Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego przedsiębiorca kierował się chęcią zemsty
- Kto był na liście celów zatrzymanego na Śląsku
- Jak podejrzany próbował wynająć do zbrodni postać ze śląskiego półświatka przestępczego
- Czy sąd zgodził się na areszt dla biznesmena
Szokujący plan zemsty przedsiębiorcy z Dąbrowy Górniczej
Do zatrzymania doszło dzięki skoordynowanym działaniom funkcjonariuszy biura śledczego. Służby wpadły na trop podejrzanego w trakcie prowadzonych czynności służbowych w ubiegłym miesiącu. Okazało się wówczas, że 54-letni mieszkaniec Zagłębia przygotowywał precyzyjny plan brutalnej eliminacji osób, które uznał za swoich największych wrogów.
Głównym motywem działania 54-latka była bezwzględna chęć odwetu za życiowe niepowodzenia. Biznesmen nie mógł pogodzić się z niekorzystnym dla niego orzeczeniem sądu rodzinnego, które dotyczyło bezpośrednio kwestii opieki nad dzieckiem. Jego gniew wywołały również czynności służbowe i wcześniejsze interwencje podejmowane przez funkcjonariuszy policji w jego sprawach. Według ustaleń śledczych, agresja mężczyzny eskalowała stopniowo. Początkowo planował zastraszenie byłej żony poprzez groźby ciężkiego uszkodzenia ciała i oblanie jej kwasem. Z czasem rozszerzył plan o kolejne osoby.
Lista celów. Żona, sędzia i policjanci
Plan zemsty 54-latka zakładał uderzenie w kilka osób powiązanych z jego sprawą rodzinną. Wśród osób, które miały zginąć, znalazła się była żona biznesmena i jej krewny. Zlecał także podpalenie samochodów należących do niej i jej wujka. Motywem zemsty wobec wujka kobiety była pomoc, jakiej jej udzielał. Ponadto sąd rodzinny wcześniej odebrał biznesmenowi prawa rodzicielskie.
Mężczyzna zamierzał bezwzględnie ukarać także przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania. Wśród wyznaczonych przez niego ofiar były dwie funkcjonariuszki Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich. Kolejnym celem był sędzia orzekający w sprawie rodzinnej. Przedsiębiorca przypisywał tym osobom odpowiedzialność za swoje niepowodzenia. Prokuratorzy ustalili, że agresja mężczyzny nasilała się wraz z kolejnymi decyzjami procesowymi. Ostatecznie postanowił sięgnąć po najbardziej radykalne środki.
Pieniądze nie grały roli. Chciał wynająć gangstera
Mieszkaniec Dąbrowy Górniczej był osobą majętną, co ułatwiało mu organizację całego przedsięwzięcia. Dobra sytuacja finansowa sprawiła, że podejrzany oferował bardzo wysokie wynagrodzenie za realizację krwawego zlecenia. Do wykonania zadania próbował zwerbować człowieka z bogatą kartoteką kryminalną.
"Zdeterminowany mężczyzna miał podjąć próbę zlecenia przestępczego działania za pośrednictwem osoby, która w przeszłości odgrywała kluczową rolę w strukturach kilku grup przestępczych działających na terenie Śląska" - relacjonowali sprawę policjanci.
Podejrzany oczekiwał od wykonawcy bezwzględności i precyzji. Miał dokładnie przygotowany scenariusz tego, co powinno stać się z poszczególnymi osobami z jego listy.
Okrutny plan. Ofiara miała spłonąć żywcem w domu
Podczas planowania przestępstw 54-latek wykazał się wyjątkowym okrucieństwem. Śledczy dowiedzieli się, że podejrzany precyzyjnie instruował potencjalnego wykonawcę co do metod pozbawienia życia wytypowanych celów. Chciał mieć pewność, że zemsta będzie ostateczna.
"Z ustaleń wynika, że mężczyzna miał precyzyjnie określać swoje oczekiwania dotyczące sposobu działania. W przypadku jednej z osób miał oczekiwać jej śmierci w wyniku pożaru wznieconego w miejscu zamieszkania" - przekazali policjanci zajmujący się sprawą. Podejrzany liczył na to, że podpalenie domu zatrze ślady zamachu. Służby zdołały jednak w porę rozpracować jego zamierzenia i uniemożliwić realizację planu.
Akcja CBŚP i zarzuty w prokuraturze
Wkroczenie funkcjonariuszy do akcji zapobiegło tragedii. "Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, w trakcie prowadzonych czynności służbowych, uzyskali informacje dotyczące planowanego przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu kilku osób. Z ustaleń śledczych wynikało, że pomysłodawcą przestępczego działania miał być 54-letni mieszkaniec Dąbrowy Górniczej" - przekazało w oficjalnym komunikacie CBŚP.
Do zatrzymania 54-latka doszło 26 sierpnia 2026 roku. Funkcjonariusze zaskoczyli podejrzanego, uniemożliwiając mu ucieczkę czy niszczenie dowodów. Podejrzany trafił prosto do Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu. Tam prokurator przedstawił mu cztery poważne zarzuty. Dotyczą one m.in. podżegania do naruszenia nietykalności cielesnej, spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała, zniszczenia mienia oraz podżegania do pozbawienia życia czterech osób.
Uwzględniając wniosek śledczych, sąd wysłał 54-latka do aresztu na trzy miesiące. Za zarzucane czyny podejrzanemu grozi wieloletnia kara pozbawienia wolności. Sukces policji skomentował w mediach społecznościowych Marcin Kierwiński. "Brawo" - napisał, określając działania CBŚP jako "kolejną udaną akcję".

Fot. CBŚP
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (31)