Andrzej Poczobut wrócił na Białoruś. Bohater podjął ogromne ryzyko

Redakcja Redakcja Białoruś Obserwuj temat Obserwuj notkę 9
Andrzej Poczobut we wtorek przed południem przekroczył polsko-białoruską granicę w Bobrownikach i wyruszył w kierunku Grodna. Polskiemu dziennikarzowi i działaczowi mniejszości narodowej podczas podróży towarzyszy kobieta. Decyzja o ponownym wjeździe na terytorium rządzone przez reżim Aleksandra Łukaszenki jest niezwykle ryzykowna. Służby przez kilka lat starały się o uwolnienie redaktora.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dowiesz się, jak Andrzej Poczobut przekroczył granicę w Bobrownikach. Poznasz też cel jego tygodniowej wizyty.
  • Jaki jest główny cel tygodniowej wizyty polskiego działacza na Białorusi
  • Jak wyglądał pobyt dziennikarza w kolonii karnej w Nowopołocku
  • Przed jakim niebezpieczeństwem ze strony reżimu ostrzegają polskie władze

Powrót do Grodna po latach więzienia

Informację o przekroczeniu granicy przez Andrzeja Poczobuta podał dziennikarz "Gazety Wyborczej" Bartosz Wieliński. Doniesienia potwierdziła również Polska Agencja Prasowa, powołując się na źródła zbliżone do polskich służb. Z przekazanych ustaleń wynika, że działacz zmierza bezpośrednio do Grodna.

Wyjazd ma potrwać tydzień. W tym czasie dziennikarz zamierza spotkać się ze swoją rodziną oraz współpracownikami z organizacji mniejszościowej. Sam zainteresowany nie ukrywał motywów swojej decyzji podczas wcześniejszych wypowiedzi publicznych.

- Jadę na Białoruś, do domu. To dzisiejsze spotkanie tylko potwierdza, że powinienem pojechać na Białoruś. Na spotkanie z ludźmi, przecież niektórych ludzi pięć lat nie widziałem - mówił Poczobut dziennikarzom w Białymstoku w sobotę 5 września. 

Wówczas działacz podkreślał potrzebę bezpośredniego kontaktu ze środowiskiem polskiej mniejszości. Poczobut tłumaczył: - Jadę wspierać działalność Związku Polaków na Białorusi. Ci ludzie potrzebują mojej obecności, kiedy rozmawiamy, to pytają, kiedy już przyjadę. To jest sprawa, której poświęciłem znaczącą część swojego życia i chcę, by ta sprawa funkcjonowała, by związek się rozwijał - dodał Poczobut.  


Pięć lat za kratami i dramatyczne warunki w Nowopołocku

Decyzja o powrocie budzi ogromne emocje. Powodem są po pierwsze doświadczenia, jakich dziennikarz doznał w białoruskich zakładach karnych. Jak wynika z medialnych relacji z przebiegu wymiany, Andrzej Poczobut wyszedł na wolność z końcem kwietnia 2026 roku po ponad pięciu latach pobytu w więzieniu.

Jego uwolnienie było efektem wymiany więźniów przeprowadzonej między Polską a Białorusią. W procesie uwolnienia dziennikarza kluczową rolę odegrały Stany Zjednoczone. Decyzje umożliwiające przeprowadzenie wymiany z Mińskiem podejmowały również władze Rumunii i Mołdawii.

Zgodnie z informacjami przekazywanymi podczas procesu, 8 lutego 2023 roku sędzia grodzieńskiego Sądu Obwodowego Dzmitry Bubieńczyk skazał go w niejawnym przewodzie. Wyrok opiewał na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Władze w Mińsku oskarżyły go m.in. o podżeganie do nienawiści oraz wzywanie do działań na szkodę bezpieczeństwa państwa.

Według informacji gromadzonych przez organizacje monitorujące los więźniów, dziennikarz odbywał wyrok w Kolonii Karnej nr 1 w Nowopołocku. Placówka o zaostrzonym rygorze uchodzi za jedno z najcięższych miejsc odosobnienia na Białorusi. Zgodnie z informacjami dokumentowanymi przez obrońców praw człowieka, bezpośrednio po przybyciu do zakładu trafił do izolatki.

Warunki panujące w tamtejszym łagrze opisywała publicznie jego żona, Oksana Poczobut. Jak relacjonowała, jej mąż spędził 30 dób w karcerze. Panował tam tak dotkliwy chłód, że mimo trwającego lata więzień budził się z zimna. 


Powrót Poczobuta na Białoruś to olbrzymie ryzyko

Powrót na Białoruś stawia polskiego działacza w skrajnie niebezpiecznym położeniu. Reżim w Mińsku nie zrezygnował z represyjnego kursu wobec opozycji i działaczy mniejszości narodowych. Dziennikarz wraca na terytorium państwa, które traktowało go jak wroga publicznego.

Powrót Poczobuta zbiega się w czasie z decyzjami organizacji polskiej mniejszości. Rada Naczelna Związku Polaków na Białorusi zdecydowała o przełożeniu zjazdu organizacji z połowy września 2026 roku na marzec 2027 roku. Decyzję tę uzasadniono względami bezpieczeństwa.

Przed wyjazdem, w ramach ustaleń towarzyszących kwietniowej wymianie, Andrzej Poczobut otrzymał białoruski paszport oraz zapewnienia o możliwości bezpiecznego przekroczenia granicy. Mimo to przedstawiciele rządu w Warszawie nie kryją obaw co do przebiegu wizyty.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek ocenił jednoznacznie, że powrót Andrzeja Poczobuta na Białoruś niesie ogromne zagrożenia. Chodzi przede wszystkim o jego relacje z białoruskim reżimem. Służby oraz obserwatorzy sytuacji na Wschodzie z niepokojem śledzą rozwój wydarzeń za wschodnią granicą. Kolejne dni pokażą, czy zaplanowana na tydzień wizyta w Grodnie przebiegnie bez prowokacji ze strony białoruskich służb bezpieczeństwa.  

 

Fot. Andrzej Poczobut/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka