Ukraińscy żołnierze na froncie
Ukraińscy żołnierze na froncie

Współczucie się skończyło? Polacy chcą odsyłać poborowych

Redakcja Redakcja Ukraina Obserwuj temat Obserwuj notkę 37
Postulat, który Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło na konwencji programowej, w kilka dni zyskał poparcie dwóch trzecich badanych. Sondaż IBRiS dla "Rzeczpospolitej" pokazuje, że za odsyłaniem ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym bez legalnego zatrudnienia opowiada się 67 proc. respondentów. Aprobata przecina podziały na rządzących i opozycję, a jedyną grupą wyraźnie przeciwną są wyborcy Nowej Lewicy. Wiek poborowy w Ukrainie obejmuje mężczyzn od 25 do 60 lat zdolnych do służby wojskowej, choć przepisy przewidują wyjątki.

Po przeczytaniu artykułu będziesz wiedział:

  • Jak rozłożyło się poparcie dla deportacji Ukraińców w elektoratach PiS, Trzeciej Drogi, Konfederacji, KO i Nowej Lewicy.
  • Które grupy społeczne popierają pomysł niemal jednogłośnie, a które są najbardziej podzielone.
  • Na czym ma polegać zapowiedziany przez PiS system "Nielegalny alert".
  • Dlaczego według MSWiA i ekspertów skala zjawiska pozostaje nierozpoznana.

 Wyniki sondażu "Rzeczpospolitej"

 Instytut Badań Rynkowych i Społecznych zapytał Polaków wprost, czy Polska powinna deportować ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie są legalnie zatrudnieni. Badanie zrealizowano pod koniec zeszłego tygodnia, już po konwencji programowej PiS. Twierdząco odpowiedziało 67 proc. ankietowanych, przeciwnego zdania był niespełna co czwarty badany, a zdania nie miał co jedenasty. 


Najmocniej pomysł poparły osoby określające się jako zwolennicy prawicy. Tu pozytywnych odpowiedzi było 79 proc. 

Wyraźnie różnicuje odpowiedzi płeć i wykształcenie. Za deportacją opowiedziało się 73 proc. kobiet i 61 proc. mężczyzn. Wśród respondentów z wykształceniem zawodowym i podstawowym poparcie sięgnęło 98 proc. i nie było w tej grupie ani jednej osoby przeciwnej. Pomysł popiera też 91 proc. widzów Telewizji Republika. Zupełnie inaczej wygląda to wśród osób z wyższym wykształceniem, gdzie za jest 43 proc., przeciw 42 proc., a 15 proc. nie potrafi się określić.

Elektoraty podzielone

Poparcie dla koncepcji przecina linię podziału między rządzącymi a opozycją. Najsilniejsze jest wśród wyborców PiS, gdzie wynosi 89 proc., przy czym siedem na dziesięć osób z tej grupy odpowiedziało "zdecydowanie tak". Przeciwnikiem pomysłu jest co dziewiąty wyborca tej partii i nie ma wśród nich osób bez opinii.

Na tak opowiedziała się też większość wyborców Trzeciej Drogi, czyli 71 proc., oraz ponad połowa zwolenników Konfederacji i Koalicji Obywatelskiej. W elektoracie Konfederacji zwraca uwagę wysoki odsetek osób niezdecydowanych, sięgający 38 proc. W przypadku KO za deportacją jest 53 proc. badanych, z czego 31 proc. odpowiedziało "zdecydowanie tak".


Jedyną grupą, w której przeważyli przeciwnicy, są wyborcy Nowej Lewicy. Sprzeciw zadeklarowało 87 proc. z nich, a pozostałe 13 proc. raczej zgadza się z pomysłem deportacji. Sondaż potwierdza też, że stosunek do propozycji zależy od tego, z jakich mediów badani czerpią informacje.

"Nielegalny alert" i odpowiedź rządu

Plan przedstawił na konwencji wiceprezes PiS i europoseł Tobiasz Bocheński. Zapowiedział, że w razie wygranej w wyborach w 2027 roku jedną z pierwszych decyzji nowego rządu byłaby deportacja ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym niepracujących legalnie w Polsce. Filarem reformy ma być zintegrowany system obsługi cudzoziemców nazwany "Nielegalny alert".

"W przypadku popełnienia dwóch wykroczeń czy niedopełnienia obowiązków administracyjnych, urzędniczych od razu w tym systemie będzie o tym informacja i będzie się rozpoczynał proces deportacji", powiedział Bocheński.

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka oceniła te założenia jako "czysty absurd i populizm". Powołała się na dane ZUS, według których 95 proc. mężczyzn z Ukrainy w wieku poborowym pracuje w Polsce legalnie i płaci podatki. Zapytała też, w jaki sposób PiS zamierza prowadzić kontrole, czy przez patrole sprawdzające dokumenty na ulicach, czy przez kontrole w zakładach pracy. Biuro prasowe resortu podało, że w 2023 roku deportowano około trzech tysięcy cudzoziemców, a w samym 2025 roku blisko dziesięć tysięcy osób różnych narodowości. 

Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk zwrócił uwagę na antenie Polsat News, kim są Ukraińcy nieaktywni zawodowo. "To są osoby, które faktycznie nie są aktywne zawodowo, ale są ranne. Nieaktywni zawodowo są również czasami rodzice niepełnosprawnych dzieci, których przyjęliśmy na nasze terytorium kilka lat temu", powiedział.

Skala zjawiska bez twardych danych

W Polsce nie istnieje jedno miejsce, w którym można sprawdzić bieżącą liczbę cudzoziemców. GUS szacuje, że na koniec ubiegłego roku w kraju przebywało 880 tysięcy Ukrainek i 795,1 tysiąca Ukraińców, a MSWiA mówi o 1,8 do 1,9 miliona obywateli Ukrainy. Z danych ZUS na koniec czerwca wynika, że ponad 901 tysięcy Ukraińców płaciło składki ubezpieczeniowe, co stanowi 5,5 proc. wszystkich ubezpieczonych. Składki płaciło wtedy 473,6 tysiąca mężczyzn.


Politycy różnych stron kwestionują sens całej dyskusji. "Nie ma problemu z Ukraińcami niepracującymi w Polsce. To jest margines. Więcej kosztów niż korzyści przyniesie zajmowanie się tą sprawą, która jest sztucznie pompowana politycznie", ocenił marszałek senior Marek Sawicki z PSL. Szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec zwrócił uwagę na konstrukcję samego pomysłu, bo deportacja jest odbierana jako kara, a miałaby dotyczyć osób, które nie popełniły przestępstwa.

red. 

Fot: Ukraińscy żołnierze na froncie/East News

Źródło: Rp.pl, RMF, Polsat News

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj37 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Polityka