Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego prokurator generalny Ukrainy Rusłan Krawczenko złożył dymisję
- Jaki był mechanizm przestępczy odkryty podczas akcji Kartagina
- Jakie wymyślono sposoby prania pieniędzy pochodzących z łapówek
- Co w oficjalnym oświadczeniu przekazał odchodzący szef ukraińskich śledczych
Kulisy operacji "Kartagina”. Zatrzymanie w prokuraturze
Według ustaleń NABU grupa przestępcza wewnątrz prokuratury zawiązała się w połowie 2025 roku i obejmowała zarówno urzędników, jak i osoby spoza instytucji. Jej członkowie przyjmowali łapówki w zamian za parasol ochronny nad oszukańczymi call center. Z kolei nielegalne podmioty zajmowały się telefonicznym wyłudzaniem pieniędzy oraz praniem brudnych środków.
Sprawa nabrała tempa na początku września 2026 roku. Dokładnie 4 września funkcjonariusze NABU i SAP wkroczyli do Biura Prokuratora Generalnego, gdzie przeprowadzili przeszukania w ramach operacji o kryptonimie "Kartagina”. Działania służb doprowadziły do bezpośrednich zatrzymań osób z kierownictwa placówki.
W ręce śledczych wpadł Serhij Kropywa, jeden z dyrektorów w tej instytucji. Mężczyzna usłyszał zarzuty kierowania lub udziału w organizacji przestępczej ochraniającej oszukańcze centra telefoniczne. Wobec zatrzymanego urzędnika Wyższy Sąd Antykorupcyjny zastosował tymczasowy areszt z możliwością zwolnienia za kaucją w wysokości 120 mln hrywien. Tym samym sąd wyznaczył rekordową kaucję dla głównego podejrzanego. Według ustaleń śledczych Kropywa był kluczową postacią w mechanizmie korupcyjnym, który sparaliżował prace biura prokuratora.
Miliony dolarów zysku za bezkarność
Skala procederu ujawnionego przez organy ścigania okazała się porażająca. Według szacunków portalu "Ukraińska Prawda” prokuratorzy tworzący siatkę "Kartagina” zarabiali co miesiąc około 3,5 miliona dolarów z tytułu ochrony nielegalnych call center. Pieniądze te miały gwarantować przestępcom bezkarność. Dzięki nim mogli liczyć na brak kontroli ze strony służb.
Środki pochodzące z łapówek członkowie grupy legalizowali na szeroką skalę. Przestępcy kupowali luksusowe nieruchomości, biżuterię oraz inne kosztowności. Znaczna część funduszy trafiała również bezpośrednio na konta bankowe członków ich rodzin. Oficjalny komunikat NABU precyzuje skalę zakupów dokonywanych przez podejrzanych urzędników. Na kupno nieruchomości i dóbr luksusowych wydano ponad 20 milionów hrywien, czyli ponad 450 tysięcy dolarów. Kolejne 10 milionów hrywien, czyli 225 tysięcy dolarów, zdeponowano na kontach krewnych pod pozorem prowadzenia działalności gospodarczej.
Krawczenko tak odpiera zarzuty
Dymisja jest zaskoczeniem, gdyż wcześniej Krawczenko deklarował, że nie zamierza odchodzić z własnej woli. Decyzję podjął po poniedziałkowym spotkaniu z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim oraz szefem frakcji Sługa Narodu Dawydem Arachamiją. Ustępujący szef resortu kategorycznie odrzucił wszystkie stawiane mu zarzuty. Zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi w korupcyjnym procederze związanym z nielegalnymi call center. Zaznaczył jednocześnie, że nie pozwoli na wciąganie prokuratury w bieżące spory.
- Złożyłem rezygnację ze stanowiska prokuratora generalnego. To decyzja polityczna i podjąłem ją świadomie. Nie chcę, aby stanowisko prokuratora generalnego było wykorzystywane jako narzędzie politycznej konfrontacji. Moje stanowisko w sprawie oskarżeń pozostaje niezmienne - napisał Krawczenko we wpisie na Telegramie.
Tymczasem podczas przeszukań u zastępczyni Krawczenki, Marii Wdowiczenko, zabezpieczono materiały świadczące o inwigilacji szefów organów antykorupcyjnych i ich rodzin. Według "Ukraińskiej Prawdy” prokuratura przygotowywała się do kontrataku na funkcjonariuszy NABU.
Fot. Były prokurator generalny Ukrainy Rusłan Krawczenko/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze