w momencie, gdy szkoły i uczniowie próbowali uzyskać dostęp do wyników.
– Jeżeli taki mniejszy system padł, to pojawia się pytanie, co będzie, kiedy zaloguje się znacznie więcej osób – mówi. Parlamentarzysta nie traktuje tego jako argumentu przeciwko państwowemu eDziennikowi, lecz jako dowód, że przed uruchomieniem rozwiązania na wielką skalę potrzebne są gruntowne testy.
Państwowy eDziennik od 2028 roku? „System jest potrzebny na lata, a nie na wybory”
Według Józefaciuka dalsza droga powinna wyglądać zupełnie inaczej. Ministerstwo mogłoby umożliwić większej liczbie szkół testowanie systemu na danych syntetycznych. Nauczyciele, dyrektorzy i pracownicy administracji staliby się w praktyce betatesterami, którzy wskazaliby błędy i brakujące funkcje.
Dopiero po około pół roku – zdaniem posła – należałoby przygotować nową ustawę umożliwiającą właściwy pilotaż. Ten mógłby odbyć się w roku szkolnym 2027/2028, a dopracowany państwowy eDziennik stałby się realną alternatywą dla systemów komercyjnych od września 2028 roku.
Józefaciuk uważa, że największym błędem zawetowanej ustawy było założenie zbyt szybkiego terminu wdrożenia rozwiązania. Jak przekonuje, państwowy system miał być dostępny już w 2027 roku niezależnie od tego, jakie problemy wykazałby wcześniejszy pilotaż. – Wyjdźmy z tej wyborczej akcji, że musimy mieć dziennik na wybory. Zróbmy go tak, żeby spokojnie wszedł w 2028 roku – mówi poseł.
I podsumowuje, że decyzję prezydenta ocenia pozytywnie, choć jednocześnie zdecydowanie popiera samą ideę publicznego systemu. – Według mnie brak podpisu jest dobry, ale nie uniemożliwia dalszych prac nad dobrym pomysłem. Bo pomysł państwowego dziennika jest dobry. Tylko nie w tym momencie – podsumowuje Marcin Józefaciuk dla Salon24.pl.
Rozmawiał Mateusz Pacak
Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała otworzyć drogę do bezpłatnego, państwowego eDziennika, fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP, Salon24






Komentarze
Pokaż komentarze (68)