Z artykułu dowiesz się:
- Jakie były powody odmowy Marcina Józefaciuka
- O liście gości rządowych na uroczystościach
- O wcześniejszym zaangażowanie posła w pomoc uchodźcom
- Gdzie poseł uczestniczył przed obchodami
Józefaciuk mówi „nie” obchodom w sercu stolicy
Wczoraj 24 sierpnia 2026 roku w centrum Warszawy odbyły się uroczystości z okazji rocznicy proklamowania wolności Ukrainy. Wydarzenie zorganizowano pod hasłem „Niepodległość. Nasza wspólna”. Wśród oficjalnych gości znaleźli się m.in. minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, dyrektor Departamentu Polityki Rozszerzenia i Partnerstwa Wschodniego MSZ RP Olga Jabłońska oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar.
Podczas uroczystości oficjalne przemówienie wygłosił wspomniany Bodnar. Zaproszenie na to wydarzenie otrzymał również poseł Józefaciuk. Polityk postanowił jednak nie brać w nim udziału, o czym poinformował we wpisie opublikowanym na portalu X. Parlamentarzysta przedstawił w sieci szczegółowe uzasadnienie swojego stanowiska.
Józefaciuk wyjaśnił, jaką granicę wyznacza, oświadczając w mediach społecznościowych: - Nie kwestionuję prawa Ukraińców do obchodzenia własnego święta. Jednak jako polski poseł nie widzę swojej roli w publicznej manifestacji z okazji niepodległości innego państwa, organizowanej w samym sercu polskiej stolicy.
Poseł ponadto wskazał formy współpracy, które uważa za właściwe. - Chętnie wziąłbym udział w konferencji, warsztatach czy rzeczowej rozmowie o bezpieczeństwie, pomocy, integracji i przyszłości relacji Polski z Ukrainą. Publiczne świętowanie niepodległości innego kraju to jednak granica, której przekraczać nie chcę - dodał Józefaciuk.
Polityk wyjaśnił, czym powinna charakteryzować się relacja między sojusznikami. - Ale solidarność nie oznacza rezygnacji z własnej tożsamości, obowiązków ani prawa do stawiania granic. Jako Polak mam obowiązki wobec Polski. Jako poseł Rzeczypospolitej mam obowiązki wobec polskich Obywateli i polskiego Państwa - oświadczył.
Pomoc tak, manifestacje nie
W swoim oświadczeniu parlamentarzysta wyraźnie oddzielił udział w manifestacjach od realnego wsparcia dla osób dotkniętych rosyjską agresją. Przypomniał o swoich działaniach z czasów, gdy kierował szkołą. Po wybuchu pełnoskalowej wojny osobiście angażował się w pomoc dla przybywających do Polski uchodźców.
W tamtym okresie kierowana przez niego placówka stała się jednym z centrów pomocy uchodźcom, co poseł chętnie przypomina krytykom zarzucającym mu brak empatii. - Nie jestem antyukraiński. Gdy wybuchła wojna, przyjąłem do szkoły setki młodych ludzi z Ukrainy. Przez mój gabinet przeszły kolejne setki rodzin. Każda otrzymała pomoc i wsparcie. Nie robiłem tego dla zdjęć ani politycznych deklaracji. Pomagałem, bo ludzie uciekający przed wojną tej pomocy potrzebowali. I zrobiłbym to jeszcze raz bez mrugnięcia oka - napisał w sieci poseł.
Nowa droga polityczna Józefaciuka
Stanowisko zaprezentowane przez Józefaciuka wzbudziło spore zainteresowanie komentatorów także ze względu na zmiany w jego karierze. Wyborcy wprowadzili Marcina Józefaciuka do Sejmu z list Koalicji Obywatelskiej. Później opuścił jednak klub parlamentarny KO po odwołaniu go z sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, przechodząc do grona posłów niezrzeszonych.
Od tego momentu polityk coraz częściej manifestuje swoją niezależność i zajmuje bardziej centrowe pozycje. Wyraźnym sygnałem tej ewolucji była jego niedawna obecność na wydarzeniu organizowanym pod koniec lipca przez środowisko byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Stowarzyszenie Rozwój Plus podczas swojej inauguracji podnosiło kwestie gospodarcze i społeczne, a polityk tłumaczył swoją obecność chęcią wyjścia poza własną "bańkę" oraz zainteresowaniem tematami demografii i sprawami mężczyzn, które były poruszane podczas paneli.
Fot. Marcin Józefaciuk, poseł niezrzeszony/East News
Red.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)